Kot, podobnie jak inne zwierzęta domowe, jest wdzięcznym tematem rozmów towarzyskich, powieści, poezji, naukowych dociekań i natchnieniem dla artystów. Ze słowem kot znajdziemy też wiele związków frazeologicznych, których znajomością możemy błysnąć np.: „bawić się jak kot z myszą”; „biegać jak kot z pęcherzem”; „drzeć z kimś koty” – tego chyba nikt nie chce; „odwracać kota ogonem”; „pogonić komuś kota” czy „tyle co kot napłakał”. W starożytnym Egipcie koty otaczano czcią. Dobrze im się żyło, bo po królewsku. Dzisiaj różnie z tym bywa. Przy odrobinie szczęścia są hołubione i dobrze karmione. Towarzyszą pisarzom, bibliotekarzom, tarocistom i wróżbitom.

1371903912_v8beg6_600

„Mieć kota można na różne sposoby i są to znane wszystkim sprawy” – jak  pisał Franciszek Klimek. Można więc być właścicielem takiego magicznego zwierzaka z różnych powodów i można mieć kota w głowie. Zwykle tej metafory używamy, kiedy żartobliwie chcemy powiedzieć, że ktoś jest zakręcony, zafiksowany na jakimś punkcie. Może być po jasnej stronie mocy, albo i nie.

Bibliotece UWM nie brak szaleństwa. Jest tutaj grupa niezwykle kreatywnych osób, które pozytywnie nakręcają to miejsce. Nie brakuje przy tym kociego pazura, tak charakterystycznego dla kobiet. Przykładem są zamieszczone na bibliotekarskim Facebooku UWM zdjęcia bibliotekarek, które prężą się przed obiektywem aparatu z iście kocią gracją. Ostatnio dołączył do nich mężczyzna, a więc jest też kocurek, ale nie o tym rzecz.

Od wielu miesięcy przed gmachem biblioteki UWM zmierzających nieśpiesznym krokiem pracowników wita nietypowy gość – kot – pręgowany dachowiec. Po raz pierwszy pojawił się… Na pewno po Nowym Roku 2015, a przynajmniej wtedy pierwszy raz wytropiło go moje oko. Następnie zniknął w okresie wiosennym, co może mieć uzasadnienie podyktowane biologią. Po okresie absencji pojawił się na nowo. Od czasu do czasu bywał w wakacje, aż tu  nastał październik. Co ciekawe, jego wizyty przypadają na czas wzmożonego ruchu przed biblioteką i w środku niej. Trudno powiedzieć skąd jest i do kogo należy? Czy może samotność przywiodła go aż tutaj przed wejście główne biblioteki UWM, gdzie na brak towarzystwa nie może narzekać. Dowodzi to, że koty wcale nie są samotnikami, jak zwykło się o nich mówić. Budynek  pełen jest ludzi kochających zwierzęta, więc nikt przybysza nie przegonił. Wakacje to sezon ogórkowy, ale w ciągu roku akademickiego bywa tutaj tłoczno. Tuż obok miłośnicy tytoniu mają swoją miejscówkę, więc kotek jako bierny palacz dotrzymuje im towarzystwa. Na początku zajmował niższą kondygnację schodów, jakby trochę onieśmielony i zakłopotany swoim przybyciem. Następnie przeniósł się wyżej, dumnie prezentując swą pierś z krawatem. Znowu innym razem można go było spotkać w pozycji bardziej przyziemnej. Jakiż uśmiech radości wywołał u mnie widok, gdy wchodząc pewnego dnia do pracy, a było to latem, zobaczyłam go leżącego za filarem tuż przy drzwiach, oddającego się z zapałem porannej toalecie. Jak widać kotek w swych poczynaniach staje się coraz śmielszy. Kto wie, jaki będzie jego kolejny krok? Jedno jest pewne, jest coraz bliższy przekroczenia progu automatycznie rozsuwanych drzwi. Rozeznanie się w ich działaniu, nie zajmie mu dużo czasu.

kot1

Ostatni taki kot, który zmienił życie bibliotekarzy i czytelników, miał na imię Dewey i zamieszkał w Bibliotece Publicznej w Spencer w stanie Iowa. Obdarował miłością nie tylko pracowników tamtejszej biblioteki, lecz także mieszkańców tego miasteczka. Na stałe wpisał się w tło biblioteki, a nawet stał się aktorem pierwszoplanowym.

