Wczoraj wieczorem w bibliotekarski światek uderzyła wiadomość, która zatrzęsła jego posadami. Jak doniosła pewna czujna bibliotekarka, najpopularniejszy portal bibliotekarski w kraju - EBIB został zakwalifikowany jako strona szkodliwa i poprzedzony oficjalnym ostrzeżeniem/alertem przed, iż wchodzenie na EBIB stanowi zagrożenie.
[fragment zrzutu ekranu zrobionego około godziny 23 w niedzielę]
Jak przeczytać możemy w komunikacie:
Witryna znajduje się na liście podejrzanych witryn — jej odwiedzenie może spowodować uszkodzenie komputera. W ciągu ostatnich 90 dni część tej witryny została 12 raz(y) umieszczona na liście witryn mających związek z podejrzanymi działaniami. […] Liczba stron przetestowanych w witrynie w ciągu ostatnich 90 dni: 1599. Testy wykazały, że niektóre (86) z nich powodowały pobranie i zainstalowanie złośliwego oprogramowania bez zgody użytkownika.
Pokazuje to, że albo firma Google i jej automatyczne roboty indeksujące się mylą, albo portal EBIB od strony kodowania jest dziurawy jak ser szwajcarski i zabezpieczenia w nim zastosowane są fraszką dla złośliwych, zarówno automatycznych i jak i biologicznie wrednych internautów.
Proponujemy Adminom EBIBu skontaktować się z firmą Google w celu wyjaśnienia sprawy. Jednocześnie mamy obowiązek ostrzec firmę Google, że z Adminami z EBIBu się nie dyskutuje, jak raczyli objawić użytkownikom w jednym z forumowych wątków. Ostrożnie panie Google, ostrożnie.…
Na stronę EBIBu można wejść ignorując ostrzeżenie, jednak robimy to na własne ryzyko, zresztą tak jak robiliśy to nieświadomie wiele razy wcześniej. Mamy jednak nadzieję że kryzys zostanie szybko zażegnany, Google ugnie się przed wolą EBIBowych Adminów i może przyspieszy to prace nad nową wersją portalu, o której chodzą już za kulisami pewne szepty. Obecna wersja jest już przestarzała wizualnie i zapewne programowo. Czas iść z duchem szybko roziwjającego się internetu i może dzięki temu uda się uniknąć kolejnych wpadek.
Z koleżeńskim, branżowym pozdrowieniem, życzymy EBIBowi oczyszczenia z wszelkich zarzutów, spyware’ów, adware’ów i innych koni trojańskich.
MR
Przeczytaj też:
Tagi tego artykułu: EBIB














retro
Po zindeksowaniu ostatnich wątków na forum EBIB nawet Google nie zdzierżył.
10 sierpnia 2009 r. o godzinie 09:18 ()
Atisza
Kochani, nie ma się czym tak strasznie bulwersować. Niestety nastały takie czasy, kiedy cybernapastnicy rozprzestrzeniają swoje wytwory poprzez wstrzykiwanie złośliwych ramek w kod całkiem niewinnych i popularnych stron. Zdarzyła się taka przykrość już i BBC i CNBS News i innym - wielkim, mniejszym i całkiem niedużym.…
Warto też wiedzieć, że taki komunikat nie pojawia się ot tak sam z siebie.
Najczęściej jest efektem reakcji Google na alarm któregoś z producentów oprogramowania ochronnego.
Dlatego lepiej zaczekać kilka dni, aż admini przeczeszą serwis i.. swoje własne komputery oraz napędy USB w poszukiwaniu złośliwego “cosia”
serdecznie pozdrawiam braci i siostry bibliotekarzy
10 sierpnia 2009 r. o godzinie 12:49 ()
_ja
O, a co to za dyskusja rozgorzała ostatnimi czasy na EBIBie, że tak o niej wszyscy wspominają? Czekam, aż EBIB wróci z niecierpliwością, żeby to przeczytać
11 sierpnia 2009 r. o godzinie 11:33 ()
Beata
Ja wchodzę do EBIBA codziennie i nie mam problemów. Nic mi się nie pokazuje i nie ostrzega. Może ta czytelniczka nie miała prawidłowego oprogramowania. Admini “Pulowerka” oczywiście ucieszyli się, bo konkurencja po nosie dostała. Oj brzydko, “Pulowerku”, brzydko…
Pozdrawiam
12 sierpnia 2009 r. o godzinie 15:33 ()
Redakcja
Nie cieszy nas nieszczęście bliźniego, tylko staramy się na nie zwrócić uwagę. EBIB i Pulowerek to nie konkurencja. Ani im nie śpeiszno do naszego stylu, ani nam do ich.
Jesteśmy niczym dwa filary jednej bibliotecznej świątyni…:D
To że EBIB został na pewien czas zablokowany (tak jak to opisaliśmy) jest “faktem autentycznym”:
http://ebib.oss.wroc.pl/phpBB/viewtopic.php?p=36367#36367
12 sierpnia 2009 r. o godzinie 15:47 ()
arek
Opera i internet exploder są ślepe na te informacje dostarczane przez bodajże stopbadware.org więc może stąd brak problemów z dostępem do zawirusowanej strony. Prawdopodobnie dlatego też może Beata i inni nie widzieli ostrzegawczych komunikatów.
To że robal wlazł na ebib nie świadczy wcale aż tak źle o kodzie na jakim działają jego strony. Ostatnio łazi po sieci robal posiadający hasła do ftp (może od trojana a może ze snifingu) i dopisuje się do witryn. Być może wykorzystuje jakieś błędy serwerów bo na interii zawirusował mi 2 serwisy w gołym html-u więc nie wlazł przez stronę.
17 sierpnia 2009 r. o godzinie 07:19 ()
rdrewnowski
EBIB został zaatakowany przez robaka zwanego Gumblar, który od pewnego czasu atakuje najróżniejsze serwisy internetowe (http://tech.wp.pl/kat,1009785,title,Gumblar-atakuje-Wyniki-wyszukiwan-Google-zarazone,wid,11140439,wiadomosc.html?ticaid=1894b). Robak ten wykradł hasło do serwera ftp z komputera jednego redaktora EBIB i dopisał złośliwy kod do treści serwisu.
Blokada była widoczna tylko w przeglądarce Firefox, gdyż korzysta ona z bazy zarażonych stron Stopbadware.org. Inne popularne przeglądarki pozwalały na wyświetlanie EBIBu i niestety na zarażenie kolejnych komputerów robakiem.
Natychmiast po odkryciu ataku EBIB został wyczyszczony z robaka, a do Google zgłosiłem prośbę o ponowne sprawdzenie serwisu. Wszelkie zgłoszenia są przez Google realizowane z pewnym opóźnieniem - ze względu na liczbę stron zindeksowanych w wyszukiwarce. Po tym jak EBIB został sprawdzony, zdjęto blokadę. Długi czas wyświetlania się blokady wynikał tylko i wyłącznie z oczekiwania na zaktualizowanie się bazy zarażonych stron
17 sierpnia 2009 r. o godzinie 12:09 ()