[dziś drobny falstart na piątkowy tekst, ale jutro mogę nie mieć czasu go dodać, więc mam nadzieję że nie przeszkadza wam przedwczesna jego publikacja…]
Jest pewna charakterystyczna cecha pracy w bibliotece, którą teraz z perspektywy dwóch lat pracy w dużej bibliotece, mogę sformułować już chyba w formie werbalnej. Nie wiem czy i wy to zauważyliście, ale z pracy w bibliotece się, mówiąc kolokwialnie, nie “wylatuje”. Obserwując rynek pracy w innych branżach śmiem stwierdzić, że bibliotekarze są jedną z najmniej mobilnych grup zawodowych. Gorzej jest może tylko w urzędach administracji różnego szczebla zasilanej z koryta budżetowego.
Chodzi zapewne o to, że praca w bibliotece to niesamowite szczęście… i to z wielu punktów widzenia. Po pierwsze praca spokojna, pod dachem, w unormowanym [zasadniczo] czasie. Płatna na dość niskim poziomie, ale idealna pod wszystkimi pozostałymi względami dla tzw. humanisty, czyli pasożyta społecznego. Zasadniczo w pracy w bibliotece można zarobić i się nie narobić. O tym jak to uczynić w praktyce pisaliśmy w dość szczegółowy sposób.
Zastanawia mnie jednak kwestia, że skoro jest to taka cudowna praca [ co założyliśmy jako dogmat w powyższym fragmencie] to czemu w bibliotekach pracuje tylu smutnych, zestresowanych i niezadowolonych z całego świata ludzi? Przecież wszyscy powinniśmy być szczęśliwy, że pomimo tego iż solidnie obijaliśmy się przez lata studiów to jednak pensja wpływa regularnie, my zaś nie męczymy się prawie wcale. Nie to co ankieter Tele2 czy kasjerka w naszej ulubionej Biedronce.
Na to pytanie nie znam odpowiedzi. Niestety. Może mi w tym pomożecie.
[szczęśliwy pracownik? robisz to źle..]
Natrafiłem jednak ostatnio na ciekawy tekst, który podsuwa rozwiązanie problemu smutnych bibliotekarzy. I twierdzę, że jest to bardzo mądry tekst. Na prawdę.
9 marca Jay Goltz w swoim tekście The Secret to Having Happy Employees wyjaśnia jaki jest najprostszy sposób na to by w naszej firmie wszyscy byli szczęśliwi, a co za tym idzie produktywni i efektywni.
Piłka jest krótka: trzeba zwalniać tych którzy są nieszczęśliwi.
Cytując i tłumacząc ciekawy fragment:
Dowiedziałem się mozolny, ciężki i frustrujący sposób, że jako menedżer nie możesz zadowolić wszystkich. Możesz spróbować, możesz słuchać, możesz rozwiązać pewne problemy, możesz starać się nawet bardziej. Dobre zarządzanie wymaga szkolenia, doradztwa i cierpliwości, ale nadszedł moment, kiedy zaczyna się okradanie firmy z jej cennego czasu i energii.
Ma rację.
Z bibliotekami jest chyba tak samo, bo przecież my jesteśmy tak czy inaczej firmą usługową. Kilku niezadowolonych pracowników może rozłożyć cały dział swoim defetyzmem, kilku nierobów w precyzyjnym mechanizmie zablokować pracę kilkudziesięciu innych osób.
Więc radzę wam czytać Pulowerka, bo relaks to klucz do zdrowia mentalnego, a tylko zdrowy mentalnie pracownik może być zadowolony. A nie dajcie bogowie ten tekst czyta także wasz dyrektor/kierownik i przyklaśnie metodzie zarządzania firmą jaką proponuje Jay Goltz…
Don’t worry be happy…
pozdrawiam
MR
The Secret to Having Happy Employees
Tagi tego artykułu: firma, pracownik, radość, szczęśliwy, zarządzanie biblioteką, zwolnienia

















