Biblioteczna promocja nauki i czytelnictwa w językach obcych nie polega bezpośrednio na uczeniu. Chodzi raczej o wspieranie uczących się języka – oraz nauczycieli – poprzez takie działania, które można zorganizować w każdej bibliotece bez dodatkowych funduszy. Mogą to być konwersacje, promocja czytelnictwa w językach obcych, pomoc w wyszukiwaniu w internecie bezpłatnych materiałów do nauki języka, dyktanda i inne zajęcia lub zabawy językowe, warsztaty.

http://farm5.staticflickr.com/4125/5084201725_ebe84a6ecf_o.jpg

[zdj na lic. CC: WordShore @ Flickr]

Aby zorganizować cotygodniowe konwersacje językowe w bibliotece, wystarczy dowolne pomieszczenie, uczestnicy, prowadzący, informacja oraz ciekawe tematy. To absolutnie nic nie kosztuje. Ale to tylko jedna z propozycji.

Przygotowując się do jakiejkolwiek działalności bezbudżetowej, najpierw trzeba zrobić listę wszystkiego, co się już ma. Na tej liście może znaleźć się naprawdę cokolwiek, bo nigdy nie wiadomo, co może się przydać. Proponowane kategorie to: pomieszczenia (nie pomijając trawnika przed budynkiem), dostępny sprzęt elektroniczny i AGD, materiały piśmiennicze, godziny otwarcia, księgozbiór, znajomości, kontakty, adresy lokalnych instytucji, wiedza własna, talenty wrodzone i nabyte, a nawet znajomości i talenty naszych znajomych i czytelników.

Tutaj należy się krótkie wyjaśnienie, dlaczego w naszej pracy, w zakresie naszych obowiązków, możemy liczyć na pomoc bliźnich. Otóż prawdopodobnie znajdują sie oni w podobnej sytuacji. Im wyżej zaszli zawodowo, tym bardziej muszą wykazać się odpowiednią ilością zrealizowanych „projektów”. Trzeba tylko znaleźć tych, których działalność pasuje do naszej i zaproponować współpracę. Na pewno będą wdzięczni, bo albo też robią to bezbudżetowo, albo zaoszczędzą, bo biblioteka zaoferuje im swój wkład do ich projektu: pomieszczenie, sprzęt, czajnik i tace na ciastka, promocję…

A wracając do konwersacji językowych. Pomieszczenie, w którym może się spotkać grupa: czytelnia, sala lekcyjna, kawiarenka, ogródek itp. Wielkość grupy musi być dostosowana do możliwości konwersacyjnych, czyli zapewnić każdemu możliwość wypowiedzenia się. Mniej odważni niechętnie odzywają zbyt dużych grupach. Idealna grupa to 6-12 osób. Jeśli chętnych jest więcej, można podzielić grupę, np. różne godziny spotkań lub wg stopnia zaawansowania językowego.

http://farm3.staticflickr.com/2322/2469531748_fefba99772_b.jpg

[zdj. na lic CC: ACU Library @ Flickr]

Konwersacje mogą być otwarte dla wszystkich lub zaadresowane do jakiejś grupy, np. studentów, seniorów, pracujących, mniej lub bardziej zaawansowanych itp. Dobrze sprawdza się grupa zróżnicowana wiekowo, ale na podobnym poziomie znajomości języka. Czas spotkania 1-2 godzin. Light refreshments dopuszczalne, o ile przygotowanie nie zajmie zbyt wiele czasu.

Prowadzącym może być bibliotekarz, o ile zna język. Jeśli nie, moderator znajdzie się wśród studentów lub miejscowych nauczycieli. Wystarczy pójść do szkoły i poprosić o spotkanie z dyrekcją lub bezpośrednio z nauczycielami języków i wprost zapytać, kto miałby ochotę… nieodpłatnie… Oni także muszą wykazać się dodatkowymi „projektami” 🙂 Jeśli w pobliżu jest szkoła językowa, można uzyskać nawet rodowitego Anglika, Niemca lub gorącego Hiszpana – w zamian za reklamę szkoły.

Jeśli prowadzenia konwersacji podejmie się nauczyciel języka z najbliższej szkoły, na pewno na spotkania będą przychodzić jego uczniowie. Może się okazać, że grupa stanie się zbyt duża lub zbyt zróżnicowana, jeśli chodzi o poziom językowy. Taką grupę najlepiej rozdzielić na mniejsze. Konieczność taka może się też pojawić w sytuacji, gdy grupa jest mało zgrana pod względem towarzyskim – w końcu mają się tam dobrze czuć, prawda? Na przykład dorosłym nie odpowiada obecność zbyt wielu gimnazjalistów, którzy przychodzą, bo moderatorem jest ich ulubiony pan od niemieckiego. Wtedy też trudno o tematy jednakowo interesujące dla wszystkich. A tak po cichu, to dla bibliotekarza też dobrze, żeby miał dwie grupy konwersacji, bo sprawozdania lepiej wyglądają 😉

