Niedawno mocnym akcentem swoje istnienie w sieci zainicjował blog „Lib another way” czyli po naszemu „Biblioteka inaczej”. Czemu warto zwrócić uwagę na tę stronę i co na niej znajdziemy? Zaraz przedstawimy co ciekawsze fakty i fragmenty:
Autorem strony jest Kuba Kołakowski z Warsiawy (więcej danych osobowych redakcja nie nabyła). Libway to zasadniczo mikroblog z dodatkami. Swoją przygodę z czytaniem libway.org warto zacząć od zapoznania się z „Manifesto”. Krótki, kilkustronicowy dokument daje pełny (?) wgląd w misję, ideę i światopogląd Kuby na tematy biblioteczne. Pozwolimy sobie zacytować szerokie fragmenty:
Jakim cudem trup jeszcze nie śmierdzi?
Biblioteka według prawdopodobnie wszystkich prawideł jakiejkolwiek ekonomii jest w
dzisiejszych czasach instytucją martwą. Jeśli jeszcze tego nie widać, to świadczy to tylko o
doskonałym makijażu i niezłej wentylacji.
Większość placówek nadal wygląda tak, jakby zaraz miał je odwiedzić Edward Gierek. Co
gorsza, spora część z nich chyba naprawdę czeka na wizytę, a obsługujące je w większości panie
nadal uważają ciszę (nomen omen grobową) za wyznacznik jakości placówki. Idzie im nieźle, bo z
obserwacji moich, naszych, biznesowych, finansowych, rządowych, a nawet „na czuja” do
bibliotek nie przychodzi nikt, kto mógłby narobić hałasu. Ba, jakiegokolwiek dźwięku.
Po prostu nie przychodzi nikt.
[...]
Zaraz, gdzieś jest błąd. Skoro ludzie wolą przychodzić do miejsc, gdzie za książki się płaci, a
nawet KUPOWAĆ te książki (dla niewtajemniczonych: kupowanie to proces polegający na
ODDANIU swoich pieniędzy w zamian za RZECZ), to czemu miejsca z „ludźmi w burych
sweterkach” stoją puste i zapomniane?
Umarły przez uduszenie.
Uduszenie sweterkiem. Uduszenie brązem. Uduszenie ciszą. Uduszenie bylejakością.
Uduszenie poziomem skomplikowania. Uduszenie spokojem.
Morderstwo przez niedziałanie. Zabójstwo po cichu, w nasuwanych bamboszach i pod
tabliczką „zachowaj ciszę!”.
Co gorsza mordercy nigdy nie przeczytają o swojej zbrodni w Internecie.
Nie potrafią z niego korzystać.
Całkiem ciekawe. Prowokujące, skłaniające do myślenia i kontrowersyjne.
Dalej znajdziemy serię haseł-stwierdzeń, które prezentują program rewolucyjny Kuby. Polecam lekturę całego dokumentu i przemyślenie postulatów/oskarżeń i stwierdzeń w nim przedstawionych.
Tezy mogą wydawać się kontrowersyjne, ale pewnie nie raz już je choćby w części słyszeliśmy. Tutaj jednak zwarte, zebrane w formie manifestu intelektualno-branżowego brzmią głośno. Jak to bywa z frakcjami rewolucyjnymi, nie zauważają one pewnych pobocznych wątków i podporządkowują całą rzeczywistość swoim postulatom. Znamy to z historii.
Kuba działa nie tylko na swoim blogu. Był inicjatorem sporej dyskusji nad formą istnienia bibliotekarskiej grupy dyskusyjnej na facebooku. Dyskusja była bardzo ciekawa (aż 71 komentarzy!), momentami emocjonująca i zakończona została nie-rewolucyjną ankietą w której demokratycznie wskazaliśmy (my, bibliotekarze), że o sprawach zawodowych chcemy dyskutować jednak w prywatnym.
Na zakończenie wypada stwierdzić, że bunt i stawanie w poprzek utartym nurtom to jedna z tych rzeczy, które pozwalają przekraczać granice, zmieniać punkt widzenia i wyciągać wnioski o których nigdy przedtem nie pomyślelibyśmy.
Pulowerek z zaciekawieniem obserwuje rozwój Libway!


![Komiks, który wydarzył się naprawdę [92] - Przybysz](http://pulowerek.pl/wp-content/uploads/2011/08/przybysz1-100x50.jpg)
![Komiks, który wydarzył się naprawdę [101] - Pantoflarz](http://pulowerek.pl/wp-content/uploads/2011/11/pantoflarz-copy-752x10241-100x50.jpg)
![Komiks, który wydarzył się naprawdę [115] - Niepokonani](http://pulowerek.pl/wp-content/uploads/2012/02/niepokonani1-100x50.jpg)





Uznanie autorstwa - Użycie niekomercyjne - Na tych samych warunkach 3.0 Polska