Gdzie się podziały ciche biblioteki…

Artykuł opublikowany 29 lipca 2010 r.
w dziale Z przymrużeniem oka

Udostępnij artykuł

Tra­fi­łem nie­dawno na genialny felie­ton w sza­cow­nej gaze­cie New York Times, w któ­rym autor narzeka na coraz bar­dziej hała­śliwe biblio­teki. Jedni powie­dzą, że wcale nie robią się gło­śniej­sze, inni z kolei stwier­dzą że fak­tycz­nie przy­bywa decy­beli, ale to coś jak naj­bar­dziej nor­mal­nego i nie należy z tym wal­czyć. Jesz­cze inni uzna­jąc fakt zaśmie­ce­nia biblio­teka hała­sem będą uty­ski­wać, że oto nad­cho­dzi koniec i świat się zawala. Zda­nia zawsze będą podzie­lone. Mi jed­nak podoba się jed­nak urok z jakim całą sprawę ujął Sung J. Woo w tek­ście : COMPLAINT BOX VOICES AND VOLUMES; It’s a Library, Not a Star­buck.

THE library of my youth, in Ocean Town­ship, N.J., was a tomb of peace, where the only sounds were shuf­fles, whi­spers and the occa­sio­nal shush -- deli­ve­red with an index fin­ger cros­sing the lips of a bespec­tac­led, cardigan-wearing librarian.

These days, at my local branch in Washing­ton Town­ship, N.J., I have to play an MP3 file in a loop -- a sound bite of a hair dryer bla­sting between my ears -- because without the white noise, I wouldn’t be able to think straight.

Pew­nie też tak mie­wa­cie, że ciężko wam sku­pić się na pracy/czytaniu/pisaniu kiedy sie­dzi­cie w biblio­tece, a obok ktoś słu­cha gło­śnej muzyki w słu­chaw­kach, biblio­teczna winda wydaje magiczny dźwięk “ping” co kil­ka­dzie­siąt sekund, trza­skają drzwi a biblio­te­ka­rze przy ladzie oma­wiają karierę braci mrocz­ków (pisać należy z małą literą. zawsze). Jeśli mie­li­ście tak kie­dyś to zapewne odwie­dzi­li­ście biblio­tekę publiczną. Co tu się jed­nak oszu­ki­wać, w pew­nym sen­sie biblio­teki te jak sama nazwa wska­zuje - publiczne - są prze­zna­czone dla sze­ro­kiego grona odbior­ców. Jeśli w sali sie­dzi kil­ka­na­ście osób to nie ma moż­li­wo­ści żeby nie było hałasu, nawet jeśli osoby te sta­rają się być cicho. A jak książka wesoła to i pośmiać się bez­wied­nie czło­wie­kowi zdarzy.

Tro­chę ina­czej bywa w biblio­te­kach nauko­wych. Szcze­gól­nie tych old­staj­lo­wych, gdzie czas zatrzy­mał się w poło­wie XIX wieku. Tam cisza jest sta­nem natu­ral­nym. Tam nawet jeśli użyt­kow­nicy wydają jakieś odgłosy to tłumi je war­stwa kurzu sku­tecz­nie chło­nąca wszel­kie aku­styczne wybryki. Poza tym z zasady jest tam raczej nie­we­soło bo klien­tami są albo stu­denci, któ­rzy muszą odbęb­nić swoją pańsz­czy­znę do licencjatu/magisterki, albo tzw. naukowcy, któ­rzy przy­cho­dzą tam w ramach pracy. Jedni ani dru­dzy nie mają się z czego cie­szyć to i hałasu mało robią. A naj­czę­ściej jesz­cze są te biblio­teki nie­do­świe­tlone, krze­sła nie­wy­godne i myślimy tylko o tym żeby jak naj­szyb­ciej zro­bić swoją pracę i uciec jak naj­da­lej od tej komory tortur.

Ok. Ale czy warto uty­ski­wać nad tym, że w biblio­te­kach coraz gło­śniej, że mło­dzież nie ta i podatki wyso­kie? Pew­nie warto, ale to i tak nic nie zmieni. Może warto podejść do tej sprawy w spo­sób biblijny, jak z tą belką w oku i przyj­rzeć się wła­snym grze­chom akustycznym.

