W internecie szaleje kampania przeciwko obrzydliwej ACTA, a my pomimo tego postaramy się dostarczyć wam trochę przyziemnej obrzydliwej rozrywki. W necie gruchnęła ostatnio wiadomość że oto w Stolycy powstała pierwsza społeczna biblioteka… Oczywiście to nieprawda, jednak news ten jest okazją do przyjrzenia się ruchowi oddolnego bibliotekarstwa.
Partyzanckie bibliotekarstwo, społeczne biblioteki, oddolne wypożyczalnie - to wszystko jest jednym i tym samym, wynikiem naszej potrzeby czytania książek i braków w sieci ich publicznego udostępniania. Niezależnie czy jest ono celowe (w krajach totalitarnych), czy wynika z krótkowzroczności władz miejskich (Warszawa-Białołęka), jest to najczystszy przejaw misji, która przyświeca ( lub powinna) w naszej pracy: dzielenia się wiedzą i darmowego dostępu do informacji. Takie analogowe Creative Commons.
Biblioteka w Białołęce startuje od lutego w pomieszczeniach parafialnych i jest świetnym przykładem działania lokalnych stowarzyszeń. Ma co prawda dopiero 800 woluminów, jednak duży potencjał tkwi w tym, że zwyczajnie w świecie mieszkańcy jej potrzebują… przecież sami się o nią postarali!
Nie jest to jednak pierwsza tego typu biblioteka. Media mają zwyczaj z dużą łatwością rzucać stwierdzenia “pierwsza w Polsce”, “Pierwsza taka”, a zapominają o tym, że dziś wystarczy spędzić 5 minut przy wyszukiwarce i dzięki temu można ustrzec się prostych błędów. Tak było z szumnie reklamowaną “Pierwszą Polską biblioteką w centrum handlowym” w Gdańsku. Po kilku godzinach zaczęły pojawiać się sprostowania, bo wiele osób w środowisku pamięta, wie i odwiedza, prawdziwą pierwszą bibliotekę w galerii handlowej, czyli Abecadło z mojego rodzinnego Olsztyna…
Wcześniejszą od białołęckiej biblioteką społeczną jest z pewnością Społeczna Biblioteka Popularnonaukowa - Stogi w Gdańsku przy ulicy Hożej 14. Przepiękna idea, dobre wykonanie i całkiem pokaźny księgozbiór! Polecam baaaardzo ciekawy (polecany już u nas ponad dwa lata temu!) wywiad z twórcą społecznej biblioteki Panem Janem Urbanikiem zatytułowany “Księgarz ze Stogów”

polecam stronę biblioteki i stowarzyszenia wokół niej skupionego
Szkoda że media nie pamiętają już o tym komu należy przyznać palmę pierwszeństwa, lub chociaż nie wmawiać nam czegoś czego nie można udowodnić. Miejmy nadzieję że nie był to wyraz warszawocentryzmu, a jedynie zwykłej, powszedniej dziennikarskiej nierzetelności…
Na marginesie tego kto pierwszy i kto bardziej oddolny, powoli chyba możemy zacząć się martwić, bo już niedługo Państwo może uznać: Po co mam angażować się we wspieranie bibliotek, skoro tak dobrze poszło to temu czy innemu stowarzyszeniu… niech wszystkie biblioteki będą prowadzone przez stowarzyszenia. Przerzućmy na społeczeństwo nasze dotychczasowe obowiązki w tej dziedzinie (za spełnianie których im wszak płacimy z naszych podatków). Należy się więc zastanowić czy tworzyć społeczne biblioteki, czy zmuszać samorządy do ich zakładania. Trudne do rozsądzenia…
Trochę to przerażające, niemniej jest to jeden z kilku scenariuszy prawdopodobnego rozwoju bibliotek.
O “partyzanckim bibliotekarstwie” możecie tez poczytać po angielsku. Dowiecie się, że do ruchu oddolnych bibliotek zaliczane są tez m. in.: biblioteki zakazanych książek, mikro-biblioteki, biblioteki mobilne… wydaje się to być całkiem rozwojowy rynek!
pozdrawiam - MR
Tagi tego artykułu: Białołęka, biblioteki, oddolne, prywatne, Społeczna Biblioteka Popularnonaukowa, społeczne, Stogi
















Białołęka Jest Jedna
Dziennikarzowi zapewne chodziło, że jest to pierwsza jakakolwiek biblioteka we wschodniej Białołęce. Nikt się tu wszak z nikim nie ściga i nie podejrzewałbym autora o jakiś specjalny warszawocentryzm.
Mamy nadzieję, że mimo powstania tej biblioteczki władze samorządowe staną na wysokości zadania i niebawem otworzą “pierwszą PUBLICZNĄ bibliotekę”.
Jeśli ktoś chciałby przekazać jakieś dary dla biblioteki, prosimy o kontakt.
25 stycznia 2012 r. o godzinie 16:53 ()