Zbędna wiedza niezbędna

Artykuł opublikowany 6 października 2009 r.
w dziale O nas Bibliotekarzach

Udostępnij artykuł

Czło­wiek od czło­wieka różni się oprócz wszyst­kiego, jesz­cze dodat­kowo zaso­bem spe­cy­ficz­nej wie­dzy, którą nazwać możemy wie­dzą nie­zbęd­nie zbędną. Naby­wamy taką wie­dzę w pro­ce­sie nie­świa­do­mej socja­li­za­cji (i dege­ne­ra­cji) towa­rzy­szą­cej pro­ce­sowi rozwoju.

  • Oto kilka przy­kła­dów takiej wła­śnie pseu­do­wie­dzy z róż­no­rod­nych dzie­dzin życia:
  • Czy pokrzywy parzą.
  • Jaki kolor wło­sów ma bru­netka a jaki szatynka.
  • Czy sta­lak­tyt to ten z góry czy z dołu.
  • Co odpo­wie­dzieć na pyta­nie „Wolisz być tan­kiem czy healerem”
  • Co to jest USS Enterprise.
  • Jak oni liczą te punkty w tenisie.
  • Jak żywi się kangur.
  • Jak się czyta wyraz „zombie”.
  • Która spo­śród 3000 ksią­żek w czy­telni ma zie­loną okładkę
  • Gdzie znaj­duje się gil­dia hun­te­rów w Ogrimarze.
  • Która to sza­tynka, a która brunetka.
  • Ile kur można trzy­mać w domu

I takich przy­kła­dów możemy mno­żyć, każdy ze swo­jej głowy, tysiące.…

wiedza

[źródeł i rodza­jów wie­dzy jest wiele]

Głów­nymi źródłami pseu­do­wie­dzy, tak jak wszyst­kiego innego, jest ota­cza­jący nas świat, a zasad­ni­czo jego pokłady pod­skórne. Naj­czę­ściej nasią­kamy nią, bądź to mar­nu­jąc czas na oglą­da­nie tele­wi­zji, gra­jąc do rana na kom­pie, włó­cząc się z kole­gami po podwórku lub pod­glą­da­jąc sąsiadki. Kar­dy­nalną zasadą jest tutaj jed­nak, że pewne par­tie wie­dzy przy­swa­jalne są tylko na danym eta­pie naszego życia. Potem możemy jedy­nie, wtór­nie, mocą dużego wysiłku i jesz­cze więk­szego wstydu sta­rać się je posiąść za pomocą rówie­śni­ków. Z dru­giej strony nie jest moż­liwe pozna­nie wszyst­kich pakie­tów pseu­do­wie­dzy jakie na danym eta­pie roz­woju są nam dostępne. Naj­czę­ściej jeden wyklu­cza drugi lub odcina drogę do roz­woju kolej­nych eta­pów. Jed­nym sło­wem, albo nauczysz się na pamięć składu mistrzow­skiej dru­żyny pił­ka­rzy z 1972 roku, albo będziesz umiał wyre­cy­to­wać listę płac z dru­giej serii Star-Treku.

I te wszyst­kie szcze­góły, szcze­gó­liki, drob­nostki, cie­ka­wostki zaj­mują nasze bez­cenne szare komórki, zapy­chają auto­strady neu­ro­nów, które nasi rodzice naj­chęt­niej prze­zna­czy­liby na wie­dzę z zakresu prawa lub medy­cyny… albo teo­lo­gii. W rozu­mie­niu rodzi­ców te godziny spę­dzone oglą­da­jąc Disco­very, Euro­sport czy zabi­ja­jąc dziki w Elwynn Forest, to godziny zmarnowane.

