Wszystko powoli się rozkręca, uczniowie otrząsnęli się z pierwszego szoku, tak samo jak i ich bibliotekarze szkolni, którzy rozdali już większość swoich książek i mogą już tylko odkurzać puste półki [och utopijna to wizja!]. Kolejny rocznik ludzi, którzy być może zasponsorują nam emeryturę (zgodnie z teorią solidarności społecznej), zaczyna się przygotowywać do “najważniejszego” egzaminu w ich życiu - egzaminu dojrzałości. Taaaa, a potem jak pójdą na studia to takich matur w każdej sesji będą mieli pięć sztuk. I w tej tematyce też uraczyła nas w tym tygodniu swoją kreską Agata.
Zapraszamy na kolejny odcinek komiksu z Gackolandii:
Komiks, który wydarzył się naprawdę [9] - Maturzystka
Do zobaczenia przy kolejnym odcinku
MR
Przeczytaj też:
- Komiks, który wydarzył się naprawdę [3] - Nowości
- Komiks, który wydarzył się naprawdę [4] - Szmatławce
- Komiks, który wydarzył się naprawdę [2] - Biblioteka dla dzieci?
- Komiks, który wydarzył się naprawdę [11] - Narkotyk w zupie
- Komiks, który wydarzył się naprawdę [10] - Książeczka dźwiękowa
Tagi tego artykułu: komiks który wydarzył się naprawdę, matura
















bambella
Tia, ja tez się spotykałam z takimi reakcjami, ale też usłyszałam, proponując dziecku jakąs książkę do czytania oprócz lektury :“ona ma się uczyć a nie czytać”. Dorosły opiekun dziecka tak mówi. Potem rosną tacy ludzie, którzy nie wiedzą jaka rzeka płynie przez Rzym, a na pytanie jakie miasto leży nad Tybrem odpowiada: “nie wiem”. Czy to pora umierać?
23 września 2009 r. o godzinie 07:33 ()
Beata
Miałam podobną sytuację.Wchodzi majestatycznym krokiem mama maturzysty(nauczycielka w tutejszej szkole podstawowej).Obrzuciwszy krytycznym wzrokiem nasze postacie,wyjęła kartkę i:czy macie COŚ TAKIEGO-FERDYDURKA?chwilę trwało zanim podeszłam do regału.Kiedy podałam książkę to usłyszałam jeszcze jęknięcie:JEZU JAKIE TO GRUBE,KIEDY ON TO PRZECZYTA.
Ta sama mama kilkanaście lat wstwcz.Ponieważ mamy dzieci w tym samym wieku,to usilnie polecała książki Walta Disneya mojemu synowi.Ona sama zamawia i na półeczce stoi cała seria,a jak ładnie wyglądają?No i co zrobic z takim fantem?Walta Disneya do kanonu lektur?
23 września 2009 r. o godzinie 12:50 ()
sygnaturka
Ech, znam i ja takie przypadki. Kiedy pracowałam w publicznej, wciąż pytano mnie o streszczenia lektur. Zwłaszcza “Janka Muzykanta”. Streszczenie nowelki, bosko po prostu. I rzeczywiście w większości przypadków młodziez pytała o lektury (najwyżej nie przeczytają…), a rodzice o streszczenia i “bryki” (tych nie mieliśmy, co wywoływało święte oburzenie).
23 września 2009 r. o godzinie 13:23 ()
bibla
a my czasem pożyczamy do domu pozycje z podręcznego na dzień-dwa, ale ciii..
23 września 2009 r. o godzinie 16:13 ()
malin
Ale dlaczego ciii? U mnie, w obu bibliotekach w których pracuję, jest to normalny, usankcjonowany przez dyrekcję element usług bibliotecznych. W Sosnowcu w WSH mamy coś takiego jak wypożyczenia nocne: ktoś przed zamknięciem biblioteki bierze książkę z czytelni i oddaje następnego dnia zaraz po otwarciu. Jeśli jest święto - ma książkę na cały dzień.
W Katowicach w Pałacu Młodzieży wypożyczamy z kolei książki z czytelni na weekend. Oczywiście są wyjątki, np. w postaci cenniejszych staroci, które ciężko już w ogóle znaleźć gdziekolwiek. Tego nie udostępniamy poza bibliotekę.
Nie róbmy z książek świętych krów, one są dla ludzi. Jeśli można je udostępnić bez szkody dla innych czytelników (a właśnie po to są one udostępniane prezencyjnie - żeby jak najwięcej osób mogło z nich skorzystać), to dlaczego tego nie robić?
Ja wolę książkę czytelnikowi dać na noc czy na weekend zamiast odstawiać ją na półkę, bo wiem, że tenże czytelnik będzie z tego zadowolony i wróci, a może jeszcze przyprowadzi ze sobą kogoś innego.
24 września 2009 r. o godzinie 09:57 ()
sygnaturka
W bibliotece wojewódzkiej u mnie w mieście również jest opcja wypozyczeń “na noc” i “na weekend”. Kiedy studiowałam, czasem bardzo się to przydawało.
24 września 2009 r. o godzinie 10:23 ()
brybuk
Tak, jestem podobnego zdania co Malin: książki są dla ludzi:)
Malin, mam pytanie:
czy ludzie karnie oddają te książki rano/tudzież po weekendzie?
Czy są z tego tytułu kłopoty w stylu: miał przynieść rano, a przyniósł za miesiąc..?
Walt Disney to klasyka, więc powinno się ją mieć
24 września 2009 r. o godzinie 15:33 ()
bibla
\“ciii\” było z --->
nie mam żadnych wyrzutów, że podręczny jest używany w taki sposób; również uważam, że książki są dla ludzi:-)
a przy okazji: żeby zachęcić czytelników do korzystania z prasy wprowadziłyśmy wypożyczanie jej na zewnątrz (do tygodnia czasu), bo moje próby przyzwyczajenia czytelników do korzystania z niej na miejscu spełzły na niczym..
to ja jestem dla czytelnika, a nie na odwrót - a efekty widać, jak panie biorą garściami kilka tytułów pism kobiecych i przynoszą za kilka dni
24 września 2009 r. o godzinie 17:19 ()
malin
@brybuk: Karnie oddają, przypadki spóźnialskich zdarzają się sporadycznie. A za takimi dłużnikami od razu wydzwaniamy i więcej już im nie udostępniamy w ten sposób książek.
@bibla: w Pałacu Młodzieży też wypożyczamy czasopisma. Ale na tydzień i nie najnowsze numery, te zawsze leżą na czytelni. Wcześniejsze można wypożyczyć.
26 września 2009 r. o godzinie 09:57 ()
Beata
Pozwólcie,że opiszę kolejny przypadek szaleństwa maturalnego.Dziewczyna(bez matury) zajmująca się zarobkowo prezentacjami z języka polskiego prosi o materiały na temat: PRACY OGRANICZONEJ w Pozytywizmie.
2 października 2009 r. o godzinie 14:59 ()