Dzisiejszy odcinek sobotniego dyżuru nieco mniej zmrożony niż w ubiegłym tygodniu, bo pogoda trochę nam odpuściła i mróz zelżał. Za to śniegu napadało więcej. Ale dopóki mamy ciepło w pracy, jakoś damy radę. A jako że sesja w pełni, pracownicy bibliotek akademickich mają nieco luźniej w pracy, więc jest jeszcze lepiej. Lecimy zatem z przeglądem tygodnia.
Na początek polecam ciekawy tekst i bardzo fajne zdjęcia o Nowej Bibliotece Aleksandryjskiej. Szczególne wrażenie robi czytelnia licząca 70 tys. metrów kwadratowych na 11 kaskadowych poziomach. Wypas. Ciekawe ile zatrudniają sprzątaczek…
Pamiętacie flowchart bibliotekarski? Była tam gdzieś mowa o kotach, które jakoby były niemal bibliotekarskim atrybutem. Dziś coś dla kotolubnych bibliotekarzy - artykuły o bibliotecznych kotach z portalu Seattle Post-Intelligencer oraz z serwisu o wiele mówiącej nazwie CatChannel.com.
Wszystkim kociarzom polecam oczywiście wydaną w 2008 roku książkę Dewey. Wielki kot w małym mieście. Lektura obowiązkowa dla wszystkich pracujących w bibliotece miłośników tych futrzaków. Czytałem i mogę powiedzieć, że warto.
Skaczemy na zupełnie inny temat. Jeśli kiedykolwiek interesowało was to, jak w Google skanuje się książki do projektu Google Books ale baliście się zapytać, oto odpowiedź. Serwis SciTeDaily szczegółowo opisał technologie używane przez Google, sowicie okraszając je ilustracjami i filmami. Poniżej jeden z nich, prezentujący skaner, który robi wszystko sam. Zważy książkę, zmierzy rozmiar stron i zeskanuje samodzielnie obracając strony.
Nie wiem jak wy, ale ja poczułem się trochę bardziej zbędny niż przed obejrzeniem tego filmu…
Kolejne wiadomości z zagranicy.W Chinach odkryto zbiory starożytnych ksiąg zapisanych na bambusowych paskach, datowanych na Okres Walczących Królestw czyli lata 475-221 p.n.e. Bibliotekarze-historycy pewnie nie mogą się doczekać chwili, gdy położą na tych cudach swoje ubrane w gumowe rękawiczki ręce.
Wieść nieco mniej przyjemna. W tym tygodniu, 27 stycznia, w wieku 91 lat zmarł J. D. Salinger, autor “Buszującego w zbożu”, książki, która sprzedała się dotychczas w imponującej liczbie ok. 65 mln egzemplarzy na całym świecie. Oczywiście z miejsca pojawiły się pogłoski o ukrytych rękopisach nieopublikowanych wcześniej powieści Salingera.
Teraz coś z polskiego podwórka. Nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Śląskiego ukazał się ostatnio “Angielsko-polski słownik informacji naukowej i bibliotekoznawstwa” autorstwa dra Jacka Tomaszczyka. Według mnie to jest jedna z najbardziej przydatnych publikacji branżowych wydanych w ostatnich latach.
A co najważniejsze, słownik jest dostępny za zupełną darmochę! Publikacja dostępna jest w zasobach Śląskiej Biblioteki Cyfrowej jako plik PDF do obejrzenia online lub ściągnięcia. Więcej informacji tutaj i tutaj. Wielkie brawa za inicjatywę, oby takich więcej.
Jeśli chcecie przeczytać, co w tym tygodniu piszczało w bibliotecznej blogosferze, zapraszamy do linkowni albo listy blogów, tym razem pracę domową musicie sami odrobić.
MM
Przeczytaj też:
- Sobotni dyżur popołudniowy [13]
- Sobotni Dyżur Popołudniowy [26]
- Sobotni Dyżur Popołudniowy [48]
- Sobotni dyżur popołudniowy [1]
- Sobotni dyżur popołudniowy [32]
Tagi tego artykułu: Sobotni dyżur popołudniowy
















sygnaturka
“A jako że sesja w pełni, pracownicy bibliotek akademickich mają nieco luźniej w pracy” - no, nie powiedziałabym… wręcz przeciwnie
Wtedy własnie pojawiają się studenci, którzy na czas sesji przypominają sobie o bibliotece, pełną parą pracuje też ksero.
