Kolejny sobotni dyżur, dzięki płodności naszej blogosfery zapełnimy jedynie informacjami z naszego podwórka. Zakładam że intensyfikacja waszej działalności związana jest z niechybnym końcem wakacji i zwiększeniem ilości obowiązków. A wiadomo im więcej jest do roboty tym więcej okazji do narzekania i dzielenia się własnymi sukcesami.
Zaczniemy od najbardziej chyba radosnej wieści w blogosferze, którą jest reaktywacja po prawie trzech miesiącach milczenia Bibliotekarskiego dramatu w aktach niezliczonych. Autor bloga stara się zaspokoić apetyty wygłodniałych fanów umieszczając kilka bardzo ciekawych scen m. in.:
Czytelniczka-Nauczycielka: O to, to będzie tu. Tu pisze, że jak osoba prawna…
Bibliotekarka: Ale pani nie jest osobą prawną. Osoba prawna to na przykład przedsiębiorstwo. Pani jako człowiek jest osobą fizyczną.
Czytelniczka-Nauczycielka: Ale ja jestem nauczycielem.
Bibliotekarka: Czyli osobą fizyczną.
Czytelniczka-Nauczycielka: No tak, tak traktować nauczyciela. Jak robola jakiegoś. “Osoba fizyczna”, też mi coś!
Polecamy czytelnikom, a autorowi życzymy weny i wciąż wyostrzonego zmysłu obserwacji.
Przeczytacie koniecznie zaległy i niezauważony dotychczas (shame on us) post Moniki z dawką bibliotecznego humoru z życia wziętego. W dożynkowym klimacie obrodziło jak zawsze także u Bibliotekarki będącej jeszcze młodą bibliotekarką. U niej szanowni pulowerkowicze przeczytają dawkę z jej służbowych oraz prywatnych dylematów. Sygnaturka z bloga Bibliotecznie, między innymi znalazła Nemo (kolejny internetowy mem [link]) i zamieściła foto-relację z Jarmarku Wojewódzkiego gdzie znalazło się także miejsce dla bibliotek. U Bibli jak zawsze duuuużo pisanego słowa na tematy bardzo różnorodne tak służbowe jak i prywatne. Róg obfitości zawiera m. in, parę słów na weekend, dobre wieści na temat planowanego łączenia bibliotek, tradycyjny już chyba u Bibli opis codziennych problemów małej biblioteki gminnej, wrażenia z wystawy plenerowej oraz tekst o książkach na telefon.
Interesujący wpis znalazł się na blogu Pana Stefana, znanego wykładowcy bibliotekoznawstwa z Katowic, który napisał bardzo ciekawy artykuł na temat swoje pracy i satysfakcji jaką z niej czerpał. Serdecznie polecamy lekturę wpisu tego bardzo lubianego wykładowcy, który zapewne wyszkolił wielu z naszych czytelników.
Niedoszły bibliotekarz złożył Pulowerkowi w darze grafikę:

Dziękujemy i prosimy o więcej!
Mamy nadzieję, że to nie za dużo blogów do przeczytania. Ale przecież czytanie zwiększa wyobraźnię:
Przeczytaj też:
- Sobotni dyżur popołudniowy [32]
- Sobotni dyżur popołudniowy [3]
- Sobotni dyżur popołudniowy [5]
- Sobotni dyżur prawie wakacyjny [50!]
- Sobotni dyżur popołudniowy [56]
Tagi tego artykułu: Sobotni dyżur popołudniowy














jmonika
“Shame on us” niepotrzebne;-) To u mnie post poszedł z jego brudnopisową datą;-) Pozdrowienia dla Redakcji!:)
21 września 2009 r. o godzinie 12:47 ()
Stefan
Tak. Stefan wrócił, jest wkurzony i zły. Będzie gryzł. W Bibliotekarskim dramacie w aktach niezliczonych nie było jeszcze tyle krwi…
29 września 2009 r. o godzinie 20:33 ()