CYCelnictwo, czyli tabloidy w walce o statystyki czytelnictwa

Wygląda na to, że dziennikarze papierowych tabloidów zaczęli zaglądać na bibliotekarskiego tabloida w celu poszukiwania weny i inspiracji. W internetowym wydaniu gazety Fakt pojawiła się seria artykułów o procederze, którzy zdolni redaktorzy określili jako „CYCelnictwo” (czyli nagie czytelnictwo). Temat jest znany czytelnikom Pulowerka już od dawna.

cycelniczki-podbijaja-polske_19143683

Jak twierdzi gazeta, CYCelniczki (kobiety popełniające proceder czytania książek topless) pojawiły się już także w naszym kraju i korzystają z pięknej pogody. Mamy do wyboru tak wspaniałe nagłówki jak: CYCelniczki są wszędzie! Moda na czytanie z nagimi PIERSIAMI zawładnęła Polską! czy też CYCelniczki mają pogodę!. Jak zawsze zachwyca także wspaniały styl narracji w tekstach:

Nagie, falujące biusty na trawnikach i w parkach oraz ich właścicielki zatopione w lekturze. Już lada dzień takie widoki będziemy mogli podziwiać w całym kraju! Bo do Polski wdarła się właśnie pochodząca z USA moda na cycelnictwo, czyli czytanie bez stanika na świeżym powietrzu.

Bez stanika każda książka jest o wiele ciekawsza – przekonuje półnaga piękność. – Mam nadzieję, że już niedługo cycelniczek będzie jeszcze więcej! – uśmiecha się figlarna wrocławianka.

Co ciekawe we wszystkich tekstach uparcie pojawia się Wrocław. Rozumiem, że moda „wdziera się” od południa i trochę zajmie zanim dotrze nad Bałtyk. Z pewnością autorzy z Faktu będą nas o tym informować na bieżąco 😀

Wychodzi, że dużo się jeszcze musimy nauczyć od kolegów z prawdziwych tabloidów na temat kreowania newsów 😀

Zanim popędzisz dalej, mam do Ciebie prośbę :)

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, możesz wesprzeć niezależnego bibliotekarskiego blogera. Zajrzyj proszę na mój profil na Patronite.pl i postaw mi wirtualną kawę

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, przeczytaj tekst o tym dlaczego warto to zrobić

About the author

Nazywam się Maciej Rynarzewski. Jestem bibliotekarzem, ale takim trochę „inaczej”: mam zdecydowanie odmienne spojrzenie na biblioteki i bibliotekarstwo od urzędowo obowiązującego i nie boję się o tym mówić. Czasem ponoszę tego konsekwencje. Przeważnie piszę na wesoło i z dużą dawką ironii, momentami zdarza mi się zająć jakimś tematem całkiem na poważnie. Oprócz pracy w bibliotece prowadzę własną firmę (Mikroagencja Kreatywna), interesuję się science-fiction i chodzę na spacery z psem. Więcej o mnie znajdziecie tutaj.
Pulowerek na FB