Idąc tropem skojarzeń wskazanych w tytule poniższy tekst po rak kolejny będzie kipiał seksualnymi podtekstami, a bibliotekarska brać dołączy do pozostałych (biurowa, usługowa i towarzyska), której nawet długopis kojarzy się tylko z „jednym”. Ale zonk! Nie o tym mowa. Otóż przeglądając wirtualne przestrzenie natknęłam się ostatnio na dość osobliwą notkę, zamieszczoną w nowozelandzkim „Ashburton Guardian” z 1921 roku.
Niezły wyczyn londyńskiego naukowca. Jednak owym miłośnikiem wiedzy okazał się skromny bibliotekarz o zaskakujących i budzących konsternację zdolnościach. Choć pan Martin Duncan utrzymywał, że paranormalne zdolności nabył przypadkowo, powtórzył hipnozę na „szczypcowatym” losowo wybranym zwierzaku. Może by tak zamiast homara zacząć czarować czytelników, zwłaszcza tych z mylnym PRL-owskim przekonaniem, że wystarczy przyjść do biblioteki, a reszta się „sama przyniesie” do ręki i głowy petenta.

Niestety tylko w pierwszej połowie, ubiegłego stulecia bibliotekarskie szeregi wyposażone były w taką moc. Udokumentowany pokaz nie tylko udowodnił że bibliotekarz może rozluźnić każdą dziką zwierzynę, ale też wprowadzić w szczególny trans, w którym skorupiaki stanęły odwrócone do góry dnem i nieruchomo, przez pięć minut. Teraz tego cudu może dokonać tylko szybkie łącze.
O ścisłym związku zwierząt i bibliotekarzy mówili także inni pomysłowi Brytyjczycy, znani w świecie szerokim pod nazwą; „Monty Python”. W jednym ze swych skeczy wypowiadają kliniczne zdanie: Widzisz, ja nie wierzę, że biblioteki powinny być szarymi miejscami, w których ludzie siedzą w milczeniu, i to było główną przyczyną naszej polityki zatrudnienia dzikich zwierząt, bibliotekarzy.
Zaskakujące zdanie w omawianej kwestii należy także do jednego z komicznych Braci Marks, Groucho, który zamiast milusińskiego skorupiaka wolał kudłaty symbol wierności:
Poza psem, książka jest najlepszym przyjacielem człowieka. Wewnątrz psa, jest zbyt ciemno, żeby czytać.
Tak, drzemią w nas furie, dzikie zmysły. Które jednak (jako przedstawiciele homo sapiens) zdołaliśmy nauczyć się trzymać na wodzy… lub na chociażby, homarze.
KOT
Przeczytaj też:
- Kwiaty (dla) bibliotekarza
- Niezbędnik bibliotekarza gadżeciarza
- 10 gadżetów dla bibliotekarza na lato
Tagi tego artykułu: bibliotekarz, homar, zwierzęta














