Sobotni dyżur popołudniowy [40]

Artykuł opublikowany 13 marca 2010 r.
w dziale O nas Bibliotekarzach

Udostępnij artykuł

Liczba ładna i okrą­gła, ale jesz­cze nie jubi­le­uszowa, więc nie ma co robić żadnej hecy. Poświę­cimy tę sobotę na nor­malną ciężką harówkę grze­ba­nia we wszech­śmiet­niku w poszu­ki­wa­niu praw­dzi­wych biblio­te­kar­skich pere­łek. Bo co tu innego można w pracy usku­tecz­niać jak nie migac­two i obi­jac­two, kiedy za oknem [tak przy­naj­mniej jest u mnie] piękne słońce!

Zapewne zauwa­ży­li­ście, że w tygo­dniu ruszyła Akcja “Pla­kat”, która ma na celu zebrać i poka­zać prace z kon­kursu SBP na pla­kat pro­mu­jący Tydzień Biblio­tek 2010. Wygrać mogła natu­ral­nie tylko jedna praca, my jed­nak w prze­ci­wień­stwie do syn­dy­katu SBP-EBIB uwa­żamy że warte poka­za­nia są wszyst­kie prace kon­kur­sowe. Jak na razie akcja odnosi pewne suk­cesy, ponie­waż udało nam się przed­sta­wić już prace czte­rech autorów:

… a już w ponie­dzia­łek opu­bli­ku­jemy prace, kolej­nego, pią­tego już uczest­nika konkursu!

Wspo­mnę z dumą że naszą akcję zauwa­żyły i zdaje się że w cha­rak­te­ry­styczny dla sie­bie spo­sób popie­rają legen­darne Robaki. Tak trzy­mać! Tablo­idy biblio­te­kar­skie muszą dzia­łać w komitywie!

Dzięki uprzej­mo­ści Michała Rze­szutka posia­damy zaś wła­sny pulo­wer­kowy plakato-baner, który będzie na naszych stro­nach rekla­mo­wał tego­roczny Tydzień Bibliotek:

Pora jed­nak przejść do kon­kre­tów czyli krót­kiego prze­glądu blogosfery:

U Malina prze­czy­ta­cie cie­kawy tekst o tym jak z pomocą narzę­dzia Reada­bi­lity szumu inter­ne­to­wej strony wyło­wić sens, czyli zgrab­nie prze­for­ma­to­waną treść, która nas tak na prawdę naj­bar­dziej inte­re­suje. Nie­do­szły Biblio­te­karz ujaw­nił nam ściśle tajne infor­ma­cje o nowym genial­nym gadże­cie opar­tym na tech­no­lo­gio bio-optycznej, który zre­wo­lu­cjo­ni­zuje czy­ta­nie.  Bibla z kolei pro­pa­guje akcję prze­ka­zy­wa­nia ksią­żek przez czy­tel­ni­ków do ich biblio­teki i sama tro­chę opo­wiada o tym co i jak prze­ka­zuje z wła­snych zbiorów.

Biblio­te­ka­reczka poka­zuje nam, że w pracy biblio­te­ka­rza naj­waż­niej­sza jest cier­pli­wość i pokora, a poza tym naj­waż­niej­szy rytuał dnia czyli kawa-  jak na przy­to­czo­nym przez nią obrazku. Zde­cy­do­wa­nie coś takiego powinni umiesz­czać w szko­le­niu bibliotecznym…

U Dziew­czyny Estre­ichera trwa festi­wal e-Booków, zaś Eva Scriba w nawią­za­niu do nie­dawno także przy­ta­cza­nego dia­logu przy­stan­ko­wego Młod­szego Biblio­te­ka­rza, pre­zen­tuje nam swój wła­sny, na wła­sne uszy zasły­szany dia­log. Z oka­zji 8 marca lutego nie zawiódł także Ste­fan który poda­ro­wał nam kolejny akt dra­matu biblio­te­kar­skiego. I tym razem po raz kolejny dotknął sedna sprawy, o tym że biblio­te­ka­rze mogą deba­to­wać przez godziny i nic cie­ka­wego nie uradzić.

U przy­wo­ły­wa­nego już Młod­szego Biblio­te­ka­rza warty uwagi tekst wyra­ża­jący fru­stra­cję biblio­te­ka­rzy mło­dego poko­le­nia. Pozwolę sobie zacy­to­wać szer­szy fragment:

Nato­miast tydzień temu z rąk Dzie­kana Uni­wer­sy­tetu War­szaw­skiego odbie­ra­łem dyplom ukoń­cze­nia stu­diów (już dru­gich). Pan Dzie­kan coś mówił, gra­tu­lo­wał ale ja nie słu­cha­łem, moje myśli sku­piały się na tym co zro­bić z dyplo­mem ze spe­cja­li­za­cji ogól­nej i trans­la­tor­skiej. I tak w mojej gło­wie naro­dziło się kilka opcji:

  • a) Wbiec z rado­snym uśmie­chem do gabi­ne­tów naj­wyż­szych i krzyk­nąć “Kochana dyrek­cjo! Jestem świeżo upie­czo­nym, dyplo­mo­wa­nym tłu­ma­czem. Zatem macie dyplo­mo­wa­nego biblio­te­ka­rza, dyplo­mo­wa­nego tłu­ma­cza i NIE­dy­plo­mo­wa­nego kasjera w jed­nym. Może jakaś pod­wyżka, ew. zmiana stanowiska?”;
  • b) Opra­wić dyplom i posta­wić go przy sto­jaczku z napi­sem KASA, może czy­tel­nicy prze­staną nazy­wać mnie kasjerem;
  • c) Wyko­rzy­stać dyplom jako “każdy papier, który kie­dyś się kończy”;
  • d) Wyko­rzy­stać dyplom i nabyte umie­jęt­no­ści do zna­le­zie­nia dodatkowej/ nowej pracy.

