Swoistą tradycją w Bibliotece Uniwersyteckiej UWM w Olsztynie jest tworzenie dziwnych, acz oryginalnych choinek. Zapewne znacie sławną choinkę z książek, niezwykle ciekawą choinkę z szuflad katalogowych czy inne, które powstawały na przestrzeni lat i odznaczały się mniejszą lub większą oryginalnością. W tym roku po raz kolejny podjęliśmy wyzwanie i powstało coś bardzo oryginalnego – zawieszona w powietrzu, zwiewna choinka złożona ze starych kart katalogowych:

_mg_6916

Pomysł na takie podejście do świątecznego drzewka narodził się w mojej głowie już kilka lat temu, jednak brakowało po troszę myśli technicznej,  ekipy sprawnych wykonawców i wiary w to że może się coś takiego udać. Otóż wyobraźcie sobie ażurową konstrukcję z poszerzających się ku dołowi drucianych okręgów, połączonych żyłką, na których zaczepione są stare karty katalogowe. Abstrakcją! Z taką myślą porzuciłem ten projekt na długie lata. Aż tu pod koniec wakacji w Sekcji Promocji Biblioteki Uniwersyteckiej przyszło nam zastanawiać się nad tym jak będzie wyglądać tegoroczna choinka. Oczekiwania były wysokie (wszyscy pytali non-stop jaka będzie w tym roku choinka i nagle sporo osób zaczęło odwiedzać niby przypadkiem nasz pokój…) i po odrzuceniu kilku monumentalnych 🙂 projektów ze względów finansowych stanęliśmy przed nie lada problemem: Jaka będzie w tym roku choinka i jak zrobić ją tanio, sprytnie i ciekawie? W tym momencie właśnie sięgnąłem do szuflady i odkurzyłem dawny pomysł… tak właśnie w skrócie narodziła się pierwsza na świecie (sprawdzałem, szukałem, nie znalazłem) recyklingowa, wisząca, ażurowa i urocza: Choinka z kart katalogowych.

A więc teraz kilka parametrów:

  • 350 cm wysokości
  • 220 cm szerokości w podstawie
  • 100 metrów drutu 2,5mm (21 warstw/okręgów)
  • 150 m żyłki
  • 50 m stalowej linki + akcesoria
  • 8 tubek super-glue
  • 1600 kolorowych mini-spinaczy
  • 1600 starych kart katalogowych
  • jeden reflektor halogenowy
  • grupa sprawnych manualnie bibliotekarzy
  • podstawowa znajomość matematyki
  • konsultacje u kogoś ze stopniem inżynierskim
  • duuuuuuużo czasu
  • jeszcze więcej wiary w powodzenie projektu 🙂

To wystarczy 🙂

Jak wyglądał sam proces powstawania? Poniżej postaram się przedstawić kilka zasadniczych kroków, które doprowadziły do powstania tego niezwykłego świątecznego drzewka.

