Kwestia bibliotecznego marketingu wydaje się być kwestią dość dobrze opracowaną u nas teoretycznie, są także organizowane na ten temat konferencje np.: “Lobbing na rzecz bibliotek”, która odbyła w zeszłym roku. Pozostaje więc pytanie czemu wciąż jest u nas z tym tak słabiutko…
Jak pokazuje jednak praktyka, reklamowanie się u nas bibliotek leży na całej linii. Począwszy od nieudanych plakatów związanych z obchodami Tygodnia Bibliotek, o których pisaliśmy jakiś czas temu, poprzez brak szerszej widoczności w mediach elektronicznych (Youtube, Facebook itp.), aż do nie podbitej świadomości Kowalskiego.… no w tej ostatniej kwestii najwięcej zdziałały chyba ostatnio nasze ulubione panie ze Szczecina ( które pozdrawiamy).
Zapraszamy więc na krótki przegląd jak należy TO robić, a jak nie należy…
dobrze:
httpv://www.youtube.com/watch?v=jKcsZ_KAHkI
źle:
httpv://www.youtube.com/watch?v=VWZRt1_IKhs
Powyższe zestawienie może wydać się stronnicze i nie proporcjonalne. Możecie powiedzieć, że różni je wszystko i nie powinno się ich zestawiać, jednak właśnie to doskonale pokazuje przepaść, która dzieli dwa marketingowe światy. Są ekstremalnie różne, a jednak doskonale charakteryzują sytuację. A może macie na ten temat inne zdanie. Zapraszamy do dyskusji.
Jako ciekawy kontekst do dyskusji proponuję zerknąć na akcję Geek The Library, która jest tylko do pozazdroszczenia…
.… coś czuje spoglądając na ilość materiału poglądowego jest tyle, że to dopiero pierwsza z cyklu publikacji zestawiające dobre i złe przykłady bibliotecznego marketingu.
Przeczytaj też:
- NK a sprawa biblioteczna
- Biblioteki Świata - Dublin
- Wędrujące biblioteki
- Nie chodźcie do biblioteki bo…
- Sprawa wagi zawodowej
Tagi tego artykułu: biblioteki, Lobbing na rzecz bibliotek, maketing, reklama
















sygnaturka
Cóż za zbieg okolicznosci, pisałam prace mgr o bibliotekach parafialnych…
22 lipca 2009 r. o godzinie 11:00 ()