Człowiek, który zadba o formę fizyczną bibliotekarzy [wywiad z Markiem Siąkowskim]

Pora zadbać o wiosenno-letnią formę, po długim weekendzie wypada chyba jednak spalić te wszystkie kiełbasy i karkówki! Jeśli w branży jest ktoś to pokaże wam jak być „fit”, to tym człowiekiem jest właśnie Marek Siąkowski, który łączy pracę bibliotekarza z misją trenera osobistego. Zapraszamy na wywiad z (prawdopodobnie najsilniejszym, a na pewno najlepiej wyrzeźbionym) bibliotekarzem w kraju:

IMG_7937

Pulowerek: Marku, jak to się stało że zainteresowałeś się kulturystyką i zostałeś trenerem personalnym?

Marek Siąkowski: Pierwsze hantelki kupiłem sobie jeszcze w podstawówce. Ciągle je mam! Ważyły po 2 kilo. Ale było to trochę takie machanie jak cepem ;-). Dlaczego to polubiłem? Zawsze kręciła mnie walka ze swoimi słabościami. Machanie ciężarami daje także niesamowitego kopa, pozwala mi rozładować energię. Trenerem personalnym zostałem za namową żony. Mówiła: Ciągle tylko na siłowni siedzisz, a w domu o diecie myślisz. Idź i w końcu zarób coś na tym!

P: Czy wśród trenowanych przez Ciebie osób są bibliotekarze?

MS: Tak, jest jeden, oraz kilku chętnych, którzy wciąż dojrzewają do tej decyzji 🙂

P: Jak wiele wyrzeczeń kosztuje cię dbanie o tężyznę fizyczną? Czy nie są problemem słodycze przynoszone do pracy przez koleżanki bibliotekarki?

MS: Słodycze są pewnym problemem. Zanim zacząłem myśleć o tym jak się zdrowo odżywiać, generalnie moja dieta to były frytki i czekolada. A w pracy? Problemem jest raczej ciągłe tłumaczenie koleżankom i kolegom, jak to możliwe że można nie jeść słodyczy. A można! Mam na to swoje patenty 😉

P: Jak środowisko w pracy zareagowało na twoją pasję? Proszą cię teraz częściej o dźwiganie ciężarów?

MS: Hm…traktują to jako taką ciekawostkę. O wiele bardziej byli zdziwieni moją black metalową przeszłością…
A czy proszą o pomoc w dźwiganiu? Pewnie, zawsze pomagam!

P: Jak łączysz pracę bibliotekarza z ćwiczeniami na siłowni? A może udaje Ci się czasem zrobić kilka serii ćwiczeń między regałami?

MS: Praca bibliotekarza na szczęście jest normowana. Czyli pracuję konkretnie od – do. Dzięki temu łatwo dopasowuję swoje treningi. Zawsze przed pracą albo zaraz po pracy. Seria ćwiczeń między regałami? No nie bardzo, wolę na siłowni jednak 😉

P: Jesteś bibliotekarzem z pasją do siłowni, czy kulturystą, który pracuje w bibliotece?

MS: Czy ja jestem kulturystą? Raczej pasjonatem kulturystyki. Bibliotekarstwo wydarzyło się tak trochę przypadkowo, ale spełniam się w tym zawodzie.

P: Jak oceniasz kondycję fizyczną bibliotekarzy? czy bibliotekarze z definicji mogą być fit, czy przesiadywanie za ladą powoduje że jesteśmy skazani na uwiąd mięśni?

MS: Przesiadywanie za ladą skutkuje jedynie zespołem cieśni nadgrarstka i pogorszeniem wzroku. Jednak u nas w bibliotece większość bibliotekarzy jest fit! Prawie wszyscy coś ćwiczą: aerobik, pływanie, jazda na rowerze itp. Problem są jednak słodycze…

P: Czy w okularach, z kokiem lub w pulowerku da się wykonywać ćwiczenia na siłowni? A serio to czy są jakieś przeciwskazania wobec tego, żeby od razu dziś po pracy nasi czytelnicy poszli na siłownie?

MS: Oooo… Bibliotekarza w koku dawno nie widziałem 😉 Na siłownie można iść od razu po pracy, im prędzej przejdziemy do czynów tym lepiej! Ale wszystko z głową. Trzeba ustalić sobie cel treningowy, ocenić swoje możliwości i tak dalej.

P: Jakie mięśnie najrzadziej wykorzystujemy siedząc za ladą, a jakie z twojego doświadczenie są najlepiej rozwinięte u przedstawicieli naszego zawodu?

MS: Siedząc za ladą narażamy się niestety na problemy z kręgosłupem. Ciągłe siedzenie osłabia mięśnie brzucha, pleców… zaczynamy się garbić. Praca w bibliotece nie służy żadnym mięśniom, chyba że ktoś jest magazynierem.

P: Jakiej najważniejszej rady jako trener personalny udzieliłbyś siostrom i braciom bibliotekarzom w kwestii tężyzny fizycznej?

MS: Zapraszam na trening personalny 🙂

***

IMG_7957

Zapraszamy też na facebookowy fanpejdż Marka – jeśli macie jakieś pytania lub potrzebujecie kogoś, kto wskaże wam jak być silnym i zdrowym aby nawet najcięższa praca w bibliotece nie była straszna, Trener Marek służy konsultacjami!

… a już wkrótce Marek zaprezentuje na naszym portalu w formie filmu wideo trochę ćwiczeń w przestrzeni bibliotecznej i dla bibliotekarzy!

Wszyscy staniemy się trochę bardziej fit! 😀

Zanim popędzisz dalej, mam do Ciebie prośbę :)

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, możesz wesprzeć niezależnego bibliotekarskiego blogera. Zajrzyj proszę na mój profil na Patronite.pl i postaw mi wirtualną kawę

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, przeczytaj tekst o tym dlaczego warto to zrobić

About the author

Nazywam się Maciej Rynarzewski. Jestem bibliotekarzem, ale takim trochę „inaczej”: mam zdecydowanie odmienne spojrzenie na biblioteki i bibliotekarstwo od urzędowo obowiązującego i nie boję się o tym mówić. Czasem ponoszę tego konsekwencje. Przeważnie piszę na wesoło i z dużą dawką ironii, momentami zdarza mi się zająć jakimś tematem całkiem na poważnie. Oprócz pracy w bibliotece prowadzę własną firmę (Mikroagencja Kreatywna), interesuję się science-fiction i chodzę na spacery z psem. Więcej o mnie znajdziecie tutaj.
Pulowerek na FB