Naga prawda o czytaniu [Piątkową Porą #26]

Na pytanie: jak czytać? – odpowiadamy automatycznie i z lekką ironią, że najlepiej ze zrozumieniem. Nie poprzestawajmy jednak na sprawach przyziemnych typu neurony, pamięć, kojarzenie, dekodowanie komunikatu językowego. Wachlarz możliwych odpowiedzi na to pytanie staje się bardzo szeroki.

http://coedtoplesspulpfiction.files.wordpress.com/2014/04/img_3937.jpg

(Więcej zdjęć NSFW – na własną odpowiedzialność – możecie zobaczyć na blogu akcji -red.)

Przede wszystkim można czytać z „nagimi piersiami”. Tak dosłownie tłumaczyć da się jakże celne francuskie określenie stroju topless. Żeby nie być gołosłownym, zamieszczam cytat fotograficzny dosłownie przytoczony ze strony . Od wielu lat działające stowarzyszenie The Outdoor Co-Ed Topless Pulp Fiction Appreciation  zaprasza nowojorczyków do epatowania czytaniem :-). Hasło stowarzyszenia brzmi „Palcie biustonosze, nie książki”.

Podchwyciły to francuskie portale branżowe i oto na profilu facebookowym  Salon du livre de Paris pojawił się wpis o klubie książki topless w Nowym Jorku. Nie wiem, jak bardzo znany we Francji jest Pulowerek, ale pierwszy komentarz pod postem brzmi: to nie dla mnie, by docenić czytanie potrzebuję mojego starego swetra… Jednak w Central Parku, gdzie spotykają się sympatycy wyżej wymienionego stowarzyszenia, pulowerek jest zdecydowanie démodé. 

Internauci z Quebecu zareagowali pozytywnie na sexy czytanie, choć nie omieszkali wytknąć Amerykanom hipokryzji stwierdzając: to u tych samych Amerykanów, którzy dostali apopleksji na widok sutka Janet Jackson w telewizji? Mam wątpliwości, czy to się u nas przyjmie – czytanie pod chmurką bez pulowerka? Brzmi jakoś bluźnierczo.

Człowiek uczy się całe życie i niektóre fakty docierają do niego zbyt późno. Gdybym o takich przedsięwzięciach promujących czytanie – choć chyba nie tylko – mówiła uczniom szkoły ponadgimnazjalnej… pewnie zaproszono by mnie na dywanik do kuratorium. Jednak sukces tak trafnie dobranego dydaktycznego przykładu  mógłby przekroczyć wszelkie oczekiwania. Cóż, podsuwałam swego czasu przed uczniowskie oczy taki oto podręcznikowy fragment z Niccolo Machiavellego:

Kiedy zapada wieczór, wracam do domu, wchodzę do swojej biblioteki i już na jej progu zrzucam z siebie codzienną, zbrukaną błotem odzież, a przywdziewam szaty godne królewskiego dworu; tak dostojnie ubrany wkraczam w odwieczną dziedzinę ludzi starożytnych, gdzie uprzejmie przez nich przyjęty posilam się tym pokarmem, który, tylko on, jest moim i do którego spożywania urodziłem się (…). I jeszcze kazałam się zachwycać. Wykazywałam się większą drętwotą niż prof. Bladaczka.

Zarysowuje się taki kierunek ewolucji: królewskie szaty – pulowerek – topless. Oczywiście, to droga na skróty. Od czego zależy strój homo legens? Chyba od tego, co się czyta. Inaczej ubieramy się na spotkanie z dostojnymi starożytnymi myślicielami, bardziej zaprzyjaźnionych autorów przyjmujemy w domowych ciuchach, a w połowie nieodziani nowojorczycy czytają  „Moby Dicka” i powieści typu pulp fiction – jak donosi internetowy Le Journal de Québec. Wypada się zastanowić, czy na czas lektury „Bibliotekarstwa” pod red. A. Tokarskiej, nie powinnam przypiąć do piżamy choć plakietki „Pozytywnie Zakręcony Bibliotekarz”.

I tylko wciąż nie wiadomo, co z tych akcji wynika. Dlatego zostajemy z pytaniem, którym nowojorską akcję spuentowano wczoraj na profilu SBP: czy kampanie społeczne tego typu są skuteczne? Zawsze się zastanawiam, czy trafiają do właściwego targetu.

Zanim popędzisz dalej, mam do Ciebie prośbę :)

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, możesz wesprzeć niezależnego bibliotekarskiego blogera. Zajrzyj proszę na mój profil na Patronite.pl i postaw mi wirtualną kawę

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, przeczytaj tekst o tym dlaczego warto to zrobić

About the author

Pulowerek na FB