No i to jest dowód na to, że trzeba być ciągle czujnym. Poniedziałkowa fotografia wyprzedziła dzisiejszy Pulowerkowy komentarz do wiekopomnego wydarzenia, jakim było z pewnością wspominane forum. Nawiązanie do słów filmowego Pawlaka to bynajmniej nie zgrywa. Wszelkie nobilitacje i mobilizacje młodej braci bibliotecznej trzeba bowiem uznać za coś pozytywnego. Będąc na takim zjeździe nasuwa się od razu myśl:…hmm…a może by tak spróbować zorganizować coś takiego u nas?
Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Krakowie stanęła na wysokości zadania. W dniach 5-6 listopada zorganizowano tam szereg warsztatów (otwartych oraz zamkniętych – niestety z błyskawicznie zamkniętą listą chętnych) pod ważkim hasłem - Inicjatywa młodych w tworzeniu biblioteki globalnej wioski: ludzie i technologie.
Dwudniowe zajęcia odbyły się w ramach czterech zakresów tematycznych:
- Tworzenie środowiska cyfrowego
- Interakcje twarzą w twarz i klient cyfrowy
- Bibliotekarzu przełam się: wzmocnić siebie [czyżby zajęcia z jogi - dop. MR]
- Bibliotekarzu przełam się: wzmocnić organizację.
Choć niestety tak jak większości nie udało mi się „wbić” już ciekawie zatytułowane zajęcia zamknięte z powodzeniem skorzystałam z różnych zajęć wchodzących w zakres wspomnianych wyżej tematów. Od Anny Gruca z krakowskiego AGH dowiedziałam się, jak wykorzystać formy e-learningu w bibliotece, zaś Wioletta Jakubas i Marta Szatan z Biblioteki Jagiellońskiej sprawnie zaprezentowały polskie biblioteki cyfrowe. Elektronika bibliotekarza się nie tyka? – ten wierszyk ulega natychmiastowemu przedawnieniu. Aby wzmocnić siebie organizatorzy forum zaprosili do współpracy osobistą stylistkę: Monikę Jurczyk vel OSA.
Istna perełka czwartkowego popołudnia. Każda przebojowa bibliotekarka wyszła z warsztatu wiedząc jaką literkę ma jej sylwetka i jakiej pory roku jest jej uroda. Choć z powodu absencji Katarzyny Dudy z TVN-u nie dowiedziałyśmy się jak rasowa bibliotekarka powinna się malować ożywienie i zainteresowanie było. I o to chodzi. „Bo we mnie jest seks!” No tak, ale to raczej przyśpiewka nie do pracy. Chociaż…
Jednak moje serce najbardziej uradowało się drugiego dnia, widząc nasze logo i ten uroczy mechaty element naszego ubioru na wykładzie o aktywacji zawodowej, czyli pomyśle na niebanalną bibliotekę. Oczy mokre ze wzruszenia. Nasze koleżanki po fachu z Biblioteki Politechniki Krakowskiej (Helena Juszczyk i Anna Jakubiec) przedstawiły światowe i polskie organizacje i serwisy bibliotekarskie, środowisko blogerskie (tu też wspomniano współredaktora Malina) i zaraz po nich zostaliśmy wymienieni my - Pulowerek!
Co jak co, ale takie wspomnienie, choć kilku zdaniowe cieszy i motywuje do dalszej twórczej pracy.
Wiem, wiem, rozckliwiłam się, ale ten fakt osadzony w kontekście całego pozytywnego wydarzenia jakim było forum napędza do dalszej kreatywności i walki ze stereotypem bibliotekarza. Bo jak stwierdziła OSA: „Nie można drugi raz zrobić pierwszego wrażenia”.
Była też lampeczka wina i śpiew, przez co niektórych wypróbowane także w starówkowych pubach. Aczkolwiek co „grzeczniejsze” widziano w czekoladziarni. Krejzolki! Teraz to na pewno nikt o nas dobrze nie pomyśli.
IV Forum Młodych Bibliotekarzy było przygotowane w porozumieniu z bibliotekami wiodących uczelni wyższych Krakowa oraz z Biblioteką PAU i PAN; patronowało mu Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich.
Jakie warsztaty podobały wam się najbardziej?
