Praca w bibliotece to dla mnie wciąż i na nowo niesamowicie stymulujące intelektualnie zajęcie. Nie chodzi już nawet o wyzierające na człowieka z każdego kąta książki. Przed tym jeszcze można się obronić. Biblioteka to jednak także współpracownicy, czytelnicy i rozmowy z nimi przy rytualnej herbacie/kawie (a ostatnio także yerba mate…). A z tego to już może naprawdę wyniknąć COŚ.

Nie wiem czy wy też tak macie, ale czasem w pracy nagle uderza mnie jakiś niesamowity i nieoczekiwany pomysł. Wtedy kiedy muszę przejść kilkadziesiąt metrów do centralnej drukarki. Od razu zapala mi się żarówka, że może warto byłoby zaprojektować samobieżną robo-drukarkę, która korzystając z gps sama podjeżdżałaby do komputera z którego wysłany został do niej plik. W sumie nic trudnego, skoro mamy już robo-odkurzaczy czy też robo-kosiarki. Moim zdaniem rzecz warta opatentowania… pewnie zrobi to za mnie ktoś inny, ale mniej więcej o to chodzi mi w kwestii stymulującej intelektualne pracy w bibliotece. Albo inny pomysł. Czajnik na wodę z wbudowanym timerem pozwalającym na to by woda była w sam raz gorąca na wasze przyjście do pracy. Autobus do pracy przyjeżdża o godzinie 7.30? nie ma problemu, wystarczy ustawić by czajnik włączył się o 7.25 i już zaraz po wejściu do pracy możecie sobie zalewać herbatkę. Proste, a można podobny efekt uzyskać montując np w gniazdu urządzenie z timerem. Ale czajnik byłby niezłym bajerem. A może już taki jest? Nieważne.
Podobnie sprawa ma się z życiem społecznym w bibliotece. Nie mogę się opędzić od patrzenia na nie jak na jakąś telenowele, jak na gotowy scenopis dla serialu komediowego. Oglądaliście kiedyś IT Crowd (pol. Technicy-magicy)? Jeśli tak to doskonale rozumiecie. Jeśli nie to proszę koniecznie nadrobić ta niedoskonałość w rozwoju kulturalnym. Z kolegami od pracy i herbaty mamy już nawet gotowy zarys scenariusza, tytuł i pomysł kilku odcinków. Murowany hicior! Tylko jeszcze znaleźć producent i ludzi którzy będą to oglądać. Znacie produkcje typu Camera Cafe? Widzieliście australijski serial The Librarians? Dałoby się coś takiego bez problemu zrobić w naszym kraju. Wystarczy przejrzeć blogosferę. Gagów i skeczy na kilka serii nie zabraknie na pewno! Echh. Jak na razie musi wam wystarczyć (jakże zacny!) nasz pulowerkowy komiks. Ale kto wie czy za jakiś czas nie zajmiemy się produkcją serialu, który zawojuje umysły zarówno bibliotekarzy jak i niewiernych.
Zdarza się jednak, że duża ilość czasu w pracy może stać się naszym najgorszym wrogiem. Proca ze spinaczy może stać się naprawdę groźnym twórca jednookich bibliotekarzy. Zabawa w kręgle z wykorzystaniem XIXwiecznych książek to także pomysł z kategorii tych bardziej ryzykownych. Podobnie jak berek w magazynie, wyścigi na wózkach i wspinaczka wyskoregałowa…
Niemniej trenujcie kreatywne myślenie w pracy. Dzięki temu zachowacie sprawność umysłu na długie lata i może dorobicie się wielkiego bogactwa, dzięki któremu będziecie mogli traktować pracę w bibliotece jako przyjemne hobby. W najgorszym wypadku łatwiej będzie wam zachować… zdrowe zmysły.
Przeczytaj też:















