NK a sprawa biblioteczna
Pisaliśmy już o reklamie w bibliotece. Gdybym była moherową bibliotekarką powiedziałabym, że biblioteka nie potrzebuje takowej. Bo przecież czytanie podsyca wyobraźnię, książki to już starożytne ale jednak źródło wiedzy, a bibliotekarz odnajdzie każdą informację. Owszem, racja, ale… Żyjemy w dobie wszędobylskiego rozwoju multimediów i lepkich macek wygodnych wyszukiwarek. Biblioteka poszukuje więc czytelnika, a może bardziej sympatyka, właśnie w Internecie.
W sławetnej już i dochodowej Naszej-Klasie… przeglądając ponad 160 profili bibliotek, około 50% z nich jest fikcyjnych. Jednak te, których administratorzy założyli w konkretnym celu zakładkę „o sobie” wykorzystują, by przedstawić prometejską misję swojej działalności jak np. Biblioteka Uniwersytecka w Łodzi. Zakładka „czym się aktualnie zajmuję” zawiera najczęściej godziny otwarcia lub zbliżające się imprezy. Leniuchy zamiast klikać wolą wkleić zdjęcie. Więzi znajomych zacieśniają z pewnością milusińskie zdjęcia z ulubionej biblioteki. A pod nimi komentarze typu: Eno gollum, wymiatasz! czy inne wysublimowane komplementy. Świetnie radzi tu sobie Biblioteka Gminna w Olbrachtowie, której głównym celem jest informowanie o konkursach, co też czyni za pomocą prężnie działającego forum. Zaś galeria zdjęć z biblioteki dokumentuje biblioteczne życie. Bo przecież każdy lubi zobaczyć swoją podobiznę w mediach. Szczególnie pozytywnie zaskoczył mnie zaś umieszczony tam mrucząco-miauczący konkurs. Z podobnego pomysły korzystają także administratorzy profilu Biblioteki Publicznej z Łochowa. Zaś wspominkowe fotografie służą tu jako pretekst do pochwalenia się zdolnym potomstwem przez zaczytanych rodziców.
[Niby zwykły portal...a tyle zysku promocyjnego]
W kreowaniu bibliofilskiego wizerunku przyczółków wiedzy korzystamy też i my. Pulowerek zaczepił na naszej klasie swe włochate niteczki i gromadzi swoich sympatyków. Za co jesteśmy wdzięczni i zapraszamy do zostania naszymi znajomymi.
No to po tej chwili prywaty. ..Także nasi współbracia i siostry z wyspy gejzerów ślą gminną polską pieśń o składnicy książek znad Wisły, a profil zawiera wszystkie niezbędne informacje by zdobyć ukochanego Pana Tadzia.
No czego chcieć więcej? Reklama jest? Jest. Ślad sympatii okazanej bibliotece jest? Jest. Trzeba iść z duchem czasu. Grunt to starać się utrzymać kontakt z czytelnikiem-odbiorcą, który się przecież zmienia… i to zawsze szybciej od nas.
KOT
Przeczytaj też:


















Na facebook też znalazłem profil pulowerka
Skomentuj nasz tekst!