Swego czasu grupka aktorów (z Łodzi czy Poznania) zorganizowała “akcję”. Rzecz normalna w światku artystycznym. W tym jednak sprawa cała, że aktorzy byli młodzi, a akcję podsumować można hasłem „Precz ze starymi”. Wywołało to obyczajową burzę i pan Olbrychski czy pan Majchrzak, deklarował podobno nawet, iż on tym Młodym gęby obić może w imieniu owych Starych, żeby pokazać w jakim poważaniu ma ich akcję i ich Młodość. Sytuacja ta jest typowym przykładem konfliktu pokoleń. Starzy kontra Młodzi, Młodzi kontra Starzy.
Na forum EBIBu w toczonej na pulowerkowym wątku dyskusji (która popłynęła już na nieznane wody offtopicu) pojawił się nagle dość mocno zaakcentowany motyw Starzy kontra Młodzi. Po raz pierwszy wywołał go któryś z anonimów:
Czasami mam wrażenie że każde “starcie” tu na Ebibie przypomina walkę “starych” z “młodymi”. Każda nowość, humor, autoironia, świeżość (no tu się dopiero dowiem..) traktowana jest protekcjonalnie, z wyższością. A nie można współistnieć?
Potem ponownie odkryłem go w wypowiedzi skierowanej do mnie przez Admina:
Jestem starej daty i za moich czasów nie dyskutowało się z adminem
Nie mogłem powstrzymać się i może w sposób zbyt wpisujący się w schemat Starzy vs. Młodzi odpowiedziałem Adminowi. Tak to właśnie schemat jest powielany nawet jeśli tego nie chcemy i tak toczy się ta zimna wojna.
Biblioteki przeżyły już chyba swój okres eskalacji konfliktu Starych z Młodymi. Chyba. Wydaje mi się że gdzieniegdzie była to druga połowa lat 90tych, przeważnie jednak mowa tutaj o pierwszych latach XXI wieku. Powód, wiadomo: komputeryzacja, ucyfrowienie, konieczność przeskoczenia z technologii analogowych do cyfrowych. Ktoś powie, że żadnego konfliktu nie było, że wszystko przeszło gładko, starzy się dostosowali, młodzi poczekali. Zależy pewnie gdzie i kiedy, bardziej odczuwalne było to na pewno w dużych bibliotekach akademickich, gdzie całe działy (np. opracowania) musiały przesiąść się z wypisywania karteczek na maszynie na skomplikowane systemy jak np.: VIRTUA. Tutaj niestety wymiana była konieczna. Signum temporis.
Podobnie wydaje mi się dziś z całym społeczeństwem informacyjnym. Nie uwłaczając nikomu, jest pewna granica wieku, poza którą pokolenia, nie licząc naturalnie pewnych jednostek, nie ma szans stania się elementem społeczeństwa informacyjnego. To, że ktoś ma konto na Naszej-Klasie, pisze na różnych forach i umie zrobić wpis na blogu nie znaczy wcale, że jest jego elementem. Sorry, ale taka prawda. Czemu? Odsyłam do literatury tematu, choćby takiego Castellsa.
Każdy wiek ma swoje prawa. Młodości prawem jest bunt, przejawiający się choćby w pytaniu „dlaczego tak ma być jak jest”. Starości prawem jest ogarnianie szerokim spojrzeniem życia, próba oceniania i przymuszania do własnych “sprawdzonych” wzorców. Młodość się szybciej uczy, Starość ma doświadczenie. Dwie zdawałoby się uzupełniające struktury, prowadzą jednak ze sobą nieustanny konflikt. Problemem jest to, że zamiast kumulować wiedzę i doświadczenie, zmusza on Młodych do tworzenia swojego własnego niezależnego od Starych świata.… który w końcu i tak kiedyś stanie się światem Starych gdy nadejdzie nowe pokolenie Młodych. Gdzie tu progresja?

Zaapelujmy. Starzy niech nie będą satrapami, broniącymi swoich pozycji za wszelką cenę i starającymi się rzucać młodym jak najwięcej kłód pod nogi. Rolą Starych niech będzie nie sprawowanie rządów dyktatorskich, a spełnianie roli mentorów dla młodych. Bo nikt nie odbiera im prawa do nadrzędnej roli w społeczeństwie. Niech tylko będą elastyczni. To chyba jedyny sposób na zredukowanie negatywnych konsekwencji nieuniknionego konfliktu pokoleń. Interakcja pomiędzy tymi dwoma światami niech będzie wymianą doświadczeń, a nie wojną pozycyjną, gdzie każdy siedzi w swoich okopach “wszystkowiedzenia”.