Podczas konwersacji należy MÓWIĆ W JĘZYKU OBCYM. Nawet do mniej zaawansowanych można mówić powoli, drukawanymi. W razie potrzeby lepiej jakieś słówko narysować niż tłumaczyć na polski. Prowadzący lub uczestnicy wybierają temat na kolejne spotkania, można też ustalić jakiś cykl. Należy wyszukać wiadomości na wybrany temat: informacje z internetu, teksty, zdjęcia, ciekawostki itp. Wszystko powinno być w języku obcym. Można też przygotować słowniczek trudniejszych terminów, charakterystycznych dla danego tematu. Uwaga! W miarę możliwości wszelkie wyjaśnienia powinny być udzielane również w języku obcym. Polskiego unikać jak ognia!!! Moderator musi zadbać o to, aby każdy chętny miał możliwość zabrania głosu, chociaż ci bardziej rozmowni mogą, a nawet powinni umiarkowanie dominować. W grupie bardziej zaawansowanej można pozwolić na spontaniczne zejście z tematu, o ile cała grupa tego chce.

Wybór tematu najlepiej pozostawić uczestnikom, bo to daje gwarancję, że spotkanie będzie dla nich ciekawe. Najlepiej pod koniec każdego spotkania ustalić temat na następny tydzień. W grupach zaawansowanych świetnie sprawdzają się tematy wysoce kłótliwe, takie jak: „Czy feminizm ma sens?”, „Po co ludzie mają dzieci?”, „Czy istnieją granice tolerancji?” albo „Role kobiet i mężczyzn w rodzinie”. Moderator może przygotować kilka tekstów pomocniczych, zawierających informacje na wybrany temat, argumenty za i przeciw (sprawiedliwie!!!), słownictwo charakterystyczne dla dla danej dziedziny lub pytania pomocnicze, rozpalające dyskusję. Wszystkie teksty i wyjaśnienia muszą być w języku obcym. Nawet słowniczek. Trudne słowa można przecież wyjaśnić słowami łatwiejszymi, bez tłumaczenia ich na polski.

Promocja zależy od lokalnych warunków: znajomości bibliotekarza, możliwości umieszczenia bezpłatnej informacji w lokalnych mediach, e-mail wysłany do szkół i zakładów pracy. Plakaty A3-A4 można roznieść – służbowo, w godzinach pracy – po okolicy: „Przepraszam, czy można u Państwa powiesić plakat informujący o bezpłatnych konwersacjach językowych…”. Pewne istniejące już grupy, na przykład seniorów, członków jakiegoś klubu, oazowiczów z pobliskiej parafii i inne, można zaprosić osobiście. Uczestnicy chętniej przyjdą, jeśli wiedzą, że są naprawdę mile widziani.

Wszystkie informacje o konwersacjach muszą być gdzieś zamieszczone. Dotyczy to zarówno samego faktu utworzenia takiej grupy, miejsca i godziny spotkań, jak również tematów na każdy tydzień i ewentualnych zmian. Dobrze jest też mieć listę kontaktową wszystkich stałych uczestników. Oni lubią, żeby o nich dbać. Na życzenie można im przesyłać wcześniej wszystkie teksty pomocnicze. To bardzo pomaga, szczególnie mniej zaawansowanym. A poza tym: tablice ogłoszeń, radio, prasa, plakaty, ulotki i wszechobecny internet. Jeśli biblioteka nie posiada własnej strony internetowej lub profilu na facebook’u, należy zwrócić się do uczynnego nastolatka z prośbą o pomoc w utworzeniu konta i zamieszczaniu bieżących informacji. Trzeba też o tym mówić czytelnikom i znajomym. Jeśli konwersacje okażą się ciekawe, uczestnicy sami będą je reklamować.

Każdy, kto uczy się języka obcego – lub uczył się go w mniej lub bardziej odległej przeszłości – potrzebuje praktyki, aby rzeczywiście ten język ZNAĆ. Bibliotekarz może w tym pomóc, polecając uczestnikom konwersacji również odpowiednią literaturę. O tym, skąd oną bezbudżetowo zdobywać, będzie mowa w kolejnej części Sfery bezbudżetowej.

Zanim popędzisz dalej, mam do Ciebie prośbę :)

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, możesz wesprzeć niezależnego bibliotekarskiego blogera. Zajrzyj proszę na mój profil na Patronite.pl i postaw mi wirtualną kawę

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, przeczytaj tekst o tym dlaczego warto to zrobić

About the author

Nazywam się Maciej Rynarzewski. Jestem bibliotekarzem, ale takim trochę „inaczej”: mam zdecydowanie odmienne spojrzenie na biblioteki i bibliotekarstwo od urzędowo obowiązującego i nie boję się o tym mówić. Czasem ponoszę tego konsekwencje. Przeważnie piszę na wesoło i z dużą dawką ironii, momentami zdarza mi się zająć jakimś tematem całkiem na poważnie. Oprócz pracy w bibliotece prowadzę własną firmę (Mikroagencja Kreatywna), interesuję się science-fiction i chodzę na spacery z psem. Więcej o mnie znajdziecie tutaj.
Pulowerek na FB