Czarny koszmar na Tydzień Bibliotek 2017

Jak co roku nieliche emocje w branży budzi konkurs na plakat promujący Tydzień Bibliotek 2017. Zawsze jest pewne grono osób zadowolonych (najczęściej autor i jego znajomi) oraz rzesza ludzi którzy nie zgadzają się z wynikiem „konkursu” czyli… reszta.

Swoją drogą chyba co roku dochodzi też do „zaobserwowania nadużyć” i zamieszania wokół tego kto ile prawdziwych głosów zebrał, a kto oszukuje. W końcu jednak dzielni esbepowcy zażegnują kryzys i wygrywa jakiś taki wizualny koszmarek. A nam oczywiście przyjdzie żyć z tym plakatem i to mnie w tym roku martwi bardziej niż w poprzednich…

Już wyjaśniam dlaczego

Poza tym, że znany jestem z dość sceptycznego stosunku do Największej Organizacji Branżowej, która moim zdaniem trwoni potencjał branży (patrzmy co w kilka lat potrafiło zrobić z branżą PRB), to jestem praktykującym bibliotekarzem. Przy takich, co by tu nie mówić fajnych imprezach jak Tydzień Bibliotek 2017, przychodzi mi robić różne rzeczy w pracy. Różne: czyli graficzne, medialne i społecznościowe związane z moim stanowiskiem w Sekcji Promocji. Slidery, plakaty, ulotki, posty i inne ustrojstwa promujące organizowane przez nas lokalnie imprezy w ramach TB. No i w tym roku czeka mnie (nas!) „czarny koszmar”, bo trzeba z tego plakatu materiały „pochodne” 🙁

Czarny Koszmar z SBP [Tydzień Bibliotek 2017]
Plakat promocyjny?

Czarny koszmar z SBP

Jedną z podstawowych zasad pracy grafika jest zachowanie spójności tego co robimy z oryginałem… i tutaj zaczynają się dla mnie schody. Jeśli spojrzycie na zamieszczony powyżej plakat promujący Tydzień Bibliotek 2017 to powinniście zrozumieć o czym mówię. Jak tu przygotować ładny slider na stronę główną biblioteki, który nie będzie kojarzył się z nekrologiem? Jak promować w mediach pozytywny przekaz akcji opatrzonej hasłem „Biblioteka: oczywiście” kiedy najważniejszy materiał promocyjny jest smutny i nieestetyczny. No jak. NO JAK! się pytam drodzy Państwo z komisji konkursowej.

[pomijam już moją fachową opinię grafika, o tym że ten plakat jest pełen błędów projektowych, ma kiepski układ i dużo źle rozmieszczonego „światła”… i mógłbym się jeszcze długo nad nim tak pastwić. A był w konkursie taki, który moim zdaniem bardziej zasługiwał na zwycięstwo. Zgadnijcie który:]

plakaty w głosowaniu na Tydzień Bibliotek
Z tej nieszczęsnej puli mój faworyt to…. drugi od lewej w górnym rzędzie 🙂

Bibliotekarze bibliotekarzom zgotowali ten los

Rozumiem, że to taka nasza bibliotekarska demokracja w działaniu i tylko sami sobie możemy podziękować za oddane głosy (przyznaję się, ja nie głosowałem!). Myślę jednak, że ktoś obchodzący w tym roku 100 lat powinien mieć na tyle rozumu, żeby zauważyć pewien problem z tymi corocznymi konkursami. Bo o ile pamiętam, to chyba za każdym razem przynosiły więcej złego PRu niż korzyści promocyjnych. Nie było takiego zwycięskiego plakatu, o którym szczerze mógłbym powiedzieć że mi się podoba – w najlepszym wypadku bywały takie „akceptowalne” pod względem estetycznym. Może warto by zmienić zasady wyłaniania plakatu? Najprościej byłoby wprowadzić arbitralne jury złożone z bibliotekarzy i plastyków, którzy analizując ogólnie akceptowalne walory estetyczne i sposób realizacji założeń misyjnych wybierałoby projekt. Zrezygnować z tego co sprawia co roku same kłopoty.