Sławnych kotów nie brakuje również u nas. Któż nie słyszał o Docencie, Rudolfie i Rysi – mieszkańcach dwóch warszawskich księgarń. Może nasz bohater mógłby również zamieszkać w naszej bibliotece akademickiej i stać się częścią bibliotecznego personelu. W bibliotece w Spencer – Dewey tropił myszy. W prawdzie u nas ich nie ma, ale zawsze znajdzie się coś innego, żeby za tym gonić. Widok byłby niecodzienny, gdyby zajął miejsce na ladzie Informatorium w hallu głównym i witał każdego uroczym pomrukiem. Innym razem, przemykając schodami, zaglądał tu i ówdzie albo wylegiwał się na jednym z foteli otaczających antresolę. W przeciwieństwie do Deweya – nasz akademicki kot miałby ogromną przestrzeń do zwiedzenia i zaadaptowania. Z pewnością jego obecność wniosłaby wiele radości i zabawnych sytuacji. Wyobrażam sobie, jak drzwi windy na książki otwierają się, a w niej siedzi kot, który właśnie zjechał na poziom -1. Radośnie wyskakuje, by pobuszować po magazynie lub uciąć sobie drzemkę między regałami, choć tutaj mogłoby to być dla niego niebezpieczne. Niebezpieczne bywa niekiedy dla samego pracownika. Taki delikwent siedzi cichutko zapracowany lub zamyślony przy półkach i w jednej chwili znajduje się w kleszczach regałów przesuwnych, wydając z siebie dźwięki z najgłębszych części swego organizmu. Pozostawałoby mieć tylko nadzieję, że kot z racji swego sprytu, zrozumiałby zagrożenie i wybrałby bardziej zaciszny kąt np. magazyn dubletów, w którym nie ma zagrożenia w postaci regałów kompaktowych, albo inny dział, a jest ich do wyboru całkiem sporo.

kot-slider

Jedno jest pewne – w życiu nie ma przypadków. Kot pojawił się w niedługim czasie po ogłoszeniu wyników konkursu na najpopularniejszą bibliotekę akademicką, który to Biblioteka Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego wygrała. Kot wybrał po prostu dobrą jakość, a „To, co najwyższej jakości ma klasę i elegancję”, więc kot zna się na rzeczy. Tym samym zasługuje na oryginalne bibliotekarskie imię. Kto wie… Może pojawią się jakieś propozycje, a nawet pomysł na konkurs tak, jak to było w przypadku Deweya w bibliotece w Spencer.

Na koniec trochę literatury przepełnionej kocim mruczeniem:

  • BOJASZOW I.: Wędrówka Murriego. Warszawa : Prószyński i S-ka, 2009. ISBN 978-83-7648-118-0
  • COOPER G.: Odyseja kota imieniem Homer. Warszawa : Prószyński i S-ka, 2010. ISBN 978-83-7648-387-0
  • KLIMEK F. J.: Gdy kot przebiegnie Ci drogę : wiersze najlepsze. Łódź : Galaktyka, 2006. ISBN 83-89896-65-6
  • KLIMEK F. J.: Mruczę, więc jestem : wiersze ulubione. Łódź : Galaktyka, 2007. ISBN 978-83-89896-71-0
  • LESSING D. M.: O kotach. Warszawa : Prószyński i S-ka, 2008. ISBN 978-83-7469-696-8
  • MYRON V., WITTER B.: Dewey : Wielki kot w małym mieście. Kraków : Wydawnictwo Znak, 2008. ISBN 978-83-240-1012-7

I ciekawe strony:

About the author

Założyciel portalu Pulowerek.pl. Bibliotekarz z łapanki, który jednak już się tutaj trochę zadomowił… Po kilku latach pracy nadal nie pojmuje idei MARC21, ale za to doskonale zrozumiał komiksy z Dilbertem i ma głowę pełną bibliotecznych absurdów. Oprócz pracy w bibliotece prowadzi własną firmę, kolekcjonuje filmy SF, a kiedy tylko może podróżuje po świecie.

Leave a Reply