Top 10 bibliotekarskich piosenek [Audiowizualny z zaskoczenia]

Przez kilka lat naszej działalności wrzucaliśmy na Pulowerka bibliotekarski piosenki, jednak chyba nigdy jeszcze nie podjęliśmy się stworzenia prawdziwej listy przebojów. Dzisiaj naprawiam ten błąd w formie niespodziewanego przeglądu audiowizualnego. Oto subiektywne Top 10 hitów o tematyce biblioteczno-bibliotekarskiej. Nie było łatwo ograniczyć się do dziesięciu kawałków, dlatego jeśli macie inne zdanie w temacie wyboru do „toptena” – zapraszam do wyrażenia tego w komentarzach:

http://top-ten.readthedocs.org/en/latest/_images/topten.jpg

Miejsce 10

Za bycie najbardziej abstrakcyjną i durną piosenką (melorecytacją?) i za pouczający finał:

***

Miejsce 9

Za bycie jedyną soulową piosenką bibliotekarską (i jednocześnie trochę przerażającą w wykonaniu tego pana)

***

Miejsce 8

Za dobry pomysł i dużą porcję zabawy (…ale kiepskie wykonanie):

***

Miejsce 7

Za scenariusz, zdjęcia i choreografię w scenach zbiorowych:

***

Miejsce 6

Za oryginalną oryginalność i nie bycie kolejny coverem:

***

Miejsce 5

Za pomysł, wykonanie i dobry flow w rapowaniu:

***

Miejsce 4

Za świetnie dobrane słowa do muzyki i oryginału, za zaangażowanie bibliotekarzy występujących:

***

Miejsce 3

Za najlepszą wido-teledysko-instrukcję obsługi czytelnika, która zapada w pamięć:

***

Miejsce 2

Za to że się wkręca niesamowicie i można przesłuchać jej kilkadziesiąt razy pod rząd… i się nie znudzić:

http://www.youtube.com/watch?v=qE6DQnq22qg

***

Miejsce 1

Za to, że najlepiej oddaje klimat naszej branży:

***

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wiele zacnych piosenek nie znalazło się w zestawieniu. Czekam na Wasze propozycje i może wtedy zrobimy bibliotekarskie Top 20 ?!

Zanim popędzisz dalej, mam do Ciebie prośbę :)

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, możesz wesprzeć niezależnego bibliotekarskiego blogera. Zajrzyj proszę na mój profil na Patronite.pl i postaw mi wirtualną kawę

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, przeczytaj tekst o tym dlaczego warto to zrobić

About the author

Nazywam się Maciej Rynarzewski. Jestem bibliotekarzem, ale takim trochę „inaczej”: mam zdecydowanie odmienne spojrzenie na biblioteki i bibliotekarstwo od urzędowo obowiązującego i nie boję się o tym mówić. Czasem ponoszę tego konsekwencje. Przeważnie piszę na wesoło i z dużą dawką ironii, momentami zdarza mi się zająć jakimś tematem całkiem na poważnie. Oprócz pracy w bibliotece prowadzę własną firmę (Mikroagencja Kreatywna), interesuję się science-fiction i chodzę na spacery z psem. Więcej o mnie znajdziecie tutaj.
Pulowerek na FB