Podziwiając genialne pomysły innych bibliotekarzy postanowiliśmy również zorganizować coś czego jeszcze u nas nie było, COŚ WIELKIEGO. Wymyśliliśmy teatrzyk dla dzieci, ale żeby nie było zbyt łatwo, jako aktorzy mieliśmy wystąpić my sami. A publiczność bardzo wymagająca – dzieciaki, okazja najlepsza z najlepszych – Dzień Dziecka.

Na tapetę wzięliśmy „Muminki”, rozpisaliśmy scenariusz na postaci, niektórzy dostali role po warunkach (np. Włóczykij i Mała Mi 😉 inni weszli w swoje role z czasem. Pierwsze schody zaczęły się, gdy trzeba było nauczyć się tekstu, wiek już nie ten i pamięć nie taka dobra, ale jesteśmy mistrzami improwizacji, tylko zapamiętać kto po kim mówi i do kogo.

SONY DSC

Całą Dolinę Muminków zrobiliśmy „własnym sumptem” w ruch poszły prześcieradła, narzuty na łóżka, kartony i jeszcze więcej kartonów, wieszaki na ubrania, mnóstwo styropianu, bibuły i kolorowego papieru. Ogonki powstały ze sznurka, a uszy zostały wydziergane z wełny, wszystko zrobione przez nasze zdolne koleżanki bibliotekarki. Udało nam się nawet pożyczyć prawdziwy mostek z innej filii bibliotecznej. Zaangażowaliśmy również zaprzyjaźnionego czytelnika, który pięknie nam przygrywał na pianinie.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Zostało nam tylko pokonanie tremy, która pojawiła się tuż przed występem (wtedy obiecaliśmy sobie solennie, że nigdy więcej takich głupich pomysłów). Jednak warto było, my bawiliśmy się super, co widać na zdjęciach, a radość dzieci bezcenna. Na pewno nie był to ostatni raz!

Zapraszamy do obejrzenia filmiku na FB.

Zanim popędzisz dalej, mam do Ciebie prośbę :)

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, możesz wesprzeć niezależnego bibliotekarskiego blogera. Zajrzyj proszę na mój profil na Patronite.pl i postaw mi wirtualną kawę

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, przeczytaj tekst o tym dlaczego warto to zrobić

About the author

Nazywam się Maciej Rynarzewski. Jestem bibliotekarzem, ale takim trochę „inaczej”: mam zdecydowanie odmienne spojrzenie na biblioteki i bibliotekarstwo od urzędowo obowiązującego i nie boję się o tym mówić. Czasem ponoszę tego konsekwencje. Przeważnie piszę na wesoło i z dużą dawką ironii, momentami zdarza mi się zająć jakimś tematem całkiem na poważnie. Oprócz pracy w bibliotece prowadzę własną firmę (Mikroagencja Kreatywna), interesuję się science-fiction i chodzę na spacery z psem. Więcej o mnie znajdziecie tutaj.
Pulowerek na FB