Zgodnie z pojawiającymi się wcześniej pogłoskami rodzimi bibliotekarze są wytatuowaniu i mamy na to pierwsze dowody. Grzegorz przysłał do nas niedawno maila, w którym pochwalił się swoją bibliotekarską "dziarą". I to nie byle jaką:

Witam
Zgodnie z obietnicą przesyłam zdjęcie przedstawiające jeden z
bibliotekarskich tatuaży znad Wisły. Fotka ta to takie "dwa w jednym" albowiem za
moimi plecami widać dodatkowo moją domową biblioteczkę. ale tym razem
będzie o rysunku na moim chudym ramieniu.
Chronologicznie rzecz ujmując jest to mój trzeci tatuaż, w domyśle ma
być jeszcze rozbudowany, ale głównym motywem pozostanie grafika z okładki
jednej z moich ukochanych książek - "Nie ma kto pisać do pułkownika"
Gabriela Garcii Marqueza. Książka ta miała w Polsce kilka wydań (w dwóch
przekładach) - te które trzymam w ręku i mam na ręku to wydanie pierwsze ze
słynnej serii Proza iberoamerykańska Wydawnictwa Literackiego (jedną z
półek biblioteczki zajmuje skromna kolekcja innych tytułów tej serii).
Pozostałe dwa tatuaże to prosty tribal na prawym ramieniu oraz kaduceusz
na lewej łydce.
Ten ostatni (który chronologicznie jest pierwszy) będzie w
listopadzie rozbudowywany - chcę dodać do niego jeszcze kilka symboli z
greckiej mitologi i całość zamknąć greckim ornamentem. Nie jestem jakimś
wielkim miłośnikiem mitologii, ale przyznam szczerze, że uwielbiam
Grecję. a właściwie greckie wyspy bo w samej Grecji to w życiu nie
byłem. Za to (jak to tej pory) wyspy odwiedziłem cztery - szczególnie zaś
pokochałem Kretę. Ten klimat, ludzie, krajobrazy, spokój dookoła i zapach
oregano... tak, wydaje mi się, że tam mógłbym dopełnić żywota.
Ramię marquezowe jak wspomniałem wcześniej, też ma być rozbudowane i
również tematycznie - będzie trzymało się klimatów Ameryki Południowej -
(od lat wczesnego dzieciństwa to mój podstawowy konik: historia, kultura i
literatura z kontynentu Bolivara). Jakiejś wizji jeszcze wyklarowanej nie
mam - najpierw muszę popracować nieco nad bicepsem, żeby było co
tatuować.
Jak już uporam się z grecką łydką to poproszę żonę o strzelenie foty
i pochwalę się publicznie, a co tam!
--
pozdrawiam,
Grzegorz M. Święćkowski
***
Pozdrawiamy Grzegorza, dziękujemy za nadesłanie zdjęcia i życzymy udanego tatuowania kolejnych motywów. Czy są jeszcze inny odważni ilustrowani bibliotekarze?
MR
Przeczytaj też:
Tagi tego artykułu: Illustrated Librarian, tatuaż
















Izajasz Sobotnik
Tak trzymać!
3 września 2009 r. o godzinie 23:21 ()