Opcja a i b nie­stety odpa­dały. C zde­cy­do­wa­nie odpa­dała, za ciężko na ten dyplom pra­co­wa­łem, choć dla nie­któ­rych mój dyplom jest “każ­dym papie­rem, który kie­dyś się koń­czy “(patrz punkt a i b). Pozo­stała opcja d i mam zamiar wdro­żyć ją w życie :) W ponie­dzia­łek praca nadal nie dawała o sobie zapo­mnieć. Tym razem przy­brała formę plo­tek, które poko­nały kilo­me­try dzie­lące moje miesz­ka­nie od zakładu pracy i rado­śnie obwie­ściły mi, że moje zwol­nie­nie to efekt prac zle­co­nych, które wyko­nuję kosz­tem pracy sta­łej. I zaczą­łem żało­wać, bar­dzo żało­wać, że aku­rat ta plotka nie jest prawdą, przy­naj­mniej do tej mar­nej pen­sji czło­wiek by sobie doro­bił. Ale nic nie było tak dru­zgo­cące jak infor­ma­cja (która nie­stety plotką nie jest) o tym, że w pracy szy­kują się zwol­nie­nia. I tak za kil­ku­let­nią współ­pracę podzię­kuje się mło­dym biblio­te­ka­rzom (dodam, że wykwa­li­fi­ko­wa­nym). Biblio­te­ka­rzom ambit­nym, inte­li­gent­nym, mądrym, z ikrą , polo­tem, wie­dzą et cetera, cetera, cetera… sło­dzić mogę nie­mal w nie­skoń­czo­ność. A pozwa­lam sobie na taki “cukier” ponie­waż nie­któ­rych znam od ośmiu lat, co wię­cej, z nie­któ­rymi prze­ży­wa­łem wzloty i upadki w ciągu pię­ciu lat studiów.

I tym tek­stem pozwolę sobie zakoń­czyć prze­gląd blo­gos­fery, bo po nim już nie ma nic do napisania.

Dla zrów­no­wa­że­nie jesz­cze tylko tro­chę mul­ti­me­diów i wra­camy do pracy:

[w sumie to nie wiem czy to ma stra­szyć czy bawić]

pozdra­wiam

MR

Prze­czy­taj też:

  1. Sobotni dyżur popo­łu­dniowy [56]
  2. Sobotni dyżur popo­łu­dniowy [9]
  3. Sobotni dyżur prawie-popołudniowy [29]
  4. Sobotni dyżur popo­łu­dniowy [2]
  5. Sobotni dyżur popo­łu­dniowy [13]

Tagi tego artykułu:

Komentarzy: 5


  1. Osito

    Lito­ści, Redak­cji, wpis Ste­fana nosi datę 8 lutego (!)…

    13 marca 2010 r. o godzinie 12:23 ()


  2. Iza

    W pla­ka­cie Michała Rze­szutka “tydzień” napi­sano przez “ź”: tydźień.

    13 marca 2010 r. o godzinie 14:44 ()


  3. Iza

    W pla­ka­cie Michała Rze­szutka \“tydzień\” napi­sano przez \“ź\”: tydźień.

    13 marca 2010 r. o godzinie 14:45 ()


  4. bocian

    Fak­tycz­nie, w życiu bym tego sam nie zauwa­żył :) Tak to już jest w pro­duk­cji na skalę masową (wyko­na­łem i wysła­łem w ciągu 2 dni 10 plakatów)

    13 marca 2010 r. o godzinie 14:59 ()


  5. Fiolanda

    Sobotni wie­czór kaba­re­towy …
    otóż w 7 minu­cie oka­zuje sie, że pan Józef … ;)
    http://www.youtube.com/watch?v=vQnsc0PLHUg

    13 marca 2010 r. o godzinie 23:42 ()

Skomentuj artykuł...

Security Code:

Viva la Wolna Kultura:

Pulo­we­rek działa na rzecz “ubo­ga­ca­nia” Wol­nej Kul­tury. Utwory w ser­wi­sie Pulowerek.pl dostępne są na licen­cji Cre­ative Commons:

Creative Commons License

Jed­no­cze­śnie sami też sta­ramy się korzy­stać z dobro­dziejstw wol­nej kul­tury. Grze­biąc w śmiet­niku cywi­li­za­cji jakim jest Inter­net, zda­rza się jed­nak nie­świa­do­mie tra­fić na mate­riały objęte pra­wem autor­skim. Jeśli znaj­dzie­cie w naszym por­talu jakieś nad­uży­cia pro­simy o kontakt.

Pulowerek na FB

Szybki kontakt!

W razie palą­cej potrzeby szyb­kiego kon­taktu z redak­cją należy wpi­sać treść i klik­nąć przy­cisk “wyślij”:

[contact-form 2 “Szybki kontakt”]
Pulowerek.pl