Kabaret Strasznych Panów – Agata Widzowska Pasiak

http://pulowerek.pl/wp-content/uploads/2012/05/red-curtain.jpg

Mini sztuka w jednym akcie – część 13

 

MIEJSCE: Biblioteka Publiczna w Swarzędzu

OSOBY:
Bibliotekarz 1
Bibliotekarz 2
Sprzątaczka Merytoryczna
Czytelniczka

SCENA 1

 

Do biblioteki wchodzi Czytelniczka.

 

Cz: Dzień dobry. Czy mogę coś skserować?

B2: Dzień dobry. Oczywiście!

Cz: Poproszę o fragment z „Przewodnika po ciąży i macierzyństwie” od strony 21 do 26.

B2: Nie ma sprawy. Jest tylko jedno ale…

Cz: Tak?

B2: Mogę to skserować tylko do 23 strony.

Cz: Dlaczego?

B2: Dlatego, że październik jest miesiącem oszczędzania i musimy oszczędzać papier i tusz.

Cz: Ale ja potrzebuję cały rozdział.

B2: Przykro mi, w tym miesiącu zaciskamy pasa. Pani radzę zrobić to samo.

Cz: Jestem w ósmym miesiącu, nie widzi pan? Od dawna nie mogę zacisnąć pasa.

B2: Ależ widzę, widzę. Proszę sobie usiąść.

Cz: Nie chcę usiąść. Chcę skserować informacje na temat świadomego porodu.

B2 (bierze książkę): Mogę to zrobić tylko dotąd, o tu, gdzie następuje rozwarcie…

Cz: Ale ja chcę mieć dokładną rozpiskę, jak oddychać i przeć do samego rozwiązania!

B2: W szpitalu wszystko pani powiedzą, proszę się nie denerwować. Może wody? Ach, nie… przepraszam, w ramach oszczędzania zakręciliśmy kurki.

Cz: Kurka wodna! To jakiś cyrk. Chcę rozmawiać z kierownikiem tej biblioteki!

 

Bibliotekarz 2 woła Bibliotekarza 1.

 

B1: Witam panią, w czym mogę pomóc?

Cz: Pana kolega nie chce mi skserować sześciu stron książki.

B1: I słusznie. Październik jest miesiącem oszczędzania. W tym celu przygotowaliśmy specjalny program:

Dziennie drukujemy i kserujemy tylko do trzech stron na głowę. Jeśli przyjdzie pani jutro, skserujemy kolejne trzy strony. Pojutrze kolejne trzy.

Zorganizowaliśmy spotkanie z beznadziejnym autorem- grafomanem, bo on jest tańszy od innych oraz spotkanie ze sławnym aktorem, który nie przyjedzie.

Cz: Jak to?

B1: W rolę aktora wcieli się kolega, bo jest po kursie aktorskim. Ma niskie stawki.

B2: Tak, nie biorę dużo.

B1: Kolega zagra Seana Connery, bo jest też po kursie angielskiego. No, chyba, że będzie zapotrzebowanie na rodzime gwiazdy, to wtedy zaprosimy Artura Żmijewskiego z żoną.

Cz: I co, przyjadą?

B1: No przecież mówiłem, że kolega się wcieli.

Cz: W żonę też się wcieli?

B1: No, wie pani, takie insynuacje! Żona nie przyjedzie, bo akurat będzie w SPA albo na jakimś przyjęciu charytatywnym. Ludzie to zrozumieją.

Cz: Nie mówią panowie poważnie?

B1: Jak najpoważniej, droga pani. Zorganizowaliśmy również ogromnie nowatorską wystawę fotografii z podróży do Nepalu, ale ponieważ zdjęcia i ich oprawa są bardzo kosztowne, to w galerii zawiesimy jedynie klisze i płyty CD z tymi zdjęciami. Od jutra w godzinach od 18.00 do 20.00 zaczniemy wykręcać korki, a użytkownicy będą mogli czytać tylko w systemie Braille’a.

Cz: Chyba jednak usiądę. (siada)

B1: Oszczędzamy też prąd i wodę. W tym miesiącu nie będzie można korzystać z komputerów. Przeterminowane gazety sprzed roku, które mamy prawo ubytkować, posłużą nam w toalecie.

B2: Ale tylko jedna strona Wyborczej na głowę!

Cz: To chore!

B1: Radzimy też czytelnikom, żeby kupowali hurtem po dziesięć kart czytelniczych naraz, bo wtedy jest o wiele taniej. Reflektuje pani?

Cz: Nie!

B2: W ramach oszczędności wzroku i czasu w październiku wypożyczamy tylko pierwsze tomy lektur i sag.

Cz: A jeśli ktoś zechce przeczytać drugi i trzeci tom Trylogii?

B2: To musi czekać do listopada.

B1: Dzięki naszemu rygorystycznemu projektowi będziemy mogli zakupić dziesiątki nowości dla czytelników.

Cz: Proponuję, żeby panowie kupili tylko jedną książkę: „Pochwałę głupoty”.

B2: Mamy już dwa egzemplarze.

Cz: Właśnie widzę!

 

Wchodzi Sprzątaczka Merytoryczna w płaszczu, gotowa do wyjścia.

 

SM: Do widzenia.

Cz: Ja też już wychodzę!

B1: Pani Broniu, dokąd się pani wybiera w godzinach pracy?

SM: Do domu.

B1: Przecież nie skończyła pani roboty. (zagląda do czytelni) Umyła pani tylko połowę podłogi!

SM: Zużyłam tylko jedną dziesiątą płynu do mycia i wodę przeznaczoną na służbową herbatę. Nie mogę przekroczyć dzisiejszego limitu.

B1: Żartuje pani!

SM: Bynajmniej. Oszczędzam swój czas i cierpliwość.

B1: Proszę natychmiast wracać do sprzątania!

SM: Proszę oszczędzać struny głosowe.

B1: Zwolnię panią dyscyplinarnie i napiszę notatkę służbową na temat pani niesubordynacji!

SM: Zgoda, ale proponuję to zrobić dopiero w listopadzie, bo szkoda papieru. Październik miesiącem oszczędzania.

 

Sprzątaczka Merytoryczna wychodzi, a bibliotekarze wykręcają korki. Zapada całkowita ciemność…

 

Koniec

 

About the author

  • Anna

    Dobre, dobre, nawet bardzo dobre 🙂 Właśnie nam dzisiaj prąd wyłączyli 🙂

  • Alodia

    cudne, PRL się kłania nisko