Nie każdy może być bibliotekarzem!

Artykuł opublikowany 28 maja 2010 r.
w dziale Z przymrużeniem oka

Udostępnij artykuł

W dzien­niku rzecz­po­spo­lita tra­fi­łem nie­dawno na arty­kuł pod tytu­łem “Nie każdy może być biblio­te­ka­rzem”. Tytuł zachę­ca­jący jed­nak po wej­ściu oka­zało się, że cho­dzi o eks­per­tyzę prawną kwa­li­fi­ka­cji zawo­do­wych do róż­nych sta­no­wisk w biblio­tece. Ogól­nie nuuuuuda. Szkoda ta świet­nego tytułu. Posta­no­wi­łem więc stwo­rzyć wła­sną impre­sję na ten temat… bowiem rze­czy­wi­ście nie każdy może być biblio­te­ka­rzem! Jakie więc wyma­ga­nia sta­wia ta praca? Jakie trudy cze­kają osoby chcące spró­bo­wać swo­ich sił w bibliotekarstwie?

[wyzwa­nia codzien­nej pracy]

Zacznijmy od środka, czyli od orga­nów wewnętrz­nych. Na pewno trzeba mieć zdrowe nerki. Nie, nie dla­tego że biblio­te­ka­rze lubią pochlać ( choć i tak bywa), ale z powodu koniecz­no­ści odfil­tro­wa­nia ogrom­nych ilo­ści pły­nów - kawy lub her­baty. Czło­wiek z jedną nerką może mieć pro­blemy z prze­go­nie­niem przez orga­nizm np. 4 litrów her­baty w ciągu jed­nej zmiany.  Żołą­dek też musi swoje wytrzy­mać: nie­re­gu­larne posiłki, pro­dukty naj­gor­szej jako­ści gatun­ko­wej (bo na takie tylko stać nas z naszej pen­sji) i wspo­mi­nana wyżej kawa. I żołą­dek niech lepiej będzie roz­mia­rów nie­wiel­kich. Zęby niech też będą samo­na­pra­wia­jące albo od razu wstaw­cie sobie szu­fladę zaspon­so­ro­waną przez NFZ bo na lecze­nie zębów ( a w Pol­sce “praw­dziwe” lecze­nie zawsze jest płatne) nie będzie was w żadnym wypadku stać prze pierw­sze kil­ka­na­ście lat pracy.

Z zewnętrz­nych pre­dys­po­zy­cji to zde­cy­do­wa­nie pre­mio­wane będą osoby obda­rzone wyż­szym wzro­stem. Mali biblio­te­ka­rze, zwani także “nisko­pien­nymi” bądź “tune­lo­wymi” będą potrze­bo­wać zde­cy­do­wa­nie wię­cej czasu na wyko­na­nie pro­stych zajęć wyma­ga­ją­cych się­gnię­cia na wyż­szą półkę. W sumie małych bym nawet nie zatrud­niał. Powinni to zawrzeć w usta­wie czy coś.  Konieczny jest także nie­zwy­kle sze­roki roz­staw pal­ców żeby dało się wyci­snąć różne skom­pli­ko­wane skróty kla­wi­szowe, które konieczne są przy opra­co­wa­niu i two­rze­niu opi­sów w róż­nych super­no­wo­cze­snych sys­te­mach. Małe stopy przy­dają się do cichego cho­dze­nia kory­ta­rzami  ucie­ka­jąc przed kie­row­nic­twem i miga­jąc się od pracy. Sze­roki roz­staw oczu, zbli­żony do tego jaki posia­dają nie­które gatunki niż­szych gatun­ków naczel­nych pozwala obser­wo­wać środo­wi­sko dookoła  i uni­kać biu­ro­wych drapieżników.

