Przepowiednia o ogórkowym klimacie sierpnia spełniła się wprowadzając klimat rozleniwienia, rozlazłości i odrobiny nudy. Tak może i było w realu, ale w rzeczywistości cyfrowej działo się całkiem sporo. Na pulowerku np. burzliwa i emocjonalna momentami dyskusja nad tym co to jest satyra i czym tekst satyryczny różni się od "żałosnego". A teraz coś z zupełnie innej beczki:
Z naszej zagrody:
Bibla zamieściła ciekawy tekst o tym, że człowiek od wszystkiego jest do niczego, zaś Niedoszły Bibliotekarz odkrywa przed nami kilka sztuczek z wykorzystaniem Wielkiego Googla. A co na to Kościół Googlariański, żeby sobie takie żarty stroić z Wielkiego Informatora? Na stronie Niedoszłego znaleźć możemy także ciekawy przepis na pieczyste... hmm mnie zainteresowała wersja, którą zrozumieją chyba tylko nasi rodacy z Czikago. Najbardziej podobają się w niej zwroty typu Yes me naszło
pieczystym write about... i tyle człowiek ma zabawy dzięki jednemu kliknięciu. Co za czasy nastały! Peleton prowadzi jak zawsze niezastąpione Eva, która po urlopie kontratakuje postami niczym Imperium rebeliancką bazę na planecie Hoth.
Z zagrody sąsiada ( skąd zawsze smakuje lepiej):
Australijczycy, jeden z najbardziej odizolowanych zakątków naszej planety, postanowił otworzyć w końcu rynek dla wydawnictw spoza krainy kangurów. Funkcjonujące tam prawo ograniczało import, tańszych książek, na rzecz ochrony rodzimego rynku wydawniczego. Książki w Australii osiągnęły ceny powodujące, iż stały się one dobrem luksusowym na które nie każdy mógł sobie pozwolić... Wchodząc do niektórych z naszych księgarni też czasem mam takie uczucie. Odnośnie opublikowanego niedawno tekstu o "głupich" pytaniach, polecamy kolejną porcję opowieści czym użytkownik może zaskoczyć bibliotekarza. Poniżej film z kanału Comedy Central, opowiadający historię chłopca, który już nigdy nie skorzysta ze swojej biblioteki:
Historia dowodząca, że Stany Zjednoczone Ameryki (Północnej - jak piszą niektórzy urzędnicy) to dziwny kraj. No ale dla wielu i u nas ideałem jest maksyma dura lex sed lex.
Z całkiem poważnych wieści, wielu czytelników może zainteresować informacje, ze repozytorium Sage, jak dowiadujemy sie z portalu Historia i Media, po raz kolejny udostępniło za darmo część swoich zbiorów, tym zrazem są to czasopisma dotyczące Bibliotekoznawstwa i Informacji naukowej m. in.: Journal of Librarianship and Information Science czy IFLA Journal. Polecamy korzystać póki można.
A teraz vlepka pokazująca co można i czego nie należy robić z książką:

W zakątku techniczno-digitalizacyjnym refleksyjny tekst, kolejny z wielu ostatnio, zajmujący się fenomenem e-czytników i przyszłością czytania. Niemniej z racji szacownego tytułu w jakim się pojawił oraz dlatego, że jest po prostu ciekawy polecamy jego lekturę. W dziale tym warto zahaczyć także o bardzo fajny tekst rozliczający się z erą cyfrowej informacji. W nim między innymi o tym co przez cyfrową rewolucję straciliśmy... nigdy już nie natkniemy się w bibliotecznym katalogu na przypadkową książkę, która nas zainteresuje, nie będziemy przeglądać podczas wizyty u znajomych ich kolekcji filmów lub muzyki bo wszystkie będą siedzieć zamknięte we wnętrzu laptopów i ipodów. Więcej w melancholijnym tekście z New York Times'a .
"Czemu zszedł mi paznokieć z palca?". Wyszukiwarki w przeciwieństwie do ludzi, nigdy nie zdziwią się na zadane im przez nas pytanie. I w tym tkwi ich przewaga i stąd biorą się te dziwaczne zapytania z których użytkownicy wchodzą na nasze strony.
Muzyczne atrakcje zapewni wam na weekend "soulowa" piosenka o bibliotece SENECA college. Prawdziwy biblioteczny pościelowiec, więc lepiej uważajcie...:
Miłego weekendu
MR
Przeczytaj też:
- Sobotni dyżur popołudniowy [25]
- Sobotni dyżur popołudniowy [40]
- Sobotni dyżur popołudniowy [32]
- Sobotni Dyżur Popołudniowy [48]
- Sobotni Dyżur popołudniowy [12]
Tagi tego artykułu: Sobotni dyżur popołudniowy
















