Kabaret Strasznych Panów – Agata Widzowska-Pasiak

Mini sztuka w jednym akcie – część 10

MIEJSCE: Biblioteka Publiczna w Swarzędzu

OSOBY:
Bibliotekarz 1
Bibliotekarz 2
Sprzątaczka Merytoryczna
Czytelniczka
Scena 1
Sprzątaczka Merytoryczna szoruje podłogi, pucuje biblioteczne półki, przy okazji poprawiając alfabetyczny układ książek.

Bibliotekarz 2: Pani Broniu, niech pani nie rusza księgozbioru, bo do tego potrzebne są wyższe studia!
SM: Obroniłam się przed panem.
B2: Co? Przecież ja pani nigdy nie napastowałem!
SM: Mam na myśli obronę pracy magisterskiej.
B2: Pani? Przecież pani nawet nie wie, co to jest UKD! Zapewne uważa pani, że to United Kingdom, nie mylę się, prawda?
SM: Stypendium naukowe przeznaczyłam na podróżowanie po świecie i odwiedzanie bibliotek na wszystkich kontynentach. Ale czegoś takiego jak tu, jeszcze nigdzie nie spotkałam. Ktoś musi tu dbać o porządek.
B2: To niech pani tyle nie gada, tylko przetrze okna, bo nawet nie zauważymy, czy poeci nadchodzą!

Wbiega zdyszany Bibliotekarz 1.

B1: Jeszcze ich nie ma. Zdążyłem rozłożyć na schodach czerwony dywan. Ciekawe, czy zauważą…
B2: Mogą nie zauważyć, bo oni zawsze chodzą z głową w chmurach. Ale przecież zadbaliśmy o to, żeby poczuli się, jak prawdziwe gwiazdy sztuki poetyckiej. Szampan i truskawki w grudniu. Recital przyrodniej córki siostrzeńca teściowej pana burmistrza. Jakże mogliby tego nie docenić!
B1: Właśnie! I nie zapominaj, że otrzymają na pamiątkę nasze portrety z zacięciem poetyckim.
B2: Zaciąłeś się podczas golenia?
B1: Ależ skąd! Napisałem wiersze o nas, bibliotekarzach, o tobie i o mnie. Są na odwrocie zdjęć. W końcu „Turniej niejednego wiersza” jest konkursem otwartym i każdy może się w nim sprawdzić, my też. Pracowałem nad moimi tekstami przez tydzień. Mam nadzieję, że słynni poeci z grupy „Drzewo” docenią mój kunszt.
B2: Przeczytaj!
B1 (odczytuje z dumą):

U podnóża literatury
w krainie wiedzy i niewiedzy
za siedmioma górami książek
siedzą kreatury,
dwaj bibliokoledzy.

Zakola mądrości świecą na ich czołach,
powołanie i misja do półek ich woła
i czy im się chce, czy nie
kochają ubytki oraz UKD!

B2: Cudownie! Ale dlaczego kreatury…?
B1: Bo jesteśmy kreatywni!
B2: No, tak! To ja też się przyznam… napisałem limeryk…
B1: Czytaj!
B2 (wyjmuje z kieszeni wymiętą kartkę) czyta:

Bibliotekarz z miasta nad Wisłą
klepał biedę i dietę miał ścisłą
klepał ładne dziewczyny
wiersze i Harlequiny
w końcu został klepaczem noblistą!

B1 (bije brawo): Rewelacja! Mamy w garści dwie główne nagrody!

Do biblioteki wchodzą grupy ludzi biorących udział w konkursie, poeci i Czytelniczka.

Cz do B1: Panowie oceniający wiersze są ze słynnej grupy poetyckiej „Lipa”, prawda?
B1( z wyrzutem): „Drzewo”! „Drzewo”, droga pani!
Cz: A co to za różnica? Lipa to nie drzewo?
B1: To wielkie faux pas!
Cz: Jaka znowu fopa? To takie prozaiczne… (odchodzi)
B1 do B2: Co do cholery, robi pani Bronia??
B2: Matko kochana! Całuje się z „Drzewem” i siada z nimi na miejscu dla jurorów!
B1: Słyszysz to, co ja? Oni jej gratulują najnowszego tomiku wierszy i porównują do Szymborskiej! Obwołali ją przewodniczącą jury!
B2: Boże! Zgłosiłem do konkursu dwa szesnastozgłoskowce i podpisałem swoim nazwiskiem!
B1: I tak masz lepiej. Ja jej wczoraj powiedziałem, żeby zadbała o swój wizerunek, bo wygląda jak jej własny mop!
B2: Spadamy na drzewo?
B1: Spadamy!

About the author

Leave a Reply