KOT
[Coś mnie sie wydaje, że w stwierdzeniu “forum młodych bibliotekarzy” słowo “młody” zostało potraktowane dość liberalnie… czy ktoś aby sprawdzał dowody przybyłym na imprezę? może znajdzie się jakiś “stary” bibliotekarz, któremu odmówiono możliwości wzięcia udziału w imprezie. Chętnie damy się wyżalić, hehe - dop. MR]
No i to jest dowód na to, że trzeba być ciągle czujnym. Poniedziałkowa fotografia wyprzedziła dzisiejszy Pulowerkowy komentarz do wiekopomnego wydarzenia, jakim było z pewnością wspominane forum. Nawiązanie do słów filmowego Pawlaka to bynajmniej nie zgrywa. Wszelkie nobilitacje i mobilizacje młodej braci bibliotecznej trzeba bowiem uznać za coś pozytywnego. Będąc na takim zjeździe nasuwa się od razu myśl:…hmm…a może by tak spróbować zorganizować coś takiego u nas?
Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Krakowie stanęła na wysokości zadania. W dniach 5-6 listopada zorganizowano tam szereg warsztatów (otwartych oraz zamkniętych – niestety z błyskawicznie zamkniętą listą chętnych) pod ważkim hasłem - Inicjatywa młodych w tworzeniu biblioteki globalnej wioski: ludzie i technologie.
Dwudniowe zajęcia odbyły się w ramach czterech zakresów tematycznych:
· Tworzenie środowiska cyfrowego
· Interakcje twarzą w twarz i klient cyfrowy
· Bibliotekarzu przełam się: wzmocnić siebie
· Bibliotekarzu przełam się: wzmocnić organizację.
Choć niestety tak jak większości nie udało mi się „wbić” już ciekawie zatytułowane zajęcia zamknięte z powodzeniem skorzystałam z różnych zajęć wchodzących w zakres wspomnianych wyżej tematów. Od Anny Gruca z krakowskiego AGH dowiedziałam się, jak wykorzystać formy e-learningu w bibliotece, zaś Wioletta Jakubas i Marta Szatan z Biblioteki Jagiellońskiej sprawnie zaprezentowały polskie biblioteki cyfrowe. Elektronika bibliotekarza się nie tyka? – ten wierszyk ulega natychmiastowemu przedawnieniu. Aby wzmocnić siebie organizatorzy forum zaprosili do współpracy osobistą stylistkę: Monikę Jurczyk vel OSA.
http://www.personalstylist.pl/
Istna perełka czwartkowego popołudnia. Każda przebojowa bibliotekarka wyszła z warsztatu wiedząc jaką literkę ma jej sylwetka i jakiej pory roku jest jej uroda. Choć z powodu absencji Katarzyny Dudy z TVN-u nie dowiedziałyśmy się jak rasowa bibliotekarka powinna się malować ożywienie i zainteresowanie było. I o to chodzi. „Bo we mnie jest seks!”No tak, ale to raczej przyśpiewka nie do pracy. Chociaż…
Jednak moje serce najbardziej uradowało się drugiego dnia, widząc nasze logo i ten uroczy mechaty element naszego ubioru na wykładzie o aktywacji zawodowej, czyli pomyśle na niebanalną bibliotekę. Oczy mokre ze wzruszenia. Nasze koleżanki po fachu z Biblioteki Politechniki Krakowskiej (Helena Juszczyk i Anna Jakubiec) przedstawiły światowe i polskie organizacje i serwisy bibliotekarskie, środowisko blogerskie (tu też wspomniano współredaktora malina) i zaraz po nich zostaliśmy wymienieni my - Pulowerek!
Co jak co, ale takie wspomnienie, choć kilku zdaniowe cieszy i motywuje do dalszej twórczej pracy.
Wiem, wiem, rozckliwiłam się, ale ten fakt osadzony w kontekście całego pozytywnego wydarzenia jakim było forum napędza do dalszej kreatywności i walki ze stereotypem bibliotekarza. Bo jak stwierdziła OSA: „Nie można drugi raz zrobić pierwszego wrażenia”.
Była też lampeczka wina i śpiew, przez co niektórych wypróbowane także w starówkowych pubach. Aczkolwiek co „grzeczniejsze” widziano w czekoladziarni. Krejzolki! Teraz to na pewno nikt o nas dobrze nie pomyśli.
IV Forum Młodych Bibliotekarzy było przygotowane w porozumieniu z bibliotekami wiodących uczelni wyższych Krakowa oraz z Biblioteką PAU i PAN; patronowało mu Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich.
Jakie warsztaty podobały wam się najbardziej?
Przeczytaj też:
- V forum młodych bibliotekarzy
- IV forum młodych bibliotekarzy o Pulowerku?
- Po Forum Młodych Bibliotekarek w Poznaniu
- Przypominamy o walentynkowym BIBLIOCUP [relacja na żywo!]
- Relacja z Halowego BIBLIO CUP
Tagi tego artykułu: bibliotekarze, IV forum młodych bibliotekarzy, konferencja, Kraków, starzy kontra młodzi, Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich
