Żeby nie było, chyba nie tylko mi się coś w tym plakacie nie podoba:

Zadowolone głosy na Tydzień Bibliotek
„zadowolone” głosy
Zamieszanie Tydzień Bibliotek
Zamieszanie z głosami

Także na zakończenie życzę udanego Czarnego Tygodnia Bibliotek!

Ja mam zamiar skorzystać z klauzuli sumienia i zrobić coś własnego w temacie materiałów promujących nasze wydarzenia w ramach TB 2017.  To jedyne wyjście.

 

 

About the author

Założyciel portalu Pulowerek.pl. Bibliotekarz z łapanki, który jednak już się tutaj trochę zadomowił… Po kilku latach pracy nadal nie pojmuje idei MARC21, ale za to doskonale zrozumiał komiksy z Dilbertem i ma głowę pełną bibliotecznych absurdów. Oprócz pracy w bibliotece prowadzi własną firmę, kolekcjonuje filmy SF, a kiedy tylko może podróżuje po świecie.
  • Marta

    Mój głos to 1 z 9 pod żaróweczką. Niestety. Łączę się w żalu. Nekrolog już jest 😉

  • Plakat trafia w moje gusta, a co do nadurzyć, to jesteśmy dorośli, więc, aż dziw bierze, iż takie kombinacje mają miejsce. Plakat wybrany zdecydowanie był najlepszą propozycją ze wszystkich w moim mniemaniu. 🙂 Poza tym było publiczne głosowanie – więc demokracja wygrywa. Co do ów pastwienia się, zamiast narzekać, trzeba było wziąć się do roboty samemu i zrobić lepsiejszy. 😉

    http://bibliotekarz.milejewo.eu/

    • Ludzie różne gusta mają 🙂
      Pastwienie się dotyczy raczej instytucji która przepuściła taki, w moim mniemaniu 😛 bubel a nie do amatora, który to stworzyły.
      A info o zgłoszeniach w konkursie nie dotarło do mnie w odpowiednim momencie (pewnie niezbyt pilnie śledzę stronę SBP), a poza tym z zasady nie startuje w konkursach, w których organizatorzy nie ujawniają jaka jest w nim nagroda 🙂

  • Anna

    Anna
    Plakat może być przyczynkiem do wyrażenia opinii na temat sytuacji pracowników bibliotek, o których tak naprawdę się zapomina, szczególnie w kwestii wynagrodzenia. O wielu branżach jest głośno i ich postulatach, więc może czas, aby bibliotekarze też się wypowiedzieli.

  • Mery

    Zgadzam się, mnie również najbardziej podoba się plakat czerwony – jest optymistyczny, dynamiczny, zwraca uwagę. Plakat, który zwyciężył rzeczywiście jest ponurawy, ale nie wiem, czy przez kolor. Może ‚autor miał na myśli’ to, że czarny jest kolorem eleganckim… to powszechnie spotykana opinia:-) Moim zdaniem wystarczyłaby JEDNA, dosłownie jedna zmiana, a plakat wyglądałby zupełnie inaczej… Chodzi mi o pewien szczegół. Napis „Oczywiście” ułożony jest prosto, pod linijkę, jednocześnie jest on ‚ustami’ postaci na plakacie. Przez ten poziomy układ napisu sprawia, że usta są w grymasie, cóż, niezadowolenia (proponuję taką samą minę zrobić, patrząc w lustro… masakra). Gdyby napis został ułożony w uśmiech, czyli w lustrzane odbicie napisu ‚biblioteka’, to całość wyglądałaby pozytywnie i zachęcająco do wejścia do biblioteki. Napis „Biblioteka” jest trochę za duży i przy tym prostym układzie ust wygląda jak wielka brew 🙂 Mam nadzieję, że autor plakatu nie chciał przez tę twarz gburka pokazać typowego wyrazu twarzy bibliotekarza polskiego 🙂 PS. I jeszcze jedno… z góry przepraszam Autora artykułu… ale uważam, że nawiązanie do „Medalionów” w takim kontekście jest kompletnie niestosowne.