  • Planowanie i prototypowanie – najdłużej zajęło stworzenie koncepcji poszczególnych wersji konstrukcji i wykonywanie prototypów. Pierwsze próby były bardzo zniechęcające, jednak uparcie dążyliśmy do celu: poprawialiśmy matematykę, udoskonalaliśmy stosowane materiały i techniki oraz pracowaliśmy nad precyzją wykonania poszczególnych elementów.
  • Optymalizacja – kiedy uzyskaliśmy już w miarę dobrze wyglądający prototyp, który nie straszył ludzi i nie wyglądał jakby miał się zaraz rozlecieć zaczęliśmy myśleć o tym co możemy zrobić aby ostateczny produkt był możliwie bliski ideałowi. Chodziło m.in. o takie szczegóły jak grubość drutu z którego mieliśmy zrobić okręgi – zdecydowaliśmy się na 2,5 mm grubości bo 2mm był zbyt miękki a 3mm już nie obejmowały spinacze, którymi mieliśmy do niego przyczepiać karty. Tak samo dopracowywaliśmy kwestię żyłki i jej udźwigu – zaczynaliśmy od 12kg, ale ostatecznie uznaliśmy że nie będziemy ryzykować i użyjemy takiej, która ma dwa razy większy udźwig. Trzeba było także podjąć decyzje o tym jak łączyć ze sobą końce okręgów (zaczęliśmy roboczo od zwykłej taśmy klejącej „na styk”, a skończyliśmy na łączeniu na zakładkę z wiązaniem cieniutkim drucikiem i zabezpieczaniu taśmą izolacyjną), a także ile ma być linek łączących poszczególne okręgi, jak je mocować i jak zabezpieczać. Można by o tym napisać co najmniej pracę magisterską z inżynierii 😀
  • Tworzenie wersji produkcyjnej – kiedy mieliśmy już wykonany w mniejszej skali pełnoprawny prototyp, przyszła pora na pracę nad docelowym szkieletem. Przeliczyłem matematykę i dopiero kiedy siedliśmy do robienia poszczególnych elementów zobaczyłem jak ambitne zadanie przed sobą postawiliśmy: kółko z drutu o średnicy 218 cm robi wrażenie i powiem szczerze, momentami zaczynałem mieć wątpliwości czy aby nie przesadziliśmy z optymizmem. Na szczęście w pracy grupowej zawsze jest ktoś kto potrafi podtrzymać zapał 🙂 Na samo wykonanie szkieletu i poszczególnych elementów potrzebnych do stworzenia choinki z kart katalogowych zostawiliśmy sobie mniej więcej dwa tygodnie i okazało się że jest do ilość czasu optymalnie dobrana – ostatnie prace nad baaaardzo czasochłonnym wiązaniem supełków z żyłki na śliskim drucie i zaklejaniem ich super klejem skończyliśmy dzień przed planowanym montażem.
  • Montaż –  dobrze zaplanowana praca idzie szybko, jednak nic nie zmieni tego że czekała nas kilkugodzinna dłubanina z duszą na ramieniu, że nie pomyliliśmy się z obliczeniami obciążeń (skąd humanista ma wiedzieć o ciężarze dynamicznym?) i wszystko nie runie na ziemię w połowie przyczepiania pona półtora tysiąca spinaczy i kart. W sześć osób w ciągu czterech godzin zdołaliśmy zmontować całą choinkę, stopniowa podnosząc ją do góry i przyczepiając karty na kolejne poziomy. Już w połowie wysokości mogliśmy stwierdzić, że po raz kolejny udało nam się stworzyć coś co będzie robiło nie lada wrażenie 🙂 Zanim zapełniliśmy dolne kręgi wsunęliśmy do środka reflektor skierowany do góry, tak aby oświetlał od wewnątrz konstrukcję i dawał piękny efekt światła wydostającego się spomiędzy przestrzeni między okręgami. Oczywiście całość choinki zawieszona została na dwóch skrzyżowanych ze sobą stalowych linkach naciągniętych za pomącą śrub rzymskich. Efekt końcowy naprawdę robi wrażenie.

I teraz pora na galerię odnoszącą się do powyższego opisu:

img_1324 img_1325 img_1329 img_1330 img_1349

img_1368 img_1371 img_6839 img_6840 img_6841 _mg_6853

_mg_6855 _mg_6858 _mg_6861  _mg_6868 _mg_6869 _mg_6879 _mg_6881 _mg_6890 _mg_6894

Tak to mniej więcej wyglądało (szczegółowy opis, jak już pisałem, zająłby dość grubą książkę) i muszę powiedzieć, że od dawna nic nie dało mi takiej satysfakcji jak powrót do krainy niezwykłych choinek. Jest coś pięknego w możliwości zrobienia czegoś na co nikt inny nie wpadł, lub nie miał odwagi wykonać.

Jako Sekcja Promocji Biblioteki Uniwersyteckiej czeka na nas jednak jeszcze sporo pracy związanej z wykonanym drzewkiem – teraz trzeba jeszcze rozreklamować naszą ciężką pracę, pokazać drzewko z jak najlepszej strony i przekonać do niego tych nieprzekonanych. No i musimy oczywiście myśleć już o tym co zrobimy w kolejnym roku, bo podnoszenie sobie ciągle poprzeczki jest bardzo męczące. Mam nadzieję że wyobrażacie sobie ile wymaga wysiłku sprostanie stale rosnącym oczekiwaniom przy nieustannie malejących budżetach.

Na zakończenie jeszcze raz efekt końcowy. Jak się Wam podoba?

_mg_6902 _mg_6915 _mg_6916 _mg_6917 _mg_6919 _mg_6925 _mg_6926

Temat jest na tyle świeży, że nie mieliśmy jeszcze czasu porządnie go obfotografować 🙂 więcej fotek wkrótce!

(mam już dwie dodatkowe, piękne fotki z rana!)

15211504_1325142774203580_676546743_n 15328197_1325142770870247_1940083170_n

About the author

Założyciel portalu Pulowerek.pl. Bibliotekarz z łapanki, który jednak już się tutaj trochę zadomowił… Po kilku latach pracy nadal nie pojmuje idei MARC21, ale za to doskonale zrozumiał komiksy z Dilbertem i ma głowę pełną bibliotecznych absurdów. Oprócz pracy w bibliotece prowadzi własną firmę, kolekcjonuje filmy SF, a kiedy tylko może podróżuje po świecie.

Leave a Reply