Dziś dla odmiany zaczynamy od materiału multimedialnego. Poniżej znajdziecie całą prawdę o książkach. W końcu ktoś odważył się to powiedzieć, że to one są temu wszystkiemu winne:
A idąc dalej, to przecież zaczęły się wakacje i nawet my, którzy na służbie jesteśmy zawsze, odczujemy klimat wakacyjnego rozprężenia.
Po pierwsze zaczną się luzy w komunikacji miejskiej... przynajmniej teoretycznie. Mniejszy tłok w autobusie, tramwaju, metrze, pociągu czy na drogach powinien potrwać jednak tylko na tyle długo że zdążymy się do tego mikro-luksusu przyzwyczaić i bardzo trudno będzie się z nim rozstać po wakacjach. Zachowajcie więc czujność wobec demoralizującego wpływu luksusu.
Po drugie biblioteki będą miejscami o drobinę spokojniejszymi. Na pewno te akademickie i naukowe w których ruch generowany jest przez studentów. W bibliotekach publicznych też powinno zrobić się luźniej, bo lepiej posiedzieć na ławce z piwkiem niż w czytelni z książką. Naturalnie zawsze zostają zatwardziali biblioteczni recydywiści - czytelnicy permanentni jak i wielbiciele urodziwych bibliotekarek, którzy nie dla słowa pisanego przesiadują we wnętrzach.
Po trzecie w końcu i dla nas przyjdzie czas wypoczynku i wykorzystamy luksus krótkiego, bo krótkiego, ale jednak zawsze urlopu. W podróży należy jednak pamiętać skąd wyszliśmy i dokąd wrócimy, czyli zabrać aparat robiąc zdjęcia bibliotekom napotkanym w podróży i koniecznie schować do walizki choćby jeden pulowerek. Strój taki pozwoli przecież zabezpieczyć się przed wieczornym chłodem nie podrażniając ramion spalonych [śródziemnomorskim/ bałtyckim/ tatrzańskim] słońcem.
W przeglądzie rodzimej bibliotecznej blogosfery zdecydowanie polecić należy tekst z blogu Bibla, w którym autorka słusznie żali się na zbyt wygórowane wymagania czynników decyzyjnych/niebibliotecznych wobec bibliotekarzy. Z kolei na blogu Malin.net.pl znaleźć możemy dwa ciekawe materiały: jeden materiał wizualny w postaci rysunku pana Mleczki o stanie czytelnictwa, a drugi opisujący projekt stworzenia w budynku dworca PKP w Sosnowcu biblioteki. Bardzo spodobała mi się też znaleziona na blogu Dziewczyny Estreichera lista 10 praw czytelnika wg Daniela Pennaca:
- Prawo do nieczytania.
- Prawo do opuszczania stron.
- Prawo do nie kończenia książki.
- Prawo do czytania byle czego.
- Prawo do czytania byle gdzie.
- Prawo do czytania raz tego, raz owego.
- Prawo do ponownego przeczytania.
- Prawo do czytania na głos.
- Prawo do nie mówienia o lekturze.
- Prawo do zatopienia się w lekturze.
Trwa także ofensywa EClicto - polskiego e-readera oraz portalu z e-bookami. Robi się wokół tego coraz większy szum medialny, prezentacja eClicto będzie miała miejsce np. dziś w trakcie Bookcampu - nieformalnego spotkania/konferencji branży księgarsko-internetowej. Popieramy inicjatywę, czekamy na pierwsze zastosowania.
Tak jak zaczęliśmy tak i skończymy krótkim filmikiem. Przedstawiamy dowód na to, że książki przydają się także tym, którzy ich nie czytają:
Przeczytaj też:
- Sobotni dyżur popołudniowy [32]
- Sobotni dyżur popołudniowy [2]
- Sobotni dyżur popołudniowy [8]
- Sobotni dyżur prawie-popołudniowy [29]
- Sobotni dyżur popołudniowy [5]
Tagi tego artykułu: bookcamp, eClicto, Sobotni dyżur popołudniowy

















Beata
Filmik o otwieraniu butelki książką pozwoli mi przetrwać mój osobisty Sobotni dyżur popołudniowy!
20 czerwca 2009 r. o godzinie 10:11 ()
Mixhalina
I niech jeszcze ktoś powie, że nie warto mieć w domu książek
20 czerwca 2009 r. o godzinie 15:30 ()