Ścisły nadzór księgozbioru – to dla bibliotekarza chleb powszedni. W dobie coraz powszechniejszego monitoringu nasze nowoczesne biblioteki, oprócz mocarnych ochroniarzy, zaopatrują się często w ultra nowoczesne systemy monitorowania. Pod cwaną obserwację wystawione są cenne eksponaty: inkunabuły, pierwsze numery pierwszego pisma dla kobiet: Bluszcz, czy kolekcjonerskie wydanie Czterech pór roku Vivaldiego. Wszystko zależy od specyfiki biblioteki i upodobań czytelnika … jednak wiadomo kto jest najczęściej przez te systemy podglądany.…
Moje zastanowienie budzi fakt, że pod obserwacją jesteśmy najczęściej my-brać biblioteczna i czytelnicza. O zgrozo! Na myśl o tym nagle bardziej niż zwykle swędzi nos a przemożna myśl o podrapaniu (w wersji dla hardcorowców: podłubaniu) po nosie nie daje się okiełznać i wkrótce staje się obsesją. Aby nieco rozprężyć skołatane nerwy, trzeba prowokować los. Przykładem posłuży nam film z serii: Ukryta kamera, z bibliotekarką w roli głównej.
[oj niejednemu czytelnikowi by coś takiego się marzyło…]
W duchu bibliotekarskiego równo uprawnienia w pozorowanej sali czytelnianej mogą pojawiać się także nadzy mokrzy mężczyźni. Żeby nie było że tylko kobiece wdzięki są prezentowane na Pulowerku.
[takie żarty są stare jak świat ale niezmiennie i tak śmieszą]
Nie jedna biblioteka pękałaby w szwach w nadziei na takie widoki. Ale porzućmy fantazje…chociaż?…Może przydarzyła się Wam jakaś śmieszna, ocierająca się o absurd, historia w bibliotece? Pulowerek wysłucha i udzieli miejsca do podzielenia się swoją przygodą.
KOT
Przeczytaj też:
- Jest pierwszy konkursowy odpicowany wózek! [uwaga! przedłużamy konkurs]
- Konkurs Fotograficzny - Ostatni dzwonek! [uwaga - aktualizacja zdjęć]
Tagi tego artykułu: śmieszne, ukryta kamera














