Seks z bibliotekarką [Felieton Evy Scriby #13]

Ta fraza jest częstą przyczyną za sprawą której osoby spoza branży trafiają na moją stronę. Postanowiłam zatem zbadać fenomen bibliotekarki jako obiektu różnorakich fantazji i podniet. Wyszukałam stosowny film i po grze wstępnej w postaci trzech kieliszków wina przystąpiłam do badań. Czułam się niczym Neil Armstrong, bo raczej nie sądzę by ktoś przede mną tak wnikliwie oglądał film pornograficzny z kartką i długopisem w ręku. Słowo wnikliwie jest tu, że tak się wyrażę słowem kluczowym.

http://i17.photobucket.com/albums/b85/autaylor77/librarian.jpg

Zacznę od biblioteki – tu przystosowano do tych celów jakiś pokój biurowy. Ladę biblioteczną zastępowało szerokie dyrektorskie biurko. Całkiem niewykluczone, że był to gabinet dyrektora biblioteki. Bardzo ciekawie ustawiono książki – na regałach, które stanowiły tło głównej akcji filmu – odwrotnie, tak że nie było widać grzbietów. Może dlatego by nie rozpraszały? Bo co jeśli trafi się jakiś miłośnik książek i zamiast na wydatny biust aktorki spoglądać będzie łapczywie na ustawione na regale książki? Tyle wysiłku na nic? Tu muszę dodać, że z podziwem obserwowałam występującego tam mężczyznę – dawał radę przez ponad pół godziny, bo film kręcono bez cięć. Respekt.

Aktorka grająca bibliotekarkę miała na sobie wąską, ołówkową spódnicę, obcisłą koszulę z wylewającym się z niej biustem, rozpuszczone włosy – tu się nieco zawiodłam, bo spodziewałam się, że będzie uczesana w kok – oraz okulary. Ustawiała książki na półkach, ściągając je z wózka bibliotecznego. Ten przypominał nieco metalowy stół prosektoryjny z półką – posłużył zresztą potem do różnych wygibasów. Przed oczami stanął mi nasz wózek (model Halland) ale nie starczyło mi wyobraźni by użyć go do innych celów niż jest przeznaczony.

Wróćmy do bibliotekarki. Po odłożeniu kilku książek zaczęła je stemplować. Nie wiem dlaczego akurat datownikiem i akurat te książki, które zostały jej na wózku. Grunt, że przerwała tę czynność kiedy do biblioteki wszedł czytelnik. Ten od razu zaczął korzystać z komputera i oglądać brzydkie rzeczy, ku osłupieniu i oburzeniu pani bibliotekarki. W zasadzie nie powinna być zaskoczona. Ktoś kto nosi czapkę z napisem Show UR tits nie jest raczej bibliofilem. Może jakimś innym filem, to tak.
Potem pan zaproponował pani zmianę profesji ze względu na jej walory inne od intelektualnych. Pani zaprzeczyła i stwierdziła, że lubi swoją pracę jako bibliotekarka, w co pan nie mógł uwierzyć, bo dla niego równało się to z brakiem seksu. A potem nastąpiła część właściwa. Czasem pan pomagał sobie książkami (stawał na nich), by sięgnąć do źródła. Podkładanie książki pod gibające się meble, pod monitor od komputera, to znałam, ale to przeznaczenie mnie zaskoczyło.

W tak zwanym między czasie pani stwierdziła, że to co teraz robi – nie będę wnikała w szczegóły – jest prawie tak zabawne jak stemplowanie książek. Nie jest. Coś tym wiem. Też to robię. Znaczy stempluję.

Zanim popędzisz dalej, mam do Ciebie prośbę :)

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, możesz wesprzeć niezależnego bibliotekarskiego blogera. Zajrzyj proszę na mój profil na Patronite.pl i postaw mi wirtualną kawę

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, przeczytaj tekst o tym dlaczego warto to zrobić

About the author

Pulowerek na FB