Po małej przerwie postanowiłam odświeżyć niezwykle ważki temat zmysłowo-profesjonalnej powierzchowności bibliotekarzy. A czemu by nie? Ten erotyczny mit krąży od wieków w męskich i żeńskich głowach czytelników. Okazuje się, że bibliotekarz wykazuje cechy typowego zwierzęcia stadnego i grupuje się na znanych portalach społecznościowych.
Na kultowej naszej klasie odnajdziemy profile skupiające szeroko pojętą gawiedź biblioteczną, ale również wyspecjalizowane dla kwiatu bibliotekarskiego, jak choćby profil “Bibliotekarki całego świata”. Obejrzeć można tam np. hardcorową wersję sukni ślubnej dla bibliotekarki:

Strój z pewnością nie dla wybiegowego chudzielca. Tu poradzi sobie wyćwiczona na książkowych hantlach zawodowa bibliotekarka. Czapka z głów. Zaglądając dalej w fotografie można tam dostrzec biblioteczne „ciasteczka” – mężczyzn, o których koleżanki po fachu lubią fantazjować:

A co? Jest moda retro? Jest. Na takich biblio-mężczyzn tez może być.
Ale koniec ze wstępem. Z większości zdjęć sączy się erotyczny podtekst:

A to stercząca podwiązka, to znów ta przeklęta nisko położona książka i przykrótka spódniczka. Ech…
Kropkę nad i w temacie seksi bibliotecznych profili stawia konto na Facebooku, gdzie omawiany typ naszego zawodu skupia ponad tysiąc wielbicieli.
Nie ma się co dziwić i oceniać. Ważne, że niektórych czytelników pobudzamy do twórczego pożytkowania swojego czasu. I tym miłym akcentem zapowiadam serenadę o niegrzecznej (i niedostępnej) bibliotekarce… szanownej sex-bombie ostatnich wyborów prezydenckich, gubernator Alaski.
httpv://www.youtube.com/watch?v=9hm4EVfxSRg
[Sarah: the Naughty Librarian]
Teledysk występuje także w wersji dla zaawansowanych youtubowiczów w nieco bardziej seksownej odsłonie…
KOT
Przeczytaj też:
Tagi tego artykułu: bibliotekarka, Facebook, Nasza Klasa, portale społecznościowe, sexowne














