Co rusz gdzieś trafiam na pytanie “jaki komiks poleciłbyś mojemu dziecku”. Ostatnio zdarzyło się tak na facebooku. Czasem otrzymuję listy z podobnym zapytaniem, czasem zapyta mnie ktoś w realu.

Dlatego właśnie postanowiłem sporządzić to noworoczne zestawienie – jakie komiksy możecie bezpiecznie dać swoim dzieciom. To nie będzie lista pełna, nie będzie w niej także uzasadnień. O wielu z poniższych tytułów przeczytacie z pewnością na Pulowerku później. O wielu można znaleźć informacje w sieci, a wiele z nich z pewnością znacie doskonale sami.

Na początku podaję zazwyczaj wielką czwórkę (właściwie piątkę) – absolutną klasykę polskiego komiksu dziecięcego. Spokojnie, bez żadnych obaw możecie swoim pociechom podsuwać, wypożyczać, kupować komiksy Tadeusza Baranowskiego (np. “Antresolka profesorka Nerwosolka”, “Skąd się bierze woda sodowa?”, “Podróż smokiem Diplodokiem”, “Na co dybie w wielorybie czubek nosa eskimosa” i wiele innych; zestawienie tytułów dostępne jest na stronie autora, na Wikipedii i w wielu innych miejscach), Jerzego Chmielewskiego, czyli Papcia Chmiela – oczywiście mowa o jego serii “Tytus, Romek i A’Tomek”, Szarloty Pawel (m.in. komiksy z serii o Kleksie oraz “Kubuś Piekielny”), a także Janusza Christy (zarówno albumy o Kajku i Kokoszu, jak i “Kajtek i Koko”). Jako piątego zazwyczaj dodaję zapomnianego nieco, gdy mowa jest o komiksach, a przecież równie genialnego – Bohdana Butenkę. Jego seria o Gapiszonie albo Gucio i Cezar – są świetne już dla naprawdę małych dzieci, a seria o Kwapiszonie to klasyka klasyk. Wiele książek pokochałem najpierw właśnie dzięki ilustracjom Butenki (choćby “Niewiarygodne przygody Marka Piegusa” Niziurskiego). Warto pamiętać, że jest on także twórcą świetnych, awangardowych jak na tamte czasy, komiksów.

Bezpieczny jest także oczywiście Koziołek Matołek oraz Małpka Fiki-Miki duetu Makuszyński/Walentynowicz, choć ze smutkiem muszę przyznać, że chyba się niestety zestarzały. Podsuwałem je mojemu synowi, ale nijak nie potrafił tego humoru załapać. Będę próbował zarazić nimi jeszcze córę. W podobnym stylu utrzymana jest komiksowa seria o Muminkach – komiks Tove Jansson rysowała w tej samej konwencji, jak Matołek, czyli sekwencja obrazków a podpisy pod nimi. Warto też tu przypomnieć wydanego przez Muchomora kilka lat temu (i chyba już niedostępnego, a szkoda – bo znakomitego) – “Pinokia rymowanego” Gianniego Rodariego (tekst) i Raula Verdiniego (rysunki) w przekładzie Jarosława Mikołajewskiego.

O Donaldach pisał tutaj Michał Jankowski, a o Asteriksie ja wspominałem kilka tygodni temu. To serie całkowicie bezpieczne i uwielbiane przez dzieciaki.

Kolejną absolutnie bezpieczną klasyką są oczywiście “Fistaszki” Schulza, wydawane obecnie w opasłych, zbiorowych tomach przez Naszą Księgarnię.

Jeśli dajecie Asteriksa, to nie ma się co wahać przy “Lucky Luke” duetu Morris Goscinny. A skoro mamy jednego kowboja, to musi być i drugi, czyli nasz rodzimy “Binio Bill” Jerzego Wróblewskiego.

Z tytułów, które ukazały się w ostatnim czasie dzieciom można także spokojnie podsuwać komiksy (i książki) Tomasza Samojlika (o “Ryjówce przeznaczenia” pisałem :: tutaj :: ), a także nieco starszą serię “Tymek i Mistrz” Rafała Skarżyckiego i Jerzego Lwa Leśniaka (tak, twórców “Jeża Jerzego”, który jednak absolutnie dla dzieci nie jest – z wyjątkiem tych odcinków, które niegdyś szły w “Świerszczyku”).

