Kabaret Strasznych Panów  Agata Widzowska Pasiak

red-curtain

Mini sztuka w jednym akcie – część 14

MIEJSCE: Biblioteka Publiczna w Swarzędzu
OSOBY:
Bibliotekarz 1
Bibliotekarz 2
Sprzątaczka Merytoryczna
Czytelniczka

SCENA 1

Biblioteka wygląda jak po przejściu tornado. Większość księgozbioru leży na podłodze. Bibliotekarze zaopatrzeni w lupy, przeglądają każdy egzemplarz kartka po kartce.

B2: Myślisz, że będą widoczne gołym okiem?
B1: Największe osobniki są wielkości ziarnka piasku, więc nam nie umkną.
B2: A jak odróżnimy nimfopsolusy od kustoszy?
B1: Nimfopsolusy rozmnażają się w literaturze popularnej, komercyjnej i banalnej. Zadowalają się grafomanią. Kustosze są bardziej ambitne i żywią się księgozbiorem podręcznym. A czy wiesz, jakie książki butwieją najszybciej?
B2: Starodruki?
B1: Nie chodzi mi o upływ czasu. Pytam o gatunki literackie.
B2: Romanse?
B1: Pudło! Romanse są przesłodzone, więc spełniają rolę weków literackich. Przechowują się jak konfitury. Cukier je krzepi, a sól konserwuje.
B2: A skąd sól w takich lukrowanych historiach miłosnych?
B1: A co? Nigdy nie płakałeś słonymi łzami, gdy Rebeka mówi: „Odchodzę do Don Ricardo!”? (szlocha)
B2 (ociera łzę): Jak ona mogła? On ją tak kochał! (obaj szlochają).
B1 (smarka w chusteczkę): No więc, znasz już odpowiedź na moje pytanie?
B2: Nie bardzo…
B1: Najszybciej butwieją książki o komunikacji interpersonalnej i o marketingu szeptanym. Z ust do ust i z rąk do rąk przechodzi najwięcej mikroorganicznej hołoty.
B2: Nigdy bym na to nie wpadł. Podejrzewałem raczej „Dżumę”, „Dziady” i „Rozdziobią nas kruki i wrony”. Jesteś taki mądry!
B1: Wracajmy lepiej do dezynsekcji.
B2: A czym się różni dezynsekcja od dezynfekcji?
B1: Tym samym, co deratyzacja od denaturyzacji.
B2: Nie pijam denaturatu w pracy. A ty?
B1: W pracy? Nigdy. Dzięki temu w bibliotece nie mamy wyścigu szczurów.
B2: I nie widzimy białych myszek.
B1: Lepiej chwyć myszkę i wyklikaj najtańszy wywóz makulatury.
B2: Nie sądzisz, że trochę przesadziliśmy z tym odrobaczaniem? Wyrzuciliśmy prawie siedemdziesiąt procent księgozbioru.
B1: Higiena literatury to podstawa. Dzięki nam czytelnicy unikną wielu chorób dermatologicznych, egzem lekturowych, pokrzywki myślowej i wszawicy linearnej. Robale zabrały się nawet za poezję, a to już jest niebezpieczne i grozi łuszczycą intelektualną!
B2: Miałem kiedyś afty po przeczytaniu „Cierpień młodego Wertera”, a po Łysiaku zaobserwowałem łysienie plackowate.
B1: Sam widzisz. A więc, do roboty!

Scena II

Do biblioteki wchodzi Czytelniczka.

Cz: Dzień dobry! Chciałabym wypożyczyć książkę na temat chorób zakaźnych.
B2: Dzień dobry. A konkretnie?
Cz: Na temat zwalczania świerzbu.
B1: A nie mówiłem!
B2: Miałeś rację… (do czytelniczki) Zaraziła się pani?
Cz: Słucham?
B2: Co pani ostatnio czytała?
Cz: Nędzników…
B1: No właśnie! Wydanie z 1965, roku aż roi się od świerzbowców, nużeńców, wynaturzeńców i konfabulusów. Najbardziej namolne są mole, gryzki, Psotnik Kołatek, Mrzyk Muzealny i Skórnik Słoniniec. Ile stron dziennie pani czytała?
Cz: Nie wiem, może trzydzieści…
B1: To straszne! Na każdej stronie są co najmniej trzy kolonie mikrobów. Gdzie umiejscowiony jest pani punkt zapalny?
Cz: Punkt zapalny?
B1: No to zapytam inaczej. Co panią swędzi?
Cz: No, wie pan!
B1: To może piecze?
Cz: Nie.
B2: Smyra?
B1: Gilgocze?
Cz: Ależ…
B1: To bardzo istotne, szanowana pani. Tylko wtedy będziemy wiedzieli, jakie antidotum zastosować. Odtrutką są błyszczące reprinty, audiobooki, albumy malarstwa współczesnego i wbrew pozorom, komiksy. Robale nie żrą sztucznych barwników. Polecamy także okłady… tzn. wykłady z literatury religijnej. To gdzie ma pani tę linię frontu?
Cz: Co takiego?
B1: Strefę ognia.
Cz: Jaką strefę???
B1: Mologenną!
Cz: Panowie są chorzy!
B1 (woła Sprzątaczkę Merytoryczną): Pani Broniu! Proszę zabrać tę panią do magazynu na rewizję osobistą, bo nie chce współpracować. Jeszcze nam pozaraża zdrowy księgozbiór!

Przychodzi Sprzątaczka Merytoryczna i podaje Bibliotekarzom książkę i plastikową tubkę.

B1: A cóż to takiego?
SM: Coś specjalnie dla panów. Odtrutka dla idiotekarzy Idioteki Publicznej.
B1 i B2 przeglądają książkę i czytają na głos: „Antydemolka. Obrazkowa psychiatria stosowana”.
B2 (wskazuje na tubkę): A to?
SM: To maść przeciwko owsikom. Uspokoi panów na jakiś czas.
(do czytelniczki) Proszę mi pomóc zaprowadzić ich do magazynu, zastosujemy od razu.
Cz: Z przyjemnością!

Bibliotekarze stawiają opór, ale Czytelniczka okazuje się byłą policjantką…

Koniec

About the author

  • Alodia

    ha,ha,ha – już wiem dlaczego biblioteki publiczne we Wroclawiu są odgórnie ogałacane z książek