[auto­por­tret za ladą]

Prze­cho­dzimy w końcu do cech cha­rak­te­ro­lo­gicz­nych. Po pierw­sze ugo­do­wość i wro­dzone umie­jęt­no­ści nego­cja­cyjne. Dzięki temu uda się unik­nąć wielu kon­flik­tów i zwięk­szyć szanse na prze­trwa­nie na cie­płej posadce. Po dru­gie trzeba umieć się zaba­wiać samym sobą. Hmm bywa nie­stety że trzeba zabić nudę, a dajmy na to nie dzia­łają kom­pu­tery. Bez tej umie­jęt­no­ści możemy zna­leźć się na skraju sza­leń­stwa. Po trze­cie cier­pli­wość. Jedna z naj­więk­szych cnót biblio­te­kar­skich. Praw­dzi­wym szczy­tem cier­pli­wo­ści jest ocze­ki­wa­nie na wypłatę przez około 30 dni. Mało który dra­pież­nik wśród dzi­kich zwie­rząt, potrafi wytrwać tyle w bez­ru­chu. Biblio­te­ka­rze opa­no­wali to pra­wie do perfekcji.

Na koniec zaś pozo­sta­wi­łem naj­waż­niej­szą z biblio­te­kar­skich cech, bez któ­rej nie radzę prze­kra­czać biblio­tecz­nych pro­gów, czyli poczu­cie humoru. Bez niego długo nie wytrzy­ma­cie :)

Prze­czy­taj też:

  1. Komiks, który wyda­rzył się naprawdę [49] - To nie może być koniec!
  2. Wywiad z bibliotekarzem
  3. Biblio­te­karz, jaki jest – każdy widzi…
  4. Biblio­te­karz w podróży pozo­staje bibliotekarzem
  5. Czy biblio­te­karz musi być nudny? - kolejna akcja w Sosnowcu!

Tagi tego artykułu: , , ,

Komentarzy: 11


  1. librarian

    Takie coś” nosi tytuł arty­kułu poświę­co­nego biblio­te­kar­kom w “Wyso­kich Obca­sach” z 22 maja. Dobrze, że piszą, acz­kol­wiek lek­tura pozo­sta­wia duży nie­do­syt, więc możne redak­cja pokusi się o rozwinięcie …:)

    28 maja 2010 r. o godzinie 21:42 ()


  2. Redakcja

    O tek­ście wspo­mi­na­li­śmy w ostat­nim Sobotnim

    Teraz niech Play­boy napi­sze o męż­czy­znach biblio­te­ka­rzach :D to będzie hit!!!

    … nie­dawno dowie­dzia­łem się że męż­czyźni pra­cu­jący w biblio­tece to “trze­cia płeć”. Draństwo!

    28 maja 2010 r. o godzinie 22:06 ()


  3. librarian

    Wszystko ok, tylko do kogo jest adre­so­wany Play­boy? Więk­szą szansę ma tam zna­leźć się arty­kuł o biblio­te­kar­kach, ale wtedy byłoby to dwu­znaczne. A biblio­te­karz? może w Cosmopolitan:)?

    …w nawią­za­niu do dru­giego wątku, kobie­tom rów­nież się dostaje. Dla­czego głów­nie one pra­cują w biblio­tece?, “bo jest tam nie­wiele rze­czy, które można zepsuć” brrr

    31 maja 2010 r. o godzinie 22:48 ()


  4. Carrie

    Ostat­nio w “Cosmo­po­li­ta­nie” czy innym “cza­so­pi­śmie” była wzmianka o tym, jak to męż­czyzn kręcą m.in. biblio­te­karki… Straszne. Stereotypowe.

    2 czerwca 2010 r. o godzinie 21:22 ()


  5. Redakcja

    Jakieś bliż­sze namiary na ten tekst?

    2 czerwca 2010 r. o godzinie 22:25 ()


  6. zezem.zza.fiszki

    Sama prawda. Nic tylko prawda. Szcze­gól­nie to ocze­ki­wa­nie na wypłatę. Ja cze­ka­łam pra­wie kwar­tał. Oka­zało się, że w kie­row­nic­twie wybuchł pożar i moja umowa prze­pa­dła w cha­osie. I oczy­wi­ście zamo­na­pra­wia­jące się zęby… Nie mówiąc o wyso­ko­pien­no­ści. Nie posia­dam na sta­nie tej cechy, więc spę­dzam upojne chwile na dra­bince zasta­wia­jąc się w panice nad BHP i ewen­tu­al­nych skut­kach zła­ma­nia kończyny.

    13 czerwca 2010 r. o godzinie 20:24 ()


  7. monika

    To wręcz straszne! Od lipca zaczy­nam moją biblio­te­kar­ską karierę a Wy mnie tak znie­chę­ca­cie. Ot co :P

    14 czerwca 2010 r. o godzinie 10:56 ()


  8. tomasek

    Na samym początku pro­szę wybacz­cie że tak wszyst­kich do jed­nego wora wrzucę ale ostatni aka­pit nie pozwa­lał obo­jęt­nie przejść i bez komen­ta­rza pozo­sta­wić prze­czy­tany arty­kuł. Całość oczy­wi­ście super ale zda­nie ostat­nie jakoś prócz autora chyba to do ogółu biblio­te­kar­skiego światka chyba się ma nijak. Dane mi było w mej dro­dze życio­wej poznać i zaznać nieco biblio­te­kar­skiego świata i … i tu się urywa poczu­cie humoru prze­cież biblio­te­ka­rze go w ogóle nie mają no może tro­chę ale wię­cej szcze­rego uśmie­chu i płyn­no­ści życio­wej oraz lek­ko­ści ducha zna­leźć można w domu star­ców lub jak kto woli domu spo­koj­nej sta­ro­ści. Ale oczy­wi­ście dopusz­czam myśl do sie­bie że mogłem błęd­nie posta­wić ana­lizę bo może biblio­te­ka­rze mają poczu­cie humoru tylko inne.

    8 października 2010 r. o godzinie 16:57 ()


  9. ewela

    To już teraz wiem, dla­czego pewien pre­zes - obec­nie zasia­da­jący w ławach sej­mo­wych - jest już tylko BYŁYM biblio­te­ka­rzem. Przy­naj­mniej dwóch punk­tów wyma­ga­nych do bycia biblio­te­ka­rzem nie speł­nia ;)

    18 listopada 2011 r. o godzinie 22:52 ()


  10. Alodia

    Czy­tel­nicy czę­sto mylą poczu­cie humoru z regu­la­mi­nem. Wg nich poczu­cie humoru biblio­te­ka­rze mają tylko wtedy gdy nie zwra­cają uwagi na odstęp­stwa od w.w. A nam się ono wtedy koń­czy bo nie lubimy gdy się obraża naszą inteligencję.

    21 listopada 2011 r. o godzinie 20:59 ()

Skomentuj artykuł...

Security Code:

Viva la Wolna Kultura:

Pulo­we­rek działa na rzecz “ubo­ga­ca­nia” Wol­nej Kul­tury. Utwory w ser­wi­sie Pulowerek.pl dostępne są na licen­cji Cre­ative Commons:

Creative Commons License

Jed­no­cze­śnie sami też sta­ramy się korzy­stać z dobro­dziejstw wol­nej kul­tury. Grze­biąc w śmiet­niku cywi­li­za­cji jakim jest Inter­net, zda­rza się jed­nak nie­świa­do­mie tra­fić na mate­riały objęte pra­wem autor­skim. Jeśli znaj­dzie­cie w naszym por­talu jakieś nad­uży­cia pro­simy o kontakt.

Pulowerek na FB

Szybki kontakt!

W razie palą­cej potrzeby szyb­kiego kon­taktu z redak­cją należy wpi­sać treść i klik­nąć przy­cisk “wyślij”:

[contact-form 2 “Szybki kontakt”]
Pulowerek.pl