Audiowizualny przegląd tygodnia… tylko po polsku!

Kiedy przez dłuższy czas nie zagląda się w bibliotekarskie rejony youtuba to potrafi nazbiera się naprawdę dużo fajnych filmików! Potem z takiego plonu można złożyć całkiem zgrabny odcinek „Audiowizualnego” i zademonstrować go w piątek pulowerkowiczom. Co właśnie czynię…

Zaczynam od Manequin Czelendż z biblioteki w Żorach (ja osobiście nie rozumiem trochę tego fenomenu, ale jeśli filmik dobrze zrobiony to nie mam nic przeciwko!)

***

Teraz będą dwa dokumenty mocno archiwalne prezentujące „Koszykową” z 1977 i „Narodową” z 1978. [filmów nie można z jakiego powodu osadzić na stronie, podaję więc w linkach bo warto do nich sięgnąć]. Włączamy tryb retro.

***

Osa z Plebani (dla niewtajemniczonych – ochroniarz Tracza – dla niewtajemniczonych szwarc charakter serialu) podrywa bibliotekarkę:

***

Biblioteka Szkolna w Iłowie przygotowała scenkę pt „Czarująca Bibliotekarka”:

***

A w Tychach piekli pierniczki (i je ozdabiali):

***

W Rozogach dzieciaki ćwiczyły się aktorsko w filmie „Nawiedzona Biblioteka”:

***

Dorzucę jeszcze po cichu i pod koniec filmik mojego autorstwa o naszej choince z kart katalogowy:

***

Żeby nie było tylko do śmiechu i zabawy, to także polecam półtoragodzinny (!) zapis debaty „Biblioteka ważniejsza niż aquapark” z Krakowa:

***

A kończymy tradycyjnie muzyką. Tym razem pianista Cezary Kurowski przedstawia improwizację na fortepian zatytułowaną „Stara Biblioteka”:

***

ale serio to dam na koniec oś weselszego 🙂 Przypominam jedna z moich ulubionych bibliotecznych piosenek ever „Library Chicken”

https://www.youtube.com/watch?v=qE6DQnq22qg

***

No to możemy włączać tryb „piąteczek-piątunio” 😀 Mijego oglądania!

 

Zanim popędzisz dalej, mam do Ciebie prośbę :)

Jeśli spodobał Ci się ten tekst, możesz wesprzeć niezależnego bibliotekarskiego blogera. Zajrzyj proszę na mój profil na Patronite.pl i postaw mi wirtualną kawę

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej, przeczytaj tekst o tym dlaczego warto to zrobić

About the author

Nazywam się Maciej Rynarzewski. Jestem bibliotekarzem, ale takim trochę „inaczej”: mam zdecydowanie odmienne spojrzenie na biblioteki i bibliotekarstwo od urzędowo obowiązującego i nie boję się o tym mówić. Czasem ponoszę tego konsekwencje. Przeważnie piszę na wesoło i z dużą dawką ironii, momentami zdarza mi się zająć jakimś tematem całkiem na poważnie. Oprócz pracy w bibliotece prowadzę własną firmę (Mikroagencja Kreatywna), interesuję się science-fiction i chodzę na spacery z psem. Więcej o mnie znajdziecie tutaj.