Jak co środę zapraszamy do naszej stałej rubryki komiksowej, w której rolę główną gra Agata i jej niezliczone biblioteczne pomysły, zazwyczaj z życia wzięte.
Czasami zastanawiamy się, czy kiedykolwiek Agacie braknie tego typu pomysłów na kolejne odcinki komiksów i za każdym razem dochodzimy do wniosku, że czytelnicy, ci mali i ci więksi, zawsze będą niekończącym się źródłem inspiracji.
Tym bardziej, że wystarczy nam rzut oka za ocean, na amerykański biblioteczny komiks Unshelved. Ukazuje się on od 2002 roku i pomysłów jakoś nie brakuje. Więc śpimy spokojni, że w przyszłym tygodniu również będziemy mogli przeczytać pasek komiksowy, który wydarzył się naprawdę.
A tymczasem zapraszamy do dzisiejszego odcinka.
Przeczytaj też:
- Komiks, który wydarzył się naprawdę [11] - Narkotyk w zupie
- Komiks, który wydarzył się naprawdę [42] - Pluszowi dewianci
- Komiks, który wydarzył się naprawdę [43] - Zawsze na posterunku
- Komiks, który wydarzył się naprawdę [16] - Czasem trzeba się zeszmacić
- Komiks, który wydarzył się naprawdę [23] - Tove Jansson był kobietą
Tagi tego artykułu: komiks który wydarzył się naprawdę


















Nathan
Oż g…, znaczy się dzieciarnia - mam nadzieję, że nigdy nie trafię do biblioteki publicznej, bo dzieciaki będą się mnie bardzo bać
9 grudnia 2009 r. o godzinie 08:28 ()
prolka
I \“Harry Potter\” obowiązkowo. Im młodsze dziecko, tym grubszy tom do ręki.
10 grudnia 2009 r. o godzinie 12:07 ()