Chyba już wycierpieliśmy swoje w kwestii mrozów, jednak teraz przychodzi powoli pora byśmy mogli jeszcze wycierpieć swoje w kwestii chlapy i wszelkich odmian mokrości. Po jednym dniu roztopów tęsknię do suchej bezśnieżnej zimy. I weź tu człowiekowi, matko naturo, w jakiś sposób dogódź. Z ta pogodą to przysłowiowo “zamienił stryjek…”.
Kiedy napisałem powyższy wstęp uświadomiłem sobie, że zacząłem naszą “rozmowę” w stylu angielskim z wyraźną nutą polską. Angielski bo o pogodzie, a nuta polska leży w narzekaniu. Koniec jednak już z tym, czas zabrać się do roboty… znaczy się do cotygodniowego przeglądu ciekawostek z blogosfery:
Eva Scriba ostatnimi czasy miała szczęście być na obu koncertach Depeche Mode w Łodzi i nawet na jednym z nich omdlała… niestety nie donosi czy pan David Gahan rzucił się ją cucić. Dodatkowo u tejże omdlewającej bibliotekarki nastąpiło rozwiązanie konkursu na nazwę rozchylacza-kciukowego do książek. Główną nagrodę za koncepcję nazwy zdobyła “Książniczka”. Urokliwa nazwa… która bibliotekarka nie chciałaby być książniczką… Na blogu Bbliotecznie.. znajdziecie anegdotę o księdzu-samiczce, a Bibla poczęstuje was kawą, która w bibliotece najlepiej smakuje z rana.
No i prawie całkowicie przegapiłem nowy odcinek Bibliotekarskiego Dramatu w Aktach Niezliczonych. Tym razem czysty absurd z bibliotekarskiej matni, czyli zawodowe dywagacje nad sygnaturą. Arek, niedoszły bibliotekarz [któremu został chyba juz tylko semestr i w końcu po tylu latach dojdzie] przygotował wypasioną ankietę, która będzie badał bibliotekarzy. O ankiecie możecie poczytać i pomóc testować, a potem także pomóc Arkadiuszowi wypełniając ją w odpowiednim momencie. Poza tym w ostatnich czasach udało się Arkowi wyśledzić hitlerowski spisek na stronie jego instytutu.
U Dziewczyny Estreichera znajdziecie świetny przegląd literackich klipów na YouTubie. Polecam wnikliwą analizę i ciekawe filmiki. A Bibliotekareczka pomimo, że “jest nie halo” to wykazuje godną naśladowania postawę:
I tak furorę zrobił kalendarz nietypowych świąt na luty (Pulowerek
, który wydrukowałam i postawiłam na mini-sztaludze.
Gratulujemy pomysłu
Młodszy Bibliotekarz, mistrz obserwacji raczy nas zwierzęco-folwarkowym dialogiem z przystanku i dzieli się uczuciem satysfakcji dostępnej tylko naszej grupie zawodowej.
W części przeznaczonej dla ucieszenia waszego oka prezentuję dwie książkowe wycinanki:
Jak wam się nudzi to nożyki do papieru, lub skalpele w ręce i do roboty. Ucięte palce dadzą się przyszyć a cięcia skalpelem też się goją, tylko dłużej… Ale za to jakie dzieło sztuki można wyciąć!
Zaś byście się wyciszyli i wypoczęli w pracy polecam porcję bibliotecznego Tai-Chi:
pozdrawiam
MR
Przeczytaj też:
- Sobotni dyżur popołudniowy [1]
- Sobotni dyżur popołudniowy [19]
- Sobotni dyżur popołudniowy [56]
- Sobotni dyżur popołudniowy [32]
- Wielki kombak!!! Sobotni dyżur popołudniowy [52]
Tagi tego artykułu: Sobotni dyżur popołudniowy


















arek
fajny jest ten koleś przy monitorku po prawej od ćwiczącego, ileż emocji nim targa
a to sobie tupie, a to zwiądł na krzesełku, cudowne przeciwstawienie dla spokoju ćwiczącego
21 lutego 2010 r. o godzinie 16:49 ()
Iza
Czuję się okradziona z własnego nicka! Książnicza - tak od lat nazywa mnie przyjaciel, który zna moją słabość do książek
21 lutego 2010 r. o godzinie 20:37 ()
Iza
KSIĄŻNICZKA oczywiście!
21 lutego 2010 r. o godzinie 20:39 ()