Nie chodzi też o „wychowanie” sobie młodych na swój obraz i podobieństwo. Taki schemat prowadzi do zastoju i kserowania wzorców. Siedzielibyśmy wciąż jeszcze na przysłowiowych drzewach. Może trochę źle to widzę, ale jednym z głównych zadań Starych powinno być umożliwienie Młodym rozwoju. I niezależnie czy będzie to nasz przełożony w pracy, matka, wykładowca czy ktokolwiek ze Starych to uważam, że tak właśnie powinien postępować. Może w ramach altruistycznego odruchu nawet i swoim kosztem, lub choć nie podkreślając wciąż swojej nadrzędnej roli. I całe szczęście, że są tacy Starzy, którzy potrafią to zrozumieć i wprowadzić w życie. Ukłon do samej ziemi w ich stronę za wkład w rozwój świata. I obyście mieli okazję na jak najwięcej takich osób spotkać na swojej (nie tylko zawodowej) drodze.
…i tylko mam nadzieję, że gdy zostanę już Starym nie zapomnę o tym co teraz piszę.
Młodości można wiele wybaczyć. Starości już mniej.
MR
Tagi tego artykułu: felieton, konflikt pokoleń, starzy kontra młodzi
















stara bibliotekarka
Z dużą uwagą przeczytałam tekst dot. “walki” młodych ze starymi. Wątek ten pojawił się już faktycznie na forum EBiBU. Słusznie zauważył p. Kubów, że wszyscy kiedyś będą starzy a co za tym idzie będą mieli za przeciwników młodych. Pewnie jest ziarenko prawdy w tym co napisaliście. Ale również, ja jako ta stara, wiem, że często młodzi nie mają ochoty na pracę, migają się, nie podejmują inicjatyw, i pracę w bibliotece traktują jako poczekalnie do czegoś ambitniejszego bądź lepiej płatnego czyli traktują ją jako zło konieczne. Rodzi się pytanie po co więc kończyli studia bibliotekoznawcze? My starzy… ja stara bibliotekara, bojąc się wpadania w rutynę, czekam na zryw młodego narybku, podsunięcie nowych pomysłów, rozwiązań i… nic. Mam nadzieję, że do zawodu trafiają także ci, którzy zmienieją opinię o pracy w bibliotece a także o osobach w niej pracujących. Pozdrawiam i życzę wiele pomyślności w mredagowaniu pulowerka
18 sierpnia 2009 r. o godzinie 10:05 ()
Frodo
Taki schemat prowadzi do zastoju i kserowania wzorców
choćby takiego Castellsa
tak toczy się ta zimna wojna
za wkład w rozwój świata
Tekst stronniczy, błędy językowe, brak uzasadnienia tezy o r z e k o m y m konflikcie pokoleń w środowisku bibliotekarskim. Przedstawiono obowiązki tylko(!) jednej ze stron r z e k o m e g o konfliktu pokoleń.
Mam 23 lata
Dwuletni staż pracy w bibliotece
18 sierpnia 2009 r. o godzinie 15:03 ()
Eva Scriba
Tekst bardzo dobry. A konflikt między Starymi a Młodymi istnieje w bibliotekach. I z własnych oraz cudzych doświadczeń wiem, jak trudno jest wprowadzić jakiekolwiek innowacje w momencie, gdy jest się najmłodszym członkiem w zespole. I jak często słyszy się od starszych kolegów “Ale tak było zawsze”, “tak musi być”. Młodość nie jest zależna od metryki, a od stanu ducha i ‚tak jak to padło w tekście, elastyczności.
18 sierpnia 2009 r. o godzinie 15:28 ()
Redakcja
@Frodo - a ty jak zawsze przeciw…:D
Nie wiem w jakiej bibliotece pracujesz, ale w większych bibliotekach problem istnieje. Rzadko jest on otwarty, jednak tli się gdzieś w tle zawsze. W filii biblioteki gminnej gdzie pracują trzy osoby ciężko o konflikt pokoleń.
A tekst stronniczy bo po jakiejś stronie opowiedzieć się trzeba. Jak już wspominałem poprzednio - dopiero jak kogoś ukłujesz to odezwą się głosy. Przedstawiłem jedną ze stronę w większym stopniu bo uważam, że jest to strona “słabsza” lub mniej uprzywilejowana.
Jak już kiedyś było wspominane chętnie przyjmiemy korektora do redakcji. Michalina akurat na wakacjach, nie ma kto poprawiać tekstów. Jeśli masz ochotę chętnie przyjmiemy każdą pomoc.
A co mają znaczyć te fragmenty na początku twojego komentarza? To te błędy? Musisz dokładniej palcem pokazać
A konfliktu obyś miał okazję nie doświadczyć, a najlepiej byś trafił na Starych niekonfliktowych( i może tak trafiłeś szczęśliwie stąd twoje niezrozumienie)
@Eva - Konflikt często przejawia się tak jak mówisz, nie w aktywnym zwalczaniu młodych, ale dyskretnym ich blokowaniu. Ciężko wówczas coś Starym zarzucić oficjalnie… Oni z z wiekiem nabierają sprytu
18 sierpnia 2009 r. o godzinie 16:37 ()