Zresztą jak zauwa­ży­łem już wiele razy, to biblio­te­ka­rze w wielu przy­pad­kach są tymi hała­śni­kami, któ­rzy gadają, dzwo­nią, nucą i szme­rają. Sam byłem świad­kiem i adre­sa­tem sytu­acji kiedy użyt­kow­niczka pode­szła do grupy biblio­te­ka­rzy i popro­siła czy nie mogli­by­śmy być ciszej bo nie może się sku­pić na pracy. Są też takie biblio­teki w któ­rych uważny czy­tel­nik chcąc nie chcąc dowie się z gło­śnych roz­mów biblio­te­ka­rzy co dziś będą mieli na obiad, jak się czuje syn pani biblio­te­karki i kiedy ostat­nio miała wypróż­nie­nie. Bywa. Więc nie możemy demo­ni­zo­wać czy­tel­ni­ków bo i my nie jeste­śmy bez winy w tym hała­śli­wym biznesie.

Kiedy więc kolejny raz będzie­cie robić “Shhhhhh” to zasta­nów­cie się dwa razy nim wyko­na­cie ten opre­syjny akt. Pierw­szy raz, nad tym kto jest dla kogo w tej biblio­tece i czy warto wal­czyć z wia­tra­kami. Drugi raz czy nie powin­ni­ście zro­bić tego samego wobec samych siebie.

A na cichą biblio­tekę jest jeden jedyny prze­pis. Pusta biblioteka.

Prze­czy­taj też:

  1. Tam gdzie koń­czy się biblio­teka a (jesz­cze nie) zaczyna archiwum
  2. Okropne książki z biblioteki
  3. Komiks, który wyda­rzył się naprawdę [57]-Wymiary rzeczywistości

Tagi tego artykułu: ,

Komentarzy: 4


  1. Annette

    Zga­dzam się z ostat­nim zda­niem - cicha biblio­teka, to pusta biblio­teka. Nawet ta naukowa. Bo stu­denci też potra­fią nie­źle hała­so­wać, nawet wtedy, a raczej zwłasz­cza wtedy, gdy, cytuję “muszą odbęb­nić swoją pańsz­czy­znę do licencjatu/magisterki, albo tzw. naukowcy, któ­rzy przy­cho­dzą tam w ramach pracy.” Bo w innych celach nie przychodzą.

    29 lipca 2010 r. o godzinie 09:04 ()


  2. wyssotzky

    Ja tylko nie zno­szę tego “szszszszszsz” gdy potężna maszyna ksero zagłu­sza nie tylko szep­ta­nie, ale też myśli. Ale kse­ro­ma­szyny chyba nie da się już w biblio­te­kach zwalczyć.

    29 lipca 2010 r. o godzinie 16:28 ()


  3. Iza

    Tak, m.in. o ciszy w biblio­tece pisa­łam w arty­kule “O odku­rza­niu regu­la­mi­nów w biblio­te­kach szkol­nych” (Biblio­teka w szkole” nr 4/2010). Czy warto o nią wal­czyć w czy­telni za wszelką cenę? Pra­cuję w szkole i cisza w biblio­tece to rzecz tak nie­spo­ty­kana, jak deszcz na pustyni ;-)

    6 września 2010 r. o godzinie 22:51 ()


  4. Iza

    Tak, m.in. o ciszy w biblio­tece pisa­łam w arty­kule “O odku­rza­niu regu­la­mi­nów w biblio­te­kach szkol­nych” (Biblio­teka w szkole - nr 4/2010). Czy warto o nią wal­czyć w czy­telni za wszelką cenę? Pra­cuję w szkole i cisza w biblio­tece to rzecz tak nie­spo­ty­kana, jak deszcz na pustyni ;-)

    6 września 2010 r. o godzinie 22:52 ()

Skomentuj artykuł...

Security Code:

Viva la Wolna Kultura:

Pulo­we­rek działa na rzecz “ubo­ga­ca­nia” Wol­nej Kul­tury. Utwory w ser­wi­sie Pulowerek.pl dostępne są na licen­cji Cre­ative Commons:

Creative Commons License

Jed­no­cze­śnie sami też sta­ramy się korzy­stać z dobro­dziejstw wol­nej kul­tury. Grze­biąc w śmiet­niku cywi­li­za­cji jakim jest Inter­net, zda­rza się jed­nak nie­świa­do­mie tra­fić na mate­riały objęte pra­wem autor­skim. Jeśli znaj­dzie­cie w naszym por­talu jakieś nad­uży­cia pro­simy o kontakt.

Pulowerek na FB

Szybki kontakt!

W razie palą­cej potrzeby szyb­kiego kon­taktu z redak­cją należy wpi­sać treść i klik­nąć przy­cisk “wyślij”:

[contact-form 2 “Szybki kontakt”]
Pulowerek.pl