Dziś temat jak ulał pasujący do poświątecznego tygodnia…
Na pewno wielokrotnie ogarnęła was senność w pracy, np. podczas opracowywanie wyjątkowo nudnej książki lub robienia opisu z 40 hasłami osobowymi. Wtedy pora na drzemkę. Wiadomo, że nie każdy bibliotekarz ma ten komfort, że na zapleczu ma dmuchaną kanapę z TVShopu [przez pewien czas rozważaliśmy zakup takowej ze współpracownikami w moim dziale]. A jeśli ktoś z was zaliczył już w pracy drzemkę na twardym biurku z płyty MDF to wie, że bardziej podobne to do inkwizycyjnych tortur niż do regenerującej drzemki. Z drugiej strony nie wypada ostentacyjnie trzymać pod ręką poduszki, bo kierownictwo może dziwnie na nas patrzeć. Trzeba iść na kompromis i kamuflaż…
Rozwiązaniem idealnym dla bibliotekarzy jest poduszka w kształcie książki. Gadżet wysokiej klasy i bardzo niszowy:

Cena poduszko-książki jak na nasze warunki jest dość wysoka bo wynosi około 100 US dolarów. Od czego jednak mamy głowy, oczy i zręczne ręce. Teraz kiedy już wiemy, że coś takiego może istnieć, powinniśmy spróbować stworzyć własną podróbkę o podobnych właściwościach relaksacyjno-kamuflażowych. Wydaje się, że Chińczycy już i tak to zrobili:

Ogólnie ci Azjaci to zmyślni ludzie w kwestii ucinania drzemek w pracy. Wymyślili też kask dzięki któremu nie walniemy tzw dzięcioła:

Dobrym wyjściem byłaby też autentyczna i co ciekawe rzeczywiście działająca poduszko-klawiatura:

Z kolei jeśli jesteście prawdziwymi twardzielami [ niestety wersja tylko dla panów] to zróbcie coś takiego:
Na zakończenie zaś filmik instruktażowy jak spać i nie dać się złapać:
pozdrawiam
MR
Przeczytaj też:















