Niezbędnik bibliotekarza gadżeciarza

1) Klawiatura z czystymi przyciskami to świetny pomysł na psikusa. Podmieniamy klawiaturę i możemy się łatwo przekonać, kto ze współpracowników na prawdę umie pisać bez patrzenia na klawiaturę. Zobaczyć twarz nieświadomej osoby zasiadających przed taką klawiaturą- bezcenne.

ocena 8/10

2) – Wydaje się że to chyba szczyt możliwości lenistwa. Stojak/trzymak na książki w formie bardzo zaawansowanej. Co do jego funkcjonalności nie jestem przekonany, ale gadżet to w końcu gadżet. Coś takiego może zabić całą przyjemność z czytania. Przykład ślepego zaułka ewolucji technologicznej. Problemem jest pewnie przewracanie strony, tak by cala książka nie spadła nam na głowę.

ocena 3/10

3) – Mój ulubiony. „Nawiedzone książki” to z pozory zwykłe tomiska, które spokojnie stoją sobie i kurzą się… do czasu… Kiedy ktoś przechodzi koło nich, jedna z książek wyskakuje i wydaje przerażające dźwięki. Trochę strachu i kupa śmiechu. Fenomenalne do przestraszenia współpracowników i czytelników. Pomysł na to jak ściągnąć do biblioteki turystów.

ocena 9/10

4) Gustowny wachlarzyk zapewniający intymność z zatłoczonej czytelni. Nikt nie zajrzy ci w ekran, ale za to przykujesz nim uwagę wszystkich w zasięgu wzroku – jest zbyt barwny i niecodzienny. Z drugiej strony przy takich jak teraz letnich upałach bardziej przydałby się również jako standardowy wachlarz. Typowy gadżet.

ocena 5/10

5)Małe szufladki na biurko w stylu szuflad katalogowych. Elegancki dodatek dla eleganckiego bibliotekarza na eleganckie biurko. Pomieszczą wizytówki, przekąski, a może i mały pistolet się nawet uda w nich zmieścić… „Już zaraz, tylko sprawdzę w katalogu… i co teraz powiesz… bibliotekara, tak?” „Nie, nie litości”… bo każdy ma prawo się sfrustrować. Male szufladki katalogowe to przykład złego pojmowania pojęcia „miniaturyzacja”… mikrokatalog?

ocena 5/10

6)Ciekawy stolik, na którym można do woli rysować. Jest z papieru więc wystarczy oderwać górną kartkę i już znowu mamy tabula rasa. Widzę tylko dwa problemy. Po pierwsze jak zużyjemy dużo kartek to nabawimy się bólu pleców od coraz niższego nachylania. Po drugie, co zrobić jak się coś na niego rozleje? Z biurka wytrzesz a to coś do suszenia albo wyrzucenia. Pytanie, czy na dużych karteczkach trzeba pisać dużymi literami?

ocena 6/10

7) – Gadżet przydatny szczególnie na dyżury popołudniowe i weekendowe. Zakładany na ucho, uniemożliwia nam ucięcie sobie drzemki. Wyczuwa kiedy schylamy głowę, by złożyć ją do snu. Oby nie wprowadzili tego z odgórnego nakazu dyrekcji… wtedy każdy będzie wiedział że właśnie próbujemy zawiązać buta. Oby tylko nie zaczęli tego wszczepiać w korporacjach przy rekrutacji… Trzeba nauczyć się może po prostu spać z podpórką pod głowę…

ocena 4/10

8 ) Gadżet z tych przydatnych. Zszywacz, którym w końcu można zszyć coś więcej niż róg kartki. Można dzięki niemu przygotować eleganckie broszury strajkowe o podwyżce… na przykład. Może niezbyt bajerancki, ale i tak ciekawy. Chyba na prawdę jesteśmy biednym krajem, skoro coś takiego u nas jest uznawane za gadżet… hehehe.

ocena 4/10

9) – na miejscu 9 coś dla podniebienia, czyli tort w kształcie książek. Cukiernik usłyszał pewnie, że jubilat „pożera książki”. Teraz będą mogli pożreć też i goście. Wygląda niesamowicie smakowicie. Smacznego.

Kupcie taki na imieniny swojej Pani Dyrektor… podwyżka murowana.

ocena 8/10

10) – na miejscu dziesiątym coś całkowicie nie do tematu i z innej bajki, ale jakże niesamowite. Poduszka w kształcie głowy konia. Dla wszystkich fanów Ojca Chrzestnego i klimatów mafijnych. Trzeba się oswajać bo kiedyś taka głowa może wylądować i pod naszymi drzwiami… a wtedy będzie już za późno.

ocena: poza skalą…

Zanim popędzisz dalej, mam do Ciebie prośbę :)

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, możesz wesprzeć niezależnego bibliotekarskiego blogera. Zajrzyj proszę na mój profil na Patronite.pl i postaw mi wirtualną kawę

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, przeczytaj tekst o tym dlaczego warto to zrobić

About the author

Nazywam się Maciej Rynarzewski. Jestem bibliotekarzem, ale takim trochę „inaczej”: mam zdecydowanie odmienne spojrzenie na biblioteki i bibliotekarstwo od urzędowo obowiązującego i nie boję się o tym mówić. Czasem ponoszę tego konsekwencje. Przeważnie piszę na wesoło i z dużą dawką ironii, momentami zdarza mi się zająć jakimś tematem całkiem na poważnie. Oprócz pracy w bibliotece prowadzę własną firmę (Mikroagencja Kreatywna), interesuję się science-fiction i chodzę na spacery z psem. Więcej o mnie znajdziecie tutaj.
Pulowerek na FB