30 stycznia 2010 r. o godzinie 14:09 ()
Krzaki
Ale czy słusznie czujesz się trochę zbędny ? Przecież ktoś te maszyny musi konfigurować, obsługiwać, naprawiać itd. a potem opracowywać i udostępniać efekty pracy tych maszyn.
Dla dodania otuchy jeszcze, zacytuję fragment recenzji napisanej przez Dorotę Sikorę:
“Na koniec uwaga, Dróżdż książkę dedykuje bibliotekarzom, ponieważ – jak zaznacza – „dzisiaj, gdy mówi się głośno o ‘śmierci książki’, sytuacja etyczno-zawodowa tej grupy może wydawać się szczególnie dramatyczna”. Zastanawiam się, na czym ów dramat miałby polegać? Czy na tym, że w bibliotece miejsce obszernych woluminów zajmie jeden dysk zawierający ileś tam mega (giga, tera, peta, eksa, zetta, jotta itd…) danych? Czy może na tym, że wiedzy tej, przyrastającej współcześnie nie liniowo, a wykładniczo, nie uda się tak skromnymi siłami uporządkować? Moim zdaniem, komu jak komu, ale bibliotekarzom nie zabraknie pracy”.
http://www.techsty.art.pl/magazyn/magazyn6/rec/libri_mundi.html
30 stycznia 2010 r. o godzinie 16:17 ()
malin
@sygnaturka: a u nas luzy, niewiele ludzi
A jeśli są, to siedzą cicho w czytelni i się uczą do egzaminów. Widocznie zależy od biblioteki.
@Krzaki: to zdanie trochę z przymrużeniem oka było
Ja też jestem zdania, że pracy nam nie zabraknie przez kolejne kilka tysięcy lat.
1 lutego 2010 r. o godzinie 00:23 ()
Annette
Sygnaturko! U mnie jest właśnie tak, jak Malin napisał - sesja w pełni, czyli w czytelni pustki. Tłok za to jest zawsze w grudniu - wtedy studenci mają ambitne plany przygotowywania się do sesji w czasie przerwy świątecznej i kserują, kserują, kserują…
1 lutego 2010 r. o godzinie 08:46 ()
Gosia
ależ wspaniała kocia strona …a czy moze ktos wie, co się dzieje z kotem z biblioteki chyba w Gliwicach, w tamtym roku była awantura, miał być eksmitowany z biblioteki.
1 lutego 2010 r. o godzinie 11:11 ()
brybuk
Gosia: awantura była o kota w Tychach - ale jaki jest jego żywot obecnie niestety nie wiem. Ktoś wie?
1 lutego 2010 r. o godzinie 11:19 ()
Krzaki
@malin: O raju, dopiero teraz zauważyłem, że to nie redaktor naczelny, tylko Ty Malinie napisałeś ten tekst
Może warto podpisy pod tekstem wyrównywać do lewej ?
Zaś tekst Gołębiowskiego też chciałem zacytować, ale jakoś nie mogłem znaleźć na jego blogu, więc dobrze, że dodałeś
@Gosia, brybuk: napiszcie maila z pytaniem do filii, w której kot mieszka: http://www.mbp.tychy.pl/ ---> sieć biblioteczna ---> Filia nr 3
Warto przypomnieć o jednym z pierwszych wpisów Pulowerka, poświęconym właśnie kotom http://pulowerek.pl/2009/05/28/kot-w-swiecie-bibliotek-swiat-kotow-bibliotecznych/
1 lutego 2010 r. o godzinie 23:18 ()
Gosia
Kiedyś pisalma w obronie kota, spróbuję, choc pamiętam,ze milczenie było nader znamienne…jak odpiszą dam znac…
4 lutego 2010 r. o godzinie 12:56 ()
Gosia
napisałam,i juz wiem KOT nadal mieszka w bilbiotece wklejam odpowiedź z bilbioteki : Tak się szczęśliwie złożyło, że dzięki zaangażowaniu naszych czytelników i zainteresowaniu mediów, batalia o prawo kota do mieszkania w bibliotece została wygrana. Kuba już 6 rok mieszka w naszej bibliotece i jest maskotką wszystkich czytelników. Mija właśnie rok od nagłśnienia tej sprawy. Wystarczył jeden anonimowy mail, by ruszyła lawina niczym nie uzasadnionych pism zabraniających naszemu kotu prawa pobytu w bibliotece. Na szczęście czytelnicy stanęli murem i Kuba nadal może spokojnie wylegiwać się na swojej półce z książkami.
Takze mamy polskiego Deweya
5 lutego 2010 r. o godzinie 09:45 ()