Dla nieco starszych poleciłbym z czystym sumieniem znakomitą serię o króliku samuraju – “Usagi Yojimbo” Stana Sakai. Również kolejną klasykę, czyli “Tin Tina” Herge’a, z jednym zastrzeżeniem – warto o tym komiksie rozmawiać, bo stał się trochę niepoprawny politycznie (podobnie jest zresztą w przypadku Matołka i steretypowym ukazywaniu tam Afrykanów). Piękne są również dwa komiksy wydane przez kulturę gniewu: niedostepna już “Łauma” Karola Kalinowskiego oraz “Przybysz” Shaun Tana. Oba należą do moich ulubionych komiksów i również dorośli z pewnością czerpać będą wiele przyjemności z ich lektury (“Przybysz” jest komiksem bez słów). Oba jednak, szczególnie “Przybysz”, mogą wymagać rozmowy z dzieckiem.

W notkach na facebooku pojawiały się także ze strony wytrawnych komiksiarzy polecenia komiksów Grzegorza Rosińskiego, szczególnie serii o Thorgalu oraz wybitnego Szninkiela. Dyskusja toczyła się wokół komiksów dla siedmiolatka i moim zdaniem zarówno Thorgal, a szczególnie Szninkiel – to trochę za wcześnie dla pierwszoklasisty. To raczej komiksy dla nastolatków – w każdym razie – lepiej, jeśli rodzic przejrzy je (a najlepiej przeczyta, jeśli nie zna) przed podsunięciem dziecku. Są znakomite, ale moim zdaniem jednak nie dla najmłodszych.

Chciałbym też przypomnieć pewien komiks, który został chyba nieco zapomniany, a szkoda, mianowicie “Louis na plaży” Guya Delisle’a. Cudna opowieść, choć z pewnością nie do każdego dziecka trafi. Dobrze jest czytać ją wspólnie.

Do niedawna w komiksach dla dzieci królowały wydawnictwa Egmont oraz Ongrys (który wznawiał m.in. komiksy ze “Świata Młodych”). Z wielką niecierpliwością czekam zatem na wydarzenia roku 2013, ponieważ Centrala wypuszcza serię dla dzieci Centralka, a kolejną oficyną, która uruchomi serię skierowaną do najmłodszych jest kultura gniewu.

Mam nadzieję, że wreszcie pojawią się godni następcy wielkiej piątki. Na razie do tego miana zbliża się Tomasz Samojlik, którego bohater – ryjówka o imieniu Dobrzyk – podbiła serca wielu zarówno recenzentów, jak i (również najmłodszych) czytelników.

W powyższych propozycjach wielu tytułów zabrakło. Nie ma w nim również mang. Do tego tematu – komiksów dla najmłodszych czytelników – z pewnością jednak będziemy tu wracać wielokrotnie.

About the author

  • Kama

    Wpadłam tu szukając komiksów dla dzieci bez słów, ale niestety… Jaki był powód nieumieszczenia mang?

    • Rafał Wójcik

      Witam, przepraszam, że odpowiadam z opóźnieniem. Z powyższych – komiks bez słów to Louis na plaży. O mangach pisałem w innym miejscu (Top 19 dla bibliotek). Brak miejsca. Tak naprawdę komiksy dla dzieci zasługują na monografię.

  • Yaki

    Do fajnych dla dzieci: dopisabym jeszcze Hugo Bernarda Dumonta… i jeszcze kilka, które można wykopać już tylko w antykwariatach 😉

    • Rafał Wójcik

      Tak, „Hugo” jest świetny i szkoda, że nie jest dostępny w zwykłej sprzedaży. Mój syn też go lubi. To prawda, do tej listy można dodać jeszcze sporo. Poza tym, od czasu, gdy ten post napisałem, ukazało się trochę nowych świetnych tytułów, jak dwa tomy „Hildy”, „Miś Zbyś”, „Jaś ciekawski” albo „Tej nocy dzika paprotka”. Nie mówiąc o komiksach Tomasza Samojlika (trylogia o ryjówkach oraz „Bartnik Ignat”).