Pseudo wie­dza, pomimo ze jest zbędna to sta­nowi nie­zbędny ele­ment naszego egzy­sto­wa­nia w spo­łe­czeń­stwie podob­nych jak my ludzi. Oni też mają swoją zbędną wie­dzę i może bar­dziej niż poprzez pisaną z wiel­kiej litery Wie­dzę, w pod­nio­słym jej zna­cze­niu, to wła­śnie przez pseu­do­wie­dzę budu­jemy pomost z „innym” Kapu­ściń­skiego. Stąd już krok do uzna­nia wie­dzy zbęd­nej za esen­cję kul­tury i jeden z głów­nych wyznacz­ni­ków toż­sa­mo­ści. Zasad­ni­czo bowiem nie będziemy się róż­nić od afry­kań­skiego absol­wenta, dajmy na to fizyki, pod wzglę­dem Wie­dzy, jeśli i my ukoń­czymy ten arcy­trudny kie­ru­nek. Będziemy z jed­na­kową zręcz­no­ścią ope­ro­wali rów­na­niami, pra­wami i cyto­wać będziemy jed­no­znacz­nie brzmiące defi­ni­cje twier­dzeń. To wła­śnie w pseu­do­wie­dzy będzie tkwiła zasad­ni­cza róż­nica toż­sa­mo­ści kulturowej.

Wie­dzy zbędnej-niezbędnej należy się kilka słów reha­bi­li­ta­cji. Cywi­li­za­cja zmie­nia się szyb­ciej niż możemy te zmiany nazwać i kie­dyś w decy­du­ją­cym momen­cie naszego życia, nie­za­leż­nie czy będzie to ostat­nie pyta­nie w milio­ne­rach czy kata­strofa samo­lotu w ama­zoń­skiej dżun­gli, te pozor­nie zbędne skrawki infor­ma­cji mogą zade­cy­do­wać o naszych losach. Nie depre­cjo­nuj­cie więc nigdy war­to­ści żadnej infor­ma­cji którą chłoniecie.

Na koniec kilka słów pocie­sze­nia. Ten kto nazbiera naj­wię­cej takie wie­dzy zosta­nie za karę biblio­te­ka­rzem, będzie musiał pra­co­wać w infor­ma­cji nauko­wej do końca swych dni i słu­żyć innym, tym któ­rzy nie zdą­żyli zma­ga­zy­no­wać takiej ilo­ści pseudowiedzy.

Biblio­te­ka­rze są mistrzami wie­dzy zbędno-niezbędnej!

MR

 

Tagi tego artykułu: , ,

Komentarzy: 4


  1. ropuch

    parzą/ten z dołu/przerośnięty fal­con millenium/healerem…

    Dobry wpis ;-)

    6 października 2009 r. o godzinie 20:40 ()


  2. arivald1

    Oczy­wi­ście, ze healerem

    7 października 2009 r. o godzinie 15:16 ()


  3. malin

    @ropuch: w jed­nym przy­padku pudło, od dołu rośnie sta­lag­mit :-)

    8 października 2009 r. o godzinie 10:22 ()


  4. ropuch

    @malin: a to bydle! [;

    8 października 2009 r. o godzinie 16:58 ()

Skomentuj artykuł...

Security Code:

Viva la Wolna Kultura:

Pulo­we­rek działa na rzecz “ubo­ga­ca­nia” Wol­nej Kul­tury. Utwory w ser­wi­sie Pulowerek.pl dostępne są na licen­cji Cre­ative Commons:

Creative Commons License

Jed­no­cze­śnie sami też sta­ramy się korzy­stać z dobro­dziejstw wol­nej kul­tury. Grze­biąc w śmiet­niku cywi­li­za­cji jakim jest Inter­net, zda­rza się jed­nak nie­świa­do­mie tra­fić na mate­riały objęte pra­wem autor­skim. Jeśli znaj­dzie­cie w naszym por­talu jakieś nad­uży­cia pro­simy o kontakt.

Pulowerek na FB

Szybki kontakt!

W razie palą­cej potrzeby szyb­kiego kon­taktu z redak­cją należy wpi­sać treść i klik­nąć przy­cisk “wyślij”:

Imię:

e-mail:

Twoja wia­do­mość:

Pulowerek.pl