Nikt nie ucieszy się na takie wezwanie, a pewne jest to, że po jego usłyszeniu dzień nie będzie już raczej radosny. Z pewnością tyczy się to naszych zapominalskich Czytelników, którzy (a zdarza się nawet często) swoją ulubioną bądź przydatną książkę potrafią trzymać w depozycie latami. Chwali się takie oddanie piśmiennictwu czy obecnie już także tworom multimedialnym. Czy to jednak nie przesada? Wiem, poczułam w tym momencie kawałek próchna odpadającego z mojej bibliotecznej zbroi. Faktem niezaprzeczalnym jest to, że jak coś się pożycza trzeba to po prostu oddać o czasie. Umowa to umowa. Choć w tle zdaje się słyszeć: Kto daje i odbiera ten się w piekle poniewiera!
Bywa że tradycyjne metody zawodzą, czyli:
- ostrzeżenie przed zbliżający się terminem zwrotu i towarzyszące temu złowrogie spojrzenie odrzucenia rzucone znad bibliotecznych okularów;
- wezwanie do zwrotu wysłane listownie…(grzecznie, bo jeszcze nie odda);
- kolejne wezwanie…(pojawia się pulsująca na skroni żyłka zniecierpliwienia).
Obecnie biblioteczne władze ściąganie długów oddali w ręce wykwalifikowanych windykatorów, od których radzimy trzymać się z daleka! Opornych Czytelników mogą pozbawić nie tylko przetrzymywanej książki i pieniędzy ale również zablokować możliwość wniosku o kredyt w przyszłości. Brzmi groźnie? Ale to przecież ostateczność.
Przedstawiamy niżej dwie informacje telewizyjne na temat windykacji w bibliotece. Co ciekawe, pierwsza jest skonstruowana raczej w myśl: Biblioteki w walce o sprawiedliwość, a druga przedstawia historię od strony „poszkodowanego czytelnika”.
httpv://www.youtube.com/watch?v=1Q1rii9ccbQ&hl=pl
httpv://www.youtube.com/watch?v=qzfggI7KU5s&hl=pl
Z przezorności i my możemy przejrzeć nasze zakurzone zbiory, aby uniknąć kontaktu z bibliotecznym komornikiem.
httpv://www.youtube.com/watch?v=ngQi7B0H7ac
KOT
Przeczytaj też:
- Napiszą książkę… nocą w bibliotece!
- Dzień Sprzątania Bibliotekarskiego Biurka
- Światowy Dzień Kota – Futra w górę!
- Oglądajcie audiowizualny!
- Po sobocie też jest dzień
Tagi tego artykułu: biblioteka, kara, odzyskiwanie utraconych książek, przetrzymane książki, windykacja














Kikuchi
Że niby zgodnie z prawem trzeba za każdym razem brać podpis wypożyczającego?
Czy też chodziło tu o jednorazowe zobowiązania…?
22 września 2009 r. o godzinie 08:29 ()
KOT
Jak masz kartę biblioteczną, to nie trzeba się już raczej podpisywać. A owo rozwiązanie to raczej długofalowa innowacja windykacji bibliotecznej. No cóż…oddech naszych czasów.
22 września 2009 r. o godzinie 15:47 ()