Długo myślałem co by tu dać jednocześnie świątecznego i w tematyce bibliotecznej. W końcu wymyśliłem… Pamiętacie te wszystkie opowieści biblijno-wigilijne o tym jak matka niejakiego Jezusa błąkała się po nocy i szukała schronienia. Błąkała się ona w towarzystwie swego ślubnego na grzbiecie osiołka – ówczesnego odpowiednika dzisiejszego Golfa mk1. Tak też ten osiołek, później był świadkiem świątecznego cudu i stał się zwierzęciem poczciwym, lubianym i uniwersalnie przydatnym.

Tak też w bibliotekarstwie prędzej czy później musiał się objawić właśnie taki poczciwy osioł… naturalnie poza tymi naszymi „osłami” z którymi musimy się borykać  w pracy. Dziś mam jednak dla was opowieść o dwóch zacnych czworonożnych osiołkach, które zwą się Alfa i Beto. Te dwa poczciwe kudłate zwierzęta to bibliotekarze pierwszej klasy. Wraz z „dyrektorem” mobilnej biblioteki Luisem Soriano zajmują się bowiem dostarczaniem książek do dzieci w wysoko położonych wiosek. Tak właśnie działa ekipa Biblioburro – czyli Biblioteka na ośle.

Dla mieszkańców trudno położonych wiosek w Kolumbii, wizyty Luisa oraz jego osiołków targających ciężką wiedzę są jedyną możliwością spotkania z wielkim światem bajek i innych światów. Zaczęło się od skromnych 70 książek, dziś Luis Soriano może pochwalić się już pięknym zasobem 4800 woluminów. Naturalnie osiołki nie muszą tych książek targać na raz. Luis jest dobrym dyrektorem oślej biblioteki. Praca obwoźnego bibliotekarza początkowo bywała dość niebezpieczna. Columbia to zdecydowanie nie jest spokojny kraj. Podczas jednego z napadów, gdy okazało się że w jukach Alfa i Beto nie ma pieniędzy, skradziono książki m.in.  Bridę Paulo Coehlo. Bandyta też ma widać potrzeby duchowe.

Warto też zobaczyć jak wygląda to ośle bibliotekarstwo w praktyce:

Biblioburro ma nawet swojego własnego bloga. Niestety w języku barbarzyńskim.

I kto jeszcze powie, że ciężko mu w pracy? No. Jeśli zaś ktoś ma poczucie wypalenia to właśnie dla niego jest ten tekst. Praca bibliotekarza może mieć sens i stanowić misję w najszlachetniejszym znaczeniu tego słowa. Czy i my dobrze wypełniamy naszą misję? Warte przemyślenia w ten świąteczny czas. A osiołki, jak to osiołki, poczciwe zwierzęta, zawsze służyły ludzkości.  Od czasów biblijnych na bliskim wschodzie po XXI wiek w Kolumbijskich górach.

MR

About the author

Założyciel portalu Pulowerek.pl. Bibliotekarz z łapanki, który jednak już się tutaj trochę zadomowił… Po kilku latach pracy nadal nie pojmuje idei MARC21, ale za to doskonale zrozumiał komiksy z Dilbertem i ma głowę pełną bibliotecznych absurdów. Oprócz pracy w bibliotece prowadzi własną firmę, kolekcjonuje filmy SF, a kiedy tylko może podróżuje po świecie.
  • Tiss

    w tytule: nie „zwierze”, lecz „zwierzę”. 🙂

  • ciekawe skąd redakcja wie o 4800 woluminach :> bo w 50 sekundzie nagrania jest informacja że ma 3480 książek. Nie na darmo więc mnie nauczają że wiki to nie jest dobre źródło wiedzy, chyba że świeżo na youtuba wstawili archiwalne nagranie 🙂

  • Wygląda na to że sam zadałeś pytanie, sam na nie odpowiedziałeś ;]

    Film pojawił się w necie mniej więcej we wrześniu, a IMDb podaje tylko ogólną datę 2009, jednak coś takiego jak post-produkcja trwa zazwyczaj kilka miesięcy. Można więc założyć że został nakręcony np. wczesną wiosną 2009. I to może być odpowiedź dla różnicy w liczbach 🙂 Dla mnie wystarczy.

  • Gosia

    ależ cudne!!!Zwierzę, dzieci, ksiażki czy trzeba coś wiecej??? Jak sie okazuje przydaje się BIBLIOTEKARZ 🙂 PASJONAT. Miejmy nadzieję,że bedzie długo mógł służyć książkami… nie napatoczy sie zadna „zabłąkana” kula… ( a swoją drogą cóz z nas za czepliwe zwierzęta : literówka, liczba ksiażek GUSów chyba tam nie wypelniają:)