Ufo, fakt czy mit (ang. unidentified flying object, pol. - niezidentyfikowany obiekt latając) potocznie zwany „latającym spodkiem” zaprzątał myśli niejednego już bibliotekarza. Jako że literatura ufologiczna należy do tej z niższej półki - tej której naukowcy nie ufają, zdziwi owych sceptyków fakt o istnieniu teorii, że stanowiła ona cześć księgozbioru Biblioteki Aleksandryjskiej.
Ta największa biblioteka świata starożytnego założona w Aleksandrii przez Ptolemeusza I Sotera ok. III wieku p.n.e. budziła lęk u wielu, a przede wszystkim jej zawartość, ponieważ w dziesięciu olbrzymich salach oprócz klasycznych tekstów narracyjnych i filozoficznych znajdowały się również księgi o nieco kontrowersyjnej treści. Był wśród nich m.in. komplet dzieł żyjącego w czasach Aleksandra Wielkiego babilońskiego kapłana Beroso. Jego „Historia świata” w niektórych miejscach wspominała o spotkaniu, do którego doszło pomiędzy cywilizacją Mezopotamii a rasą półbogów - Apkallus, którzy pod postacią amfibijną (pół-ryb pół-ludzi) przybyli z gwiazd i przekazali ludzkości podstawowe wiadomości dotyczące technologicznego postępu. Czyżby dobre Zielone Ludki, niosący wiedzy pochodnie?
Przyznam, że od razu włączył mi się zmysł Foxa Muldera, mój wewnętrzny głos, który dopuszcza istnienie Obcych, Innych czy … Emo. Ale nie o codziennych kosmitach mowa (bo jak wszystko co inne różnicują nam rzeczywistość).
Dwadzieścia trzy stulecia po „bezeceńskich teoriach” kapłana Berosso w 2000 roku agencje rządowe USA zostały zmuszone do ujawnienia wszem i wobec tajnych raportów dotyczących między innymi UFO . Ufolodzy sądzili, że wreszcie prawda wyjdzie na jaw, a tymczasem otrzymali strzępy informacji i zapewnienia typu: “w Roswell rozbił się balon meteorologiczny”. Dlatego 9 maja 2001 roku odbyła się w Waszyngtonie otwarta konferencja prasowa pod nazwą “Disclosure Project” (Projekt ujawniania).
Wystąpienia uczestników spotkania przedstawiają obraz rządowej cenzury dotyczącej UFO. A jeśli o cenzurze mowa to słynąca z umiłowania wolności Francja, jest pierwszym krajem, które opublikowało w wirtualnej przestrzeni oficjalne archiwa dotyczące „niezidentyfikowanych obiektów latających“. Viva la France! Viva la UFO!
Państwowe Centrum Badań Kosmicznych (franc. CNES) do końca 2007 roku wprowadziło do wirtualnej przestrzeni dane instytutu, tj. 400 teczek zawierających opisy zjawisk zakwalifikowanych jako UFO). A serialowe „Archiwum X” mieściło się w piwnicy… Strach pomyśleć ile serii przygód agentów służb śledczych powstałoby z tych francuskich akt.
Fetyszyści katalogowania zwrócą uwagę na kategorie:
- A - oznacza fenomen wyjaśniony i udokumentowany;
- B - przypadki, gdzie wyjaśnienie jest podane, ale bez dowodów;
- C - oznacza brak wystarczających informacji;
- D - przypadki UFO, z poważnymi świadkami i konkretnymi danymi, przypadki których nie udało się zupełnie wytłumaczyć w racjonalny sposób.
Aby nie było tak przekrojowo-historycznie, kończąc swe spodkowe opowieści, polecam rockowy smaczek, utwór brytyjskiej grupy UFO…
…lub
KOT















