Prezentowana dziś historia może być dla części czytelników trochę niesmaczna, ale jest na tyle tajemnicza, że nie możemy jej niestety na naszych łamach pominąć. A że Pulowerek nie służy dostarczaniu samych przyjemności, to zapraszamy na opowieść o tajemniczym moczu z biblioteki Uniwersytetu Harvarda.
Sprawa wyjawiona została kilka dni temu w atmosferze skandalu. Poszła fama, że 24 listopada w bibliotece uniwersytetu Harvarda ktoś oddał mocz na książki dotyczące tematyki mniejszości seksualnych! Wszczęto śledztwo w sprawie zbrodni na tle nietolerancji i nienawiści, jednak władze uniwersytetu postanowiły ukręcić całemu ambarasowi przysłowiowy „łeb”. Za wszelką cenę chcąc uniknąć skandalu obyczajowo-kryminalnego, wymyślono (bo inaczej tego nazwać nie idzie), że wszystko to był tylko nieszczęśliwy wypadek! Jak to, pyta dociekliwy czytelnik. Zalanie moczem książek, zdaniem władz, zostało spowodowane przez nieostrożnego pracownika, który przewrócił słoik z moczem, który akurat stał na półce obok. Sprawa została oficjalnie zamknięta i policja porzuciła ślad mocznikowego terrorysty.
Różne już bzdury słyszałem, w rożne wierzyłem, ale w takie to już mi na prawdę ciężko uwierzyć!
Że niby pracownicy biblioteki rozlali przypadkowo mocz, ale szybko go sprzątnęli, jednak ostatecznie postanowili zgłosić się o odszkodowanie z ubezpieczenia co wymagało wypełnienia zgłoszenia wypadku na policję. W innym wypadku biblioteka nie odzyskałaby pieniędzy za zalane moczem książki, które uznano za zniszczone. I stąd niby cała afera. Reszta to zasługa głuchego telefonu i ewolucji plotki… ciekawe.

Powyższe wyjaśnienie nie daje jednak odpowiedzi na zasadnicze pytanie, skąd w bibliotece wziął się słoik z moczem. Co prawda w mojej bibliotece sam był świadkiem materializacji an pierwszym piętrze za zamkniętymi drzwiami odzwierzęcej kupy, jednak nagłe pojawienie się słoika (może wręcz wiadra!) moczu to incydent wymagający co najmniej interwencji agenta Muldera z Archiwum X. Bo opcji może być kilka:
- Właścicielem moczu mógł być pracownik, który go rozlał. Posiadał go akurat w słoiku, gdyż w związku z wyśrubowanymi normami pracy nie mia czasu na przerwę i musiał sobie jakoś z naturą poradzić.Albo udawał się akurat na badania okresowe, ale szef mu jeszcze zlecił szybko odstawienie kilku książek. Zahaczył fartuchem o krawędź regału i słoik pękł zalewając pobliską literaturę.
- Był to element wyszukanej inicjacji młodych studentów w jednym z bractw, w ramach której młodziaki musieli zrobić coś ekstremalnie głupiego
- eksperyment na temat parowania moczu z papieru w warunkach bibliotecznych. Miał być szałowy referat na międzynarodowej konferencji, a wyszła afera z nietolerancją w tle. Eksperymentator zbiegł.
- Całe zajście faktycznie jest wyrazem braku tolerancji i sprzeciwu wobec mniejszościom seksualnym, zaś słoik został specjalnie ustawiony przez terrorystę. Mikro-ładunek wybuchowy połączony z fotokomórką spowodował mikro-detonację szklanego słoika w momencie kiedy przechodził obok niego akurat pracownik biblioteki. Geniusz zbrodni w wydaniu pasywno-agresywnym.
Nie wiem co jeszcze można wymyślić, ale każda historia brzmi odrobinę absurdalnie. Nie ma bowiem politycznie poprawnego i w pełni logicznego wytłumaczenia na to skąd w bibliotece wziął się mocz. Jakbyśmy się nie głowili, nie znajdziemy sposobu na usprawieldliwienie całego zajścia według wersji głoszonej przez władze uniwersytetu…
Niemniej próbujcie. Wyjaśnienia przyjmujemy w komentarzach.


![Komiks, który wydarzył się naprawdę [76] - Poniedziałek](http://pulowerek.pl/wp-content/uploads/2011/04/wirus-poniedziałku-copy1-100x50.jpg)
![Komiks, który wydarzył się naprawdę [96] - Mikrokosmos](http://pulowerek.pl/wp-content/uploads/2011/09/mikrokosmos-657x10241-100x50.jpg)
![Komiks, który wydarzył się naprawdę [101] - Pantoflarz](http://pulowerek.pl/wp-content/uploads/2011/11/pantoflarz-copy-752x10241-100x50.jpg)
![Komiks, który wydarzył się naprawdę [103] - Głośne czytanie](http://pulowerek.pl/wp-content/uploads/2011/11/głosne-czytanie-copy1-100x50.jpg)




Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne - Na tych samych warunkach 3.0 Polska