Długospis też gadżet - cz. 2

Artykuł opublikowany 12 stycznia 2010 r.
w dziale Gadżet / Styl

Udostępnij artykuł

Jakiś czas temu mogliście w Pulowerku przeczytać tekst o gadżeciarskich długopisach przydatnych i nieprzydatnych w codziennej pracy. Z pewnością jednak zwracających uwagę i odganiających nudę. Dziś kontynuujemy cykl prezentując kolejna dawkę długopisowego szaleństwa.

pen-utensils-concept.jpgRównie interesująca jak sam długopis może być jego zatyczka. Tutaj mamy akurat model racjonalnie oszczędny, do wykorzystania w biurowcach, korporacjach i innych instytucjach, które myślą odrobinę ekologicznie. Po co produkować całe plastikowe sztućce skoro można robić same końcówki, a resztę powierzyć użytkownikowi: są malutkie, a więc "portable". Idąc zapewne tym tokiem myślenia narodziły się sztućcowe zatyczki do długopisów. Idealne kiedy nie mamy czasy wyjść na lancz, czyli popularne w tej części świata drugie śniadanie.

Jestem pod wrażeniem boskiej harmonii tego gadżetu. Pożyteczne, przyjemne i praktyczne.

drum stick rhythm pensCzasem trzeba wybić jakiś dobry bit, a jak wiadomo muzyka łagodzi obyczaje więc ogólnie można ją uznać za coś dobrego w pracy. Takie oto bębniaste długopisy służą do ekspresji muzycznej z gatunku perkusyjnych i relaksacyjnych. Każdy długopis ma trzy podstawowe dźwięki - zapewne będą to Bum! Bęc! i Brzdęk i własny mini głośnik. Ten gadżet nie pozwoli zasnąć współpracownikom, a jeśli oni sprawią dobie jakieś inne mini instrumenty to możecie założyć zespół biblioteczny i dawać koncerty zamiast pobierać kary za przetrzymane książki.

Zobaczyć takie długopiso-bębny w akcji bezcenne, usłyszeć je... bolesne.

Cigarette PenCo i rusz zabraniają palić papierowy w kolejnych miejscach, tym samym zawężając rezerwat dla palaczy.  Bywa i kropka. Wielu z was ma zapewne zwyczaj podgryzania długopisów, ślinienia, mielenia w ustach i zasysania wgłąb jamy ustnej. Nałóg jak inne. Jeśli więc przypadkiem po przeczytaniu powyższych zdań stwierdziliście że zaliczacie się do obu grup to mam dla was długopis papieros. Klasyczny pet odlany w plastiku i pokolorowany na kształt rzeczywistego. Idealna imitacja. Smakuje pewnie tak samo podle jak oryginał, więc może nie zauważycie różnicy.

Smacznego koledzy bibliotekarze, niech to będzie pierwszy krok w drodze do rzucenia nałogu... a którego to sobie sami wybierzcie.

witches-broom-penDo tego długopisu można znaleźć kilka interpretacji. Z jednej strony klasyczna miotła przydatna np do wymiatania brudu z pomiędzy klawiszy naszego kibordu. Z drugiej strony jeśli dostaniesz go szanowna bibliotekarko w prezencie od współpracowników to może oznaczać iż mają cię oni za biblioteczną jędzę i chętnie widzieliby cię odlatującą na miotle tam gdzie twoje miejsce. Smutna prawda.

Gadżet o zabarwieniu bardzo magicznym. Przyda się także jak wam biurko się zaśmieci zbytnio.

Jeśli jesteś bibliotecznym psotnikiem i lubisz "practical jokes" czyli tzw. psikusy to polubisz ten właśnie długopis, który jest w pełni funkcjonalną procą. Możesz nim z nudów strzelać papierkami do kosza, wkurzać współpracowników atakując ich niespodziewanymi ciosami za ucho.  Prawdopodobnie jednak nie będzie ci dane cieszyć się tym długopisem zbyt długo bo zostanie ci komisyjnie odebrany w związku z naruszeniem zasad BHP.

Kup od razu kilka takich gadżetów to po pierwsze jak ci jeden zabiorą zawsze wyciągniesz spod lady kolejny, a po drugie możesz zorganizować cały oddział procarzy i wytoczyć regularną bitwę najeźdźcy

chocolatepen.JPGW sumie to nie jest prawdziwy długopis... to raczej długopis miłości. Znaczy się długopis do miłosnych zabaw. Taki oto piszący czekoladą gadżet bardziej nadaje się do łóżka niż na biurko. Służy do pisania po bardzo delikatnym materiale. Ewentualnie widzę dla niego zastosowanie biurowe jako podręczny pakiet czekolady lub dobry sprzęt do ozdabiania bibliotecznych tortów.  W takim czy innym zastosowaniu stanowi on świetny gadżet z rodziny długopisowatych.

Powinni jeszcze takie robić z ketchupem, tabasco i o smaku kiszonych ogórków. Każdy lubi co innego...

***

... wygląda na to że czeka Was jeszcze jedna część naszej długopisowej epopei gadżetowej....

Na zakończenie tradycyjny bonus:

Maszyna która wydaje odgłos otwieranego piwa. Faceci (i niektóre kobiety) wiedzą że to jeden z najprzyjemniejszych dźwięków na świecie. Ukojenie skołatanych nerwów, obietnica przyjemności, chwila zapomnienia. Legendarne Psssst! w zasięgu naszej ręki. O ile w pracy nadal nie można pić prawdziwego piwa, to możemy troszkę poudawać pssst. Niesamowicie relaksujący gadżet. Mam teorię że nie był żadnego wielkiego Bang! kiedy rodził się wszechświat tylko wielkie Pssst!

시원하게! 무한 캔따기

no to Pssst! pozdrawiam

MR

Przeczytaj też:

  1. Długospis też gadżet - cz. 1

Tagi tego artykułu: , ,

Skomentuj artykuł...

Security Code:

Viva la Wolna Kultura:

Pulo­we­rek działa na rzecz “ubo­ga­ca­nia” Wol­nej Kul­tury. Utwory w ser­wi­sie Pulowerek.pl dostępne są na licen­cji Cre­ative Commons:

Creative Commons License

Jed­no­cze­śnie sami też sta­ramy się korzy­stać z dobro­dziejstw wol­nej kul­tury. Grze­biąc w śmiet­niku cywi­li­za­cji jakim jest Inter­net, zda­rza się jed­nak nie­świa­do­mie tra­fić na mate­riały objęte pra­wem autor­skim. Jeśli znaj­dzie­cie w naszym por­talu jakieś nad­uży­cia pro­simy o kontakt.

Pulowerek na FB

Szybki kontakt!

W razie palą­cej potrzeby szyb­kiego kon­taktu z redak­cją należy wpi­sać treść i klik­nąć przy­cisk “wyślij”:

Imię:

e-mail:

Twoja wia­do­mość:

Pulowerek.pl