Podpórki podpórki podpórki… nikt nie zaprzeczy że są… hmmm podporą naszego księgozbioru. Tak właśnie. Małe przedmioty, które mają doskonałe zastosowanie praktyczne, jednak nikt nie powiedział, że nie mogą być jednocześnie doskonałym elementem dekoracyjnym. Mówi się także, że księgozbiór mówi wiele o właścicielu. Prawdopodobnie jeszcze więcej można wyczytać z podpórek, które dzisiaj wam pokażemy.
Kiedyś pisaliśmy o różnych ładnych zastawkach do książek, dziś skupimy się na podpórkach dla prawdziwych geeków, zapaleńców, fanów i dziwaków:
Więcej znajdziecie pod tym adresem oraz… przeszukując przepastne trzewia internetu
Przeczytaj też:
- Koszmarna kolekcja książek atakuje!
- O tym jak zrobiliśmy pierwszą polską choinkę z książek
- Miniaturowa biblioteka miniaturowych książek
- Kreatywny recykling książek
- Dom pełen [mebli z] książek
Tagi tego artykułu: bookends, geek, podpórki, zakładki, zastawki do książek




















monika
Tragiczne:P Tzn. może nie tyle “tragiczne”, co moim zdaniem kiczowate. Ale o gustach się nie dyskutuje oczywiście. Osobiście wolałabym coś bardziej klasycznego. Niekoniecznie “bibliotecznego”.
22 czerwca 2010 r. o godzinie 18:20 ()
Redakcja
Dla prawdziwych fanów przepiękne
dla niewiernych brzydkie ;]
22 czerwca 2010 r. o godzinie 19:01 ()
monika
Dlaczego dla “niewiernych”? Akurat fanką tych postaci nie jestem, ale gdyby zaserwowano w tej wersji jakąś moją ulubioną postać z filmu czy kreskówki- również nie byłabym zachwycona. “Prawdziwy fan” - jak piszesz niekoniecznie musi bezkrytycznie chłonąć wszystko, co mu podłożą.
23 czerwca 2010 r. o godzinie 14:29 ()
monika
Dlaczego dla \“niewiernych\”? Akurat fanką tych postaci nie jestem, ale gdyby zaserwowano w tej wersji jakąś moją ulubioną postać z filmu czy kreskówki- również nie byłabym zachwycona. \“Prawdziwy fan\” - jak piszesz niekoniecznie musi bezkrytycznie chłonąć wszystko, co mu podłożą.
23 czerwca 2010 r. o godzinie 14:29 ()
monika
oh, zdublowałam komentarz, przepraszam
23 czerwca 2010 r. o godzinie 14:30 ()
librarian
Mnie się bardzo podobają. Szkoda, że są praktycznie niedostępne. „Tolkien” z takim „wsparciem” nie potrzebuje większej reklamy, aby po niego sięgnąć.
23 czerwca 2010 r. o godzinie 19:24 ()