Chyba każdy z nas ma taką książkę/komiks/płytę do której może zawsze i wszędzie sięgnąć będąc pewnym że się nie zawiedzie i spędzi kilka miłych chwil. Niezależnie czy czyta tą książkę po raz dziesiąty, czy ogląda po raz setny. Dzięki niej zawsze odnajdzie spokój i odgoni smutek, nudę lub zdenerwowanie. Ja mam nawet kilka takich książek, które stanowią niezastąpioną lekturę do snu, idealnego towarzysza na długą podróż pociągiem czy wakacyjny urlop. Dla mnie jedną z takich książek jest Przez Syberię na gapę Romualda Koperskiego, od której lektury zaczynam każde moje wakacje. Czy i wy macie takie książki do których możecie zawsze wracać? Podzielcie się nimi z nami, a tymczasem…
…zapraszamy na kolejny odcinek komiksu z Gackolandii:
Komiks, który wydarzył się naprawdę [31] -Zestaw Ratunkowy
![[do+czego+potrzebni+nam+bohaterowie+copy.jpg]](http://pulowerek.pl/wp-content/uploads/2010/03/do-czego-potrzebni-nam-bohaterowie-copy1.jpg)
- scen/rys - Agata Matraś
pozdrawiam
MR
Przeczytaj też:
- Komiks, który wydarzył się naprawdę [24] – wakacyjnie
- Komiks, który wydarzył się naprawdę [55] - Kto zabił
- Komiks, który wydarzył się naprawdę [64]- Milusińscy
- Komiks, który wydarzył się naprawdę [93] - Zadziwiona
- Komiks, który wydarzył się naprawdę [98] - Ucieczka
Tagi tego artykułu: komiks który wydarzył się naprawdę















K.
Na Thorgalu uczyłam się czytać
No dobra, jeszcze na Kajku i Kokoszu
24 marca 2010 r. o godzinie 08:34 ()
gacek
Ja zaczynałam Thorgala niechronologicznie - od Alinoe. Miałam wtedy może dziesięć lat i czytałam tę część na okrągło (byłam w posiadaniu tylko tej jednej), a potem z dużym zapałem odczytywałam ją mojemu trzyletniemu bratu. Później odkryłam thorgalowe zasoby w biblioteczce mojego kolegi. I tak zaczął się wieloletni romans z naszym dzielnym synem gwiazd. Do tej pory (jak widać na powyższym obrazku) lubię do niego powracać w chwilach literackiej posuchy.
24 marca 2010 r. o godzinie 08:42 ()
Redakcja
mają nam naszego ukochanego Thorgala zekranizować [podobno, ale nie wiadoo do końca]…
http://motywdrogi.pl/2010/01/13/ekranizacja-thorgala/
Jeśli już to oby nie tak jak Wiedżmina…
Mój ulubiony zeszyt to Łucznicy , jako dziecię godziny spędzałem czytając go dziesiątki razy. Ach młodość
24 marca 2010 r. o godzinie 10:39 ()
grzech
ja z thorgalem po raz pierwszy zetknąłem się w czasopiśmie Relax (tak, ukazywał się takie cudeńko w PRLu, w całości poświęcone dobrym komiksom); był to fragment Zdradzonej Czarodziejki. a później na warszawskim wolumenie (taki bazar) systematycznie od Zdradzonej Czarodziejki właśnie (wydane przez KAW - Krajowa Agencja Wydawnicza, czy coś w tym stylu) zdobywałem kolejne zeszyty
jestem ciekaw czy ktoś jeszcze w ogóle pamięta czasopismo Relax? czy jeszcze za młodzi jesteście
30 marca 2010 r. o godzinie 09:16 ()