W tym tygodniu polecamy na sobotnie popołudni (lub niedzielny poranek jak dochodzą głosy)
Na początek jeszcze więcej informacji o bibliotecznych kotach. 8 pięknych kocich historii i 8 pięknych kocich zdjęć. Szczególnie wzrusza historia kota bibliotecznego Nyx’a, który urodził się bez gałek ocznych. I wygląda na to, że pomimo tego żyje sobie całkiem szczęśliwie
Jak wszyscy wiemy kryzys wciąż szaleje na zachodzie ( u nas podobno nie jest tak źle). Tamtejsi włodarze zaczynają więc chwytać się brzytwy, jak w przypadku władz Seattle, które postanowiły na tydzień zamknąć wszystkie biblioteki miejskie. Ma to być odpowiedz na obcięcie budżetu o 2% co przekłada się na 1 mln dolarów. “Przymknięcie” bibliotek na tydzień ma w założeniu przynieść około 650 tyś dolarów oszczędności. Zamknięcie ma być totalne, łącznie z odłączeniem stron internetowych biblioteki.
Jednym z tematów przewodnich tygodnia w sieci była “premiera” odświeżonego silnika wyszukiwawczego firmy Microsoft - Bing. Oprócz zdecydowanie pozytywnego wprowadzania coraz większego pluralizmu wśród silników wyszukiwawczych spodobała mi się zaproponowana w jednym z artykułów zabawa. Jeśli wpiszemy w wyszukiwarkę Google frazę “Google is ” czyli w wolnym tłumaczeniu “Google to “ lub “Google jest “otrzymamy jako uzupełnienie kilka ciekawych zwrotów. Mi najbardziej podobał się “Google is Skynet” nawiązujący do diabolicznej sieci komputerowej która prawie zniszczyła ludzkość w serii filmowej Terminator. Poza tym możemy jeszcze dowiedzieć się że “Google jest bogiem”, “Google jest głupie” “Google to zło” oraz że “Google to przeżytek”.
Kącik bibliotekarzy digiatlizujących:
- Podobno wynaleziono niesamowicie trwały sposób przechowywania informacji, który ma mieć żywotność miliardów lat… taaak a cena tez będzie niesamowicie wysoka zapewne.
- Pojawić ma się Polska odpowiedz na e-czytnik Kindle firmy Amazon. Firma Kolporter zapowiada wydanie własnego e-readera która ma zwać się dziwacznie - eClicto. Cena około 1000 zł, możliwości nie wykraczające poza średnią. Na razie mamy tylko stronę na której nic nie ma i jakieś niewyraźne zdjęcia. Życzymy powodzenie w upowszechnianiu technologii.
Z remanentu naszej prasy donosimy o kolejnym dużym tekście o naszych bibliotekarskich seksownych gwiazdach ze Szczecina. Poza tym przeczytać można jeszcze o ogromnej kolekcji 4850 książek zgromadzonych w maleńkim mieszkaniu w Olsztynie przez profesora Jana Kaczyńskiego. W Dzienniku przeczytamy o karach za przetrzymania książek, które mogą wynosić nawet 1200 zł za 10 lat przetrzymania, a w skali całej biblioteki nawet 30tyś złotych. Polecamy także spóźnione informacje o nagrodzie Papierowy Ekran za promocje czytelnictwa i książek w internecie. Zdobył go serwis Niedoczytania.pl.
Miniony tydzień obfitował też w bardzo ciekawe wpisy na blogu Będąc młodą bibliotekarką…. Najlepsza jest lista pytań i odpowiedzi z castingu o pracę w bibliotece. Szczególnie podoba mi się następujące pytanie i odpowiedz:
Jaki jest Pani najsłabszy punkt?
W zasadzie to mam dwa. Nie toleruję kryptonitu, ale to w zasadzie nie ma wpływu na moją wydajność w pracy, a po drugie nie radziłabym zmuszać mnie do pracy po godzinach przy pełni księżyca
Polecamy lekturę bloga.
Z przyjemności dla bibliotekarskich uszu polecamy dziś płytę Jonathana Rundmana “Public Library”, a w szczególności piosenkę “Librarian” (Bibliotekarz). Po lewej stronie obejrzeć możecie bardzo ładną okładkę wydanej w 2004 roku płyty. Dzięki uprzejmości artysty demo płyty w postaci akustycznej wersji piosenki “Librarian” można ściągnąć z jego oficjalnej strony.
Polecamy przy słuchaniu poczytać sobie tekst piosenki, w którym znajdziemy dużo mówienia o “misji” bibliotekarskiej a mało o rzeczywistej pracy. Z pewnością ktoś z branży ująłby to inaczej, no ale cóż… licencia poetica.
LIBRARIAN
when I was just a baby, before I could speak
I would line up all my letter blocks alphabetically
and now it’s my vocation and my passion to assign
every decimal-numbered shelf to every decimal-numbered spine
I’m a librarian, I’m a librarian
and I like it quiet so the pages can be heard
I’m a librarian, I’m a librarian
and I do it for the love of the word
I bring order out of chaos, I shine light into the dark
because power comes from knowledge just like fire from a spark
and like Gutenberg and Luther with press and pen in hand
I take the message to the masses in a form they understand
I’m a librarian, I’m a librarian
and I like it quiet so the pages can be heard
I’m a librarian, I’m a librarian
and I do it for the love of the word
and when the day is over I go home at 5:03
and I give thanks to God and then to Andrew Carnegie
and the U.S. Constitution and Orwell, Poe, and Twain
and I’ll return at 8AM to open up again
I’m a librarian, I’m a librarian
and I like it quiet so the pages can be heard
I’m a librarian, I’m a librarian
and I do it for the love of the word
Na koniec dla multimedium w postaci filmiku demaskującego fenomen serwisu Twitter, platformy do mikrobloggingu, na której możemy umieszczać krótkie komentarze i wiadomości z codziennego życia.
httpv://www.youtube.com/watch?v=b5Ff2X_3P_4
Przeczytaj też:
- Sobotni dyżur popołudniowy [3]
- Sobotni dyżur popołudniowy [13]
- Sobotni dyżur popołudniowy [1]
- Sobotni Dyżur Popołudniowy [53]
- Sobotni dyżur popołudniowy [5]
Tagi tego artykułu: eClicto, Google, Google is Skynet, Jonathana Rundmana, librarian, muzyka, niedoczytania.pl, Nyx, Papierowy Ekran, Public Library, Sobotni dyżur popołudniowy, Twitter















