Po raz czwarty Kongres Bibliotek Publicznych sprawdził się jako szczególna dla bibliotekarzy strefa inspiracji. Po raz drugi mogę potwierdzić to z autopsji. Jednak tym razem w kongresowej atmosferze wyczuwa się coś, co domaga się nazwania, bo do końca nie jestem pewna, czy to niedosyt, czy przesyt? Entuzjazm nieco opada? U entuzjastki PRB? Spokojnie, to zdrowy objaw. Bibliotekarka diagnozuje!

kongresbibliotek61

Zachwyt nad fajerwerkami inspiracji przeradza się w bardziej wyważony namysł: co mogę, ale i nie mniej ważne, co chcę wykorzystać w swojej bibliotece? Wymieniamy doświadczenia pamiętając o skali: ta biblioteka świetnie to robi, ale ma kilkudziesięciu pracowników – obsada innej liczy kilka osób. Zgodnie z tezą, że trwa upgrade mojego mózgu staram się pamiętać istotne wiadomości ze studiów podyplomowych. Mamy odwagę stwierdzić, że dziś biblioteka publiczna to, na miarę swych możliwości, organizacja ucząca się. Przechodzimy z fazy działań stricte marketingowych do bardziej zaawansowanej formy budowania własnej marki i tożsamości.

Zdaje się, że czas na „analizę marketingową, planowanie i kontrolę” – samokontrolę też – jak pouczają materiały z przedmiotu „Nowoczesna organizacja i zarządzanie w bibliotece”. Czyli choć pragniemy drukarek 3D, by ogłuszyć czytelników projektem Hukacz, choć marzy nam się makerspace dla dzieciaków swobodnie tworzących różne konstrukcje, choć widzimy się w roli coacha dla osób poszukujących pracy, choć możemy jako biblioteczne państwo neutralne stworzyć na swym terytorium pole do racjonalnych manewrów zwaśnionych stron (władza kontra obywatel i odwrotnie), choć w międzyczasie wykonujemy identyfikację wizualną biblioteki i wbrew wiceburmistrzom urządzamy sobie „kakofonię barw”, choć uruchamiamy w sali obok wypożyczalnię wiertarek udarowych, pił i innych przydatnych narzędzi – to gdzieś w głębi duszy powtarzamy za moją szefową: biblioteka nie równa się pralnia chemiczna.

kongresbibliotek65

Po zachłyśnięciu się wszelkimi nowinkami, po pięciu latach trwania PRB ogłaszam (jak radziła Sarah Houghton – nie pytam o zgodę, o wybaczenie będę prosić później) etap harmonijnego rozwoju biblioteki. Bez rzucania się na wszystko. Najbardziej kreatywny w tym strategicznym momencie może okazać się umiar! Inaczej: świadomy wybór bibliotecznej oferty.

Pewne nudne szkolenie (oczywiście nie mam tu na myśli żadnego kongresowego warsztatu) przypomniało mi, że myślenie strategiczne zakłada spoglądanie na bibliotekę w dłuższej perspektywie czasowej. W tegorocznym formularzu zgłoszeniowym do konkursu o stypendium im. Olgi Rok pytano: jak wyobrażasz sobie swoją bibliotekę za 10 lat?

Właśnie, czy szukasz w niej dla majsterkowicza odpowiedniego młotka, czy realizujesz własny program edukacji medialnej młodzieży, czy nie odchodzisz od komputera, bo jesteś zalogowana/y na kilku portalach, na których trwa grywalizacja, czy twój avatar pojawia się częściej przed twymi oczami niż czytelnik? Wybór, na szczęście, należy do ciebie. Jednak uważaj, zapytaj o coś czasem użytkowników a nawet burmistrza. Ktoś z nich okaże się sprzymierzeńcem twojej długofalowej strategii. Może w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem uda ci się zrobić coś, o czym nie śniło się filozofom? (Chyba że są to filozofowie, którzy zostali twórcami hackerspace. Oni śnią absolutnie o wszystkim. Budzą się i wykonują to zaraz po śniadaniu).

Jak poucza koncert Mai Kleszcz, nawet z przeboju „Daj mi tę noc” da się zrobić innego rodzaju przebój. Tytuł tegorocznego bibliotekarskiego hitu brzmi: „Biblioteka pełna ludzi!” Licencja CC pozwala przecież na modyfikacje, zatem do dzieła! Twórczo aranżujemy nowe idee i nienowe, ale inaczej opakowane. Jeden z przedstawicieli Warsaw Hackerspace powiedział, że należy zachęcać ludzi do wykorzystywania swoich informacji. I bardzo mi się to spodobało. Myślę, że kongres jest dla nas takim bodźcem. Nawet wówczas, gdy zaczynamy już trochę opowiadać sobie o tym, co wszyscy wiemy.

Tak czy inaczej zawsze realizujemy słusznie przez Pulowerka zaakcentowane hasło: Biblioteka. Mało płacą, ale jest wesoło! Oby nie była to najbardziej dłuuuugofalowa strategia dla bibliotek.

Zanim popędzisz dalej, mam do Ciebie prośbę :)

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, możesz wesprzeć niezależnego bibliotekarskiego blogera. Zajrzyj proszę na mój profil na Patronite.pl i postaw mi wirtualną kawę

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, przeczytaj tekst o tym dlaczego warto to zrobić

About the author

